Przestępczość

Stalking coraz poważniejszym problemem

AdobeStock
Stalking przyjmuje coraz drastyczniejsze formy – zwracają uwagę eksperci.

Porzuceni partnerzy, którzy nie chcą przyjąć do wiadomości informacji o rozstaniu, i nieszczęśliwie zakochani wybierający przypadkowe ofiary np. z sąsiedztwa – z nich najczęściej rekrutują się sprawcy uporczywego nękania. Śledczy i prawnicy pomagający ofiarom takich przestępstw zwracają uwagę na rosnącą determinację i agresję stalkerów.

Do wstrząsających wydarzeń doszło w sobotę w Rybniku, gdzie w Centrum Chrześcijańskim „Winnica" nożownik zranił parę młodych podczas ich ceremonii ślubnej. Poszkodowani trafili do szpitala, gdzie dokończyli zaślubiny.

– Mężczyzna usłyszał zarzuty usiłowania podwójnego zabójstwa – mówi nam Anna Karkoszka, rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Rybniku.

Okazuje się, że zanim 23-latek brutalnie zaatakował – naprzykrzał się kobiecie. Miał jej wysyłać emocjonalne esemesy z miłosnymi wyznaniami, zarzucać wpisami na portalu społecznościowym. Kobieta udała się na policję z pytaniem, jak się bronić przed natrętem.

– Zgłosiła się w czerwcu 2017 r. do komendy, oczekując porady i ją otrzymała. Nie złożyła formalnego zawiadomienia dotyczącego stalkingu ani gróźb – twierdzi Anna Karkoszka.

Nie było doniesienia, więc postępowania nie wszczęto. Tymczasem – zdaniem ekspertów – takim informacjom należało się dokładnie przyjrzeć.

– Policja jest nie tylko od ścigania sprawców i wykrywania przestępstw, ale też od tego, by im przeciwdziałać. Może gdyby prawidłowo przeanalizowano ten przypadek, tragedia w Rybniku by się nie wydarzyła – mówi mec. Barbara Szopa, adwokat specjalizująca się w pomocy ofiarom stalkerów. Jak ocenia, sprawa nie była dla ofiary błaha, skoro zgłosiła się na policję. Jej zdaniem o determinacji 23-latka świadczy fakt, że zaatakował przy gronie gości, w dniu ślubu. – Nie zrobił więc tego, by postraszyć młodych – ocenia.

Natarczywe esemesy, telefony, śledzenie i naprzykrzanie się na tysiąc innych sposobów to zwykle wstęp do zdecydowanych działań stalkerów. Gdy to nie przynosi efektu – sprawcy podejmują czasem ekstremalne kroki – jak w Rybniku.

Najbardziej drastyczny przypadek miał miejsce w Małopolsce ok. dwóch lat temu. Gdy kobieta odrzuciła ofertę wspólnego życia z mężczyzną, który kładł u niej w domu parkiet, ten zgotował jej koszmar. Zlecił pobicie kobiety, podpalił jej dwa kolejne auta i drzwi mieszkania.

W ubiegłym roku w województwie kujawsko-pomorskim chcący „dokuczyć" żonie mąż podłożył bombę pod jej samochodem. Cudem nie doszło do tragedii.

Inny sprawca – były partner – posuwał się do takich zachowań jak szarpanie i wyrywanie kluczyków od samochodu. Nękał ofiarę przez rok. – Sprawę dwukrotnie umarzano, nie dopatrując się znamion przestępstwa – mówi mec. Szopa, po której zażaleniu stalker usłyszał zarzuty.

Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że liczba czynów z art. 190a kodeksu karnego (stalking) rośnie. W 2013 r. stwierdzono 2,9 tys. takich przestępstw, w 2015 – prawie 3,3 tys., a w rekordowym 2016 r. – blisko 4 tys. Najczęstszym motywem jest zawiedziona miłość.

Żeby sprawcy nie czuli się bezkarni, reakcja ofiary i instytucji musi być szybka. – Nie wolno takich sygnałów lekceważyć i twierdzić, że jeśli nie ma zawiadomienia na piśmie, to nie ma sprawy. – Dużo osób nie zna procedur i nie wie, że może złożyć ustne zawiadomienie – zaznacza mec. Szopa.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL