Dzień po śmierci białoruskiego dziennikarza, który pracował w Kijowie, wśród przedstawicieli ukraińskich władz, zaczyna dominować przekonanie, że zabójstwo to „próba zdestabilizowania sytuacji w kraju".
– Mogę potwierdzić, że wśród rozważanych wersji zabójstwa to jedna z podstawowych – powiedział dziennikarzom przedstawiciel Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Juryj Tandyt. – Będą, niestety, jeszcze inne wiadomości, które zostaną wykorzystane do tego, by pokazać, że na Ukrainie nie istnieje żadna władza – dodał.