Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Przemysł spożywczy

Skandal Tigera: Ludzie tracš pracę, napoje miejsce

Agencja stworzyła grafiki, zespół klienta je przyjšł i trafiły na Instagrama. Zawiniły słabe procedury kontroli. Dziœ szef Maspexu mówi: Już nie ma niszowych mediów
materiały prasowe
Zwolnij i zapomnij kontra zostań i posprzštaj. Jak producent napojów i agencja reklamowa gaszš pożar.

Dwóch pracowników agencji reklamowej J. Walter Thompson Group Poland natychmiast straciło pracę, gdy tylko rozpętał się kryzys po publikacji na Instagramie kontrowersyjnej reklamy napoju energetycznego Tiger, nawišzujšcej do rocznicy Powstania Warszawskiego. U ich klienta wypowiedzenia nie dostał nikt.

Ryzykowny rys buntu

Przypomnijmy: choć grafika została zamieszczona na Instagramie w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, długo nie została szerzej zauważona. Zdaniem częœci ekspertów z branży reklamowej już to œwiadczyło o jakoœci pracy agencji.

– Ciekawostkš jest, że opublikowali to na Instagramie 1 sierpnia, a sprawa wypłynęła tydzień póŸniej. To pokazuje, jak niskš wartoœć miały dla ludzi starania tej agencji – mówi „Rzeczpospolitej" Jerzy Ciszewski, ekspert rynku public relations i marketingu.

Grafika „wypłynęła" dopiero w œrodę 9 sierpnia i tego dnia przeprosiny przeplatały się u obu zaangażowanych firm z działaniami, których celem było zmniejszenie strat wizerunkowych. Grupa Maspex opublikowała przeprosiny i przelała na konto Œwiatowego Zwišzku Żołnierzy Armii Krajowej 500 tys. zł. Agencja reklamowa natomiast również opublikowała przeprosiny, ale też zwolniła odpowiedzialnych za grafikę.

„Kreowanie silnie buntowniczego charakteru Tigera uœpiło naszš czujnoœć, doprowadzajšc do niedopatrzenia w kontroli jakoœci komunikacji, czego efektem stało się naruszenie najwyższych wartoœci. Sytuację uważamy za niedopuszczalnš i zostanš wycišgnięte konsekwencje" – poinformowała agencja w oœwiadczeniu podpisanym przez jej prezes Beatę Turlejskš-Zduńczyk.

Następnie przedstawiciel agencji poinformował, że obie osoby odpowiedzialne za ten post nie pracujš już w agencji.

Niespodziewanie w obronie zwolnionych osób stanęła sama branża reklamowa. Dawid Szczepaniak, szef kreacji i partner w agencji VML, napisał na Facebooku, że choć nie komentuje publicznie projektów innych agencji, to wyjštkowo zabierze głos i prosi, by przekazać osobom zwolnionym z JWT „za ten nieszczęsny obrazek", że szuka pracowników i chętnie ich pozna. – Zrzucanie odpowiedzialnoœci na team to najgorsza możliwa praktyka – skomentował.

Drugi bohater afery, Maspex, przyjšł innš taktykę. Szef grupy przyznał, że zawiniła uproszczona procedura kontroli działań w social media, ale nie zwolnił dwuosobowego działu. Pracownicy poniosš kary finansowe, czeka ich pomaganie powstańcom i własny wkład pieniężny w tę pomoc.

– Dla mnie byłoby dużo łatwiej podejmować proste decyzje, natomiast nie zawsze to, co proste, jest najlepsze. Uznaliœmy, że ta ich deklaracja ma swojš wartoœć – mówi „Rzeczpospolitej" Krzysztof Pawiński, prezes Maspexu.

Pantera zamiast tygrysa

Konsekwencje spotkały jednak nie tylko pracowników, ale i sam produkt, który straci miejsce na półkach stacji Lotosu, a jego pozostanie na półkach w Orlenie jest niejasne. Miejsce po zdjętych napojach nie zostanie jednak puste.

Lotos już ma własnš markę, a PKN Orlen, jak informowały media, jeszcze w lipcu rozpoczšł poszukiwania firmy, która mu wyprodukuje napój „Orlen" o smaku mojito i coli. Koncern zagwarantuje dostępnoœć produktów na swoich stacjach, umożliwi także wspólne akcje zwiększajšce sprzedaż.

Już w weekend Anna Lutek, dyrektor komunikacji w Lotosie, pisała na Twitterze: „Lotos ma swój napój Dynamic. Pantera zamiast tygrysa".

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL