Przeszczep głowy

Pierwszy przeszczep głowy już w 2017 roku

Przeszczep głowy psa – sukces prof. Anatolija Konewskiego, 1971 rok, Wołgograd
RIA NOVOSTI
Testy na zwierzętach dowodzą, że przeszczepienie głowy jest możliwe – przekonuje włoski chirurg, który za rok przeprowadzi taką operację na żywym człowieku.

Gdy w 2013 roku Sergio Canavero ogłaszał, że zamierza wykonać transplantację głowy, potraktowano go jak wariata. Ale włoski lekarz znalazł partnerów gotowych uczestniczyć w tym przedsięwzięciu. I – co najważniejsze – ma ochotnika: pacjenta nieobawiającego się ryzyka. W 2015 roku poinformował, że data zabiegu jest już wyznaczona. Operacja odbędzie się w grudniu 2017 roku.

Zabieg transplantacji głowy człowieka (choć powinno się raczej mówić o przeszczepieniu całego ciała, bo posiadacz głowy jest biorcą) to coś, czego nikt jeszcze nie wykonał. Próbowano przeszczepiać głowy zwierzętom, ale te testy nawet przy dużej dawce dobrej woli trudno uznać za zakończone powodzeniem. Zwierzęta żyły krótko i nie odzyskiwały kontroli nad resztą – nowego – ciała. Problemem jest ponowne złączenie rdzenia kręgowego, wzdłuż którego płyną impulsy z mózgu.

Klej dla nerwów

Ale Canavero przekonuje, że znalazł na to sposób. W „Surgical Neurology International" ukazał się właśnie cykl artykułów Canavero oraz jego współpracowników z USA i Korei Płd. opisujących obiecujące eksperymenty ze zwierzętami – myszami, szczurami i psem. Wszystkie mają wspólny mianownik – wykorzystanie tzw. glikolu polietylenowego (PEG). Ma on działać jak klej dla komórek nerwowych – umożliwia ich ponowne połączenie po przerwaniu w wyniku wypadku lub operacji. Chirurdzy są bowiem przekonani, że z takimi drobiazgami jak połączenie układów oddechowego, krwionośnego, pokarmowego; z mięśniami, ścięgnami i skórą poradzą sobie bez problemu. Kłopot – ich zdaniem – stanowi rdzeń kręgowy. Bez jego połączenia biorca (czyli głowa) nie będzie mógł kierować ciałem.

C-Yoon Kim z Uniwersytetu Konkuk w Seulu, ściśle współpracujący z Canavero, wykonał eksperyment z 16 myszami. Wszystkim przeciął rdzeń kręgowy – to odpowiednik odcięcia głowy. Połowie zaaplikował PEG w miejscu rozcięcia, a połowie obojętny roztwór soli fizjologicznej. Po miesiącu pięć spośród ośmiu leczonych myszy odzyskało zdolność słabych ruchów kończyn. Trzy padły, podobnie jak wszystkie w grupie kontrolnej.

Kolejny eksperyment przeprowadzono na dziesięciu szczurach. Tym razem Koreańczycy wykorzystali amerykański wynalazek: PEG wzbogacony o grafenowe nanowłókna. W założeniu mają one ułatwić przesyłanie sygnałów elektrycznych.

Grafenowe wstążki to pomysł zespołu Jamesa Toura z Uniwersytetu Rice. – Moją motywacją jest chęć naprawienia rdzenia kręgowego – mówi magazynowi „New Scientist" Tour. – Ale jeśli ktoś pracuje nad przeszczepem głowy, to na pewno też czegoś takiego będzie potrzebował.

Szczurom też przerwano rdzenie kręgowe – połowa dostała PEG z grafenem, połowa obojętny roztwór. Po dwóch dniach jeden ze szczurów zaczął poruszać łapkami. Po tygodniu sam stał, ale miał problemy z zachowaniem równowagi, po dwóch tygodniach miał już sam chodzić, stawać na tylnych łapkach i jeść.

Co z resztą? Tu zaczynają się problemy. Niezidentyfikowana powódź zalała laboratorium, zabijając cztery poddane leczeniu szczury. Padły też wszystkie zwierzęta z grupy kontrolnej.

Szarlatan

Wreszcie ostatni eksperyment. Koreańczycy przecięli rdzeń kręgowy psa. Ale nie cały, lecz „w 90 procentach" – jak opisują w „Surgical Neurology International". Dzięki klejowi PEG zaaplikowanemu w miejscu urazu pies po trzech dniach zaczął ruszać łapami. Po dwóch tygodniach mógł ruszać przednimi, ale tylne, sparaliżowane, ciągnął za sobą. W trzecim tygodniu sam stanął. Koreańczycy twierdzą, że pies był później w stanie łapać przedmioty i machać ogonem. W tym badaniu nie było grupy kontrolnej.

To przypomina wcześniejszy eksperyment Canavero i jego współpracowników – z transplantacją głowy małpy. Zwierzę żyło tylko 20 minut po operacji, co nie przeszkodziło chirurgom obwieścić światu sukcesu.

Naukowcy komentujący wysiłki Canavero i jego koreańskich kolegów nie pozostawiają na nich suchej nitki. Zapytany o to przez „New Scientist" Arthur Caplan, etyk z Uniwersytetu Nowego Jorku, mówi, że próba wykonania transplantacji głowy człowieka jest przedwczesna. Te badania świadczą, że są jakieś trzy, cztery lata od naprawiania rdzenia kręgowego u ludzi. A to oznacza siedem lub osiem lat od próby przeszczepienia głowy" – mówi Caplan.

Podobnie uważa neurolog Jerry Silver z Case Western Reserve University. – Sprawa z psem to nie badanie, ale opis konkretnego przypadku. Jeśli nie ma grupy kontrolnej, to niewiele można powiedzieć. Twierdzą, że przecięli 90 proc. rdzenia, ale zamiast dowodów pokazali jakieś okropne zdjęcia – mówi Silver. To samo dotyczy innego eksperymentu Koreańczyków. – W takich artykułach nie pisze się, że cztery z pięciu szczurów utonęły. Zaczyna się jeszcze raz z większą grupą – oburza się naukowiec.

Marzenie ściętej głowy

Nie mniejsze kontrowersje dotyczą innych współpracowników Sergia Canavero. Zabieg ma być przeprowadzony nie w jednej z renomowanych klinik, lecz w Wietnamsko-niemieckim Szpitalu w Hanoi. Pomagać będzie prawdopodobnie Xiaoping Ren, chiński chirurg, który chwali się, że odciął i przyszył głowy już 1000 myszom. Żadna nie przeżyła dłużej niż kilka minut.

Nawet najgorętsza krytyka nie zniechęci jednak pacjenta. To 31-letni Rosjanin Walerij Spirydonow. Cierpi na rzadką chorobę genetyczną, postać rdzeniowego zaniku mięśni – tzw. zespół Werdniga-Hoffmana. Objawia się ona zaburzeniem przekazywania impulsów z centralnego układu nerwowego do mięśni. Z czasem mięśnie obumierają, utrudniając nie tylko poruszanie się, ale nawet przełykanie i oddychanie. Na chorobę nie ma lekarstwa, a większość pacjentów nie dożywa wieku Spirydonowa.

– Jedyne, co odczuwam, to przyjemną niecierpliwość. Tak jakbym przez całe życie przygotowywał się do czegoś ważnego w moim życiu, a teraz to się zaczyna dziać – mówił niedawno pacjent.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL