Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Przestępczoœć

Mšż zamordował żonę, bo cišgle zrzędziła

123RF
Mšż dusi żonę, pakuje zwłoki do walizki i wrzuca do rzeki. Sędzia ogłaszajšc wyrok powiedział: ten człowiek musiał dużo znosić.

Ich małżeństwo trwało 30 lat i było z pozoru szczęœliwe. Obydwoje sprawiali wrażenie zakochanych, trzymali się za ręce idšc ulicš, wszystko wskazywało na rodzinnš harmonię. Za tš fasadš sytuacja jednak już od dawna była zupełnie inna.

Nadszedł dzień 25 sierpnia 2015. Jak w uzasadnieniu wyroku powiedział przewodniczšcy składu sędziowskiego Sšdu Krajowego w Akwizgranie Arno Bormann, oskarżony nie wytrzymał cišgłego zrzędzenia żony i wiecznych pretensji. - Zamknšł żonie usta i dusił jš tak długo, aż przestała dawać znaki życia - powiedział sędzia, wymierzajšc oskarżonemu stosunkowo łagodnš karę 7 i pół roku więzienia. Prokuratura domagała się 12 lat.

Mężczyzna ma 54 lata, ale w czasie rozprawy sprawia wrażenie dużo starszego. – Straszne jest to, że moja żona nie żyje z mojej winy - przyznał w ostatnim słowie, jakie miał przed sšdem.

Spokojny, towarzyski człowiek

Biegli sšdowi stwierdzili, że był bardzo ugodowym, kontrolujšcym się i potrafišcym powstrzymać się od agresji człowiekiem. Jego dawni znajomi dziwili się, zeznajšc jako œwiadkowie przed sšdem, i podkreœlali, że ten czyn nie pasuje w ogóle do człowieka, którego dobrze znajš: „Nigdy nie był agresywny".

Jego stary przyjaciel w ostatnim dniu rozprawy opowiadał, jak musiała rozwijać się sytuacja tej małżeńskiej pary. Na poczštku lat 80tych wszyscy należeli do jednej paczki. - Był wesołym facetem, umiał się bawić, kochał życie - opowiadał œwiadek przed sšdem.

Sędzia Bormann w uzasadnieniu wyroku opisywał: Z biegiem lat to się zmieniło. Żona chciała zawsze być na pierwszym planie, męża spychajšc w kšt. Była wcišż niezadowolona ze swojej pracy jako pomoc domowa, mężowi zarzucała, że nie chce zrozumieć jej sytuacji, pomimo że ten szukał różnych rozwišzań.

Przyjaciele odsuwajš się od pary, która sama też już nie szuka towarzystwa. „Wznieœli mury wokół swojego życia rodzinnego" - wyjaœniał sędzia – „a mšż w tym zwišzku na wszystko się godził".

Przebłysk zbrodniczej myœli

Aż do 25 sierpnia ubiegłego roku. Małżonkowie wrócili z urlopu nad Morzem Północnym, rozpakowali walizki, zjedli obiad. Wtedy znów doszło do kłótni o banalnš sprawę - niewyniesione œmieci. Następuje eskalacja i dochodzi do rękoczynów. Obydwoje upadajš na ziemię, on chce jš uspokoić, siada na niej, ona w dalszym cišgu jest agresywna. Wtedy przychodzi mu do głowy myœl: Dosyć tego! Już nie mam siły tego słuchać! - opowiadał sędzia Bormann. Mšż zatyka żonie usta, potem zaciska ręce na jej gardle przez dwie minuty. Sędziowie zakładajš, że mšż próbował żonę reanimować, ale nic to nie dało.

Gdy doszło do niego, co zrobił, zastanawiał się, jak zatuszować ten czyn. Próbował wcisnšć ciało do dużej walizki, która stała jeszcze nieschowana po wakacjach, ale zwłoki były za duże, walizka się nie domykała. Mężczyzna zakleił jš plastikowymi torbami i taœmš. Po zapadnięciu zmroku zamówił taksówkę i z ciężkš walizkš pojechał do Maastricht w Holandii. Wrzucił walizkę ze zwłokami do rzeki. Po kilku dniach woda wyrzuciła pakunek na brzeg.

 

ródło: Deutsche Welle

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL