Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Przemysł spożywczy

#RZECZoBIZNESIE: Barbara Woźniak: Za granicš utrudnia się nam życie

Rzeczpospolita
Polska nie jest dużym konsumentem jaj. Zdecydowanie większš konsumpcję możemy odnotować w innych krajach. W Polsce konsumujemy œrednio 160 jaj na osobę rocznie, w Niemczech jest to 235, zaœ w Meksyku 370 – mówi Barbara WoŸniak, członek zarzšdu Ferm WoŸniak, największego producenta jaj w Polsce, goœć programu Pawła Rożyńskiego.

Co było pierwsze, jajko czy kura?

Kurnik. PóŸniej kura i jajko.

Jesteœcie największym producentem jaj w Polsce. W Europie też macie wysokš pozycję?

Jesteœmy w pierwszej trójce producentów.

W ubiegłym roku jaja w sklepach mocno drożały. Skorzystaliœcie na tej œwietnej koniunkturze?

Oczywiœcie, że tak. Za każdym razem, gdy występujš tego typu sytuacje niezależne od nas, następuje dynamiczny wzrost cen. U nas nie ma czegoœ takiego jak elastycznoœć podaży z popytem, możemy jedynie wybierać kanały dystrybucji. Nie jesteœmy w stanie z dnia na dzień zwiększyć produkcji i dostosować jej do potrzeb rynku – kury znoszš jaja zawsze tak samo niezależnie od tendencji gospodarczych. Œrednio jedno jajo dziennie.

Polscy producenci żalš się, że to wielcy odbiorcy jak hurtownie i hipermarkety decydujš o cenach.

To jest duży problem, ale mamy bardzo zdywersyfikowane rynki i odbiorców. Głównie sprzedajemy na rynki zewnętrzne. 33 proc. produkcji zostaje w Polsce, reszta to eksport. Jeżeli inni producenci opierajš się tylko na współpracy z dużymi sieciami, niestety, opłacalnoœć i marże mogš być bardzo niskie.

Ceny jaj dalej będš szły w górę?

Rynek już się uspokoił i ustabilizował. Jeżeli nie wyniknš nieprzewidziane zdarzenia, to ceny pozostanš na obecnym poziomie. Teraz tylko delikatnie wzrastajš, bo zbliżajš się œwięta Wielkiej Nocy.

Oprócz Wielkanocy, kiedy jeszcze szybko roœnie sprzedaż?

Największa tendencja wzrostowa jest w okresie paŸdziernika, listopada i połowy grudnia. Wysokš sprzedaż notujemy zawsze przed œwiętami Bożego Narodzenia. Wielkanoc to „jajeczne" œwięta, ale sš krótsze – konsumpcja jest więc niższa. Spadki popytu obserwujemy w okresie letnim. Zamknięte sš szkoły, przedszkola, inaczej jemy. Zawsze przygotowujemy się na spadek cen w okresie letnim, ale sš też inne wskaŸniki wpływajšce na sprzedaż, np. nieprzewidziane problemy jak ptasia grypa. Niestety nie możemy sobie samodzielnie wybrać marży, a wstrzymanie produkcji nie odbywa się jak w fabryce. Jajo musimy sprzedać, gdy jest œwieże, nie możemy go zmagazynować. Sezonowo „dokładamy do interesu", ale też analizujemy takie parametry z perspektywy rocznej.

Gdzie macie swoje fermy?

Mamy 20 oddziałów. Największe fermy zlokalizowane sš w woj. wielkopolskim. Mamy też fermy w woj. dolnoœlšskim, łódzkim czy lubuskim.

Ile jaj rocznie produkujecie?

Mogę tylko powiedzieć, że jesteœmy w stanie zaopatrzyć wszystkie sieci w Polsce, wszystkie sklepy jednoczeœnie. Polski rynek jest za mały na nasze możliwoœci. 70 proc. naszych jaj trafia na eksport. Jaja używane sš też do produkcji makaronów czy ciast. Polska nie jest dużym konsumentem jaj. Zdecydowanie większš konsumpcję możemy odnotować w innych krajach.

Jak bardzo różnimy się w spożyciu jaj z innymi krajami?

W Polsce konsumujemy œrednio 160 jaj na osobę rocznie, w Niemczech jest to 235, we Włoszech 215, Japonii 330, a w Meksyku aż 370.

Widać rosnšce zapotrzebowanie na jaja z wolnego wybiegu?

Jest to zauważalny trend, bo coraz bardziej œwiadomie wybieramy produkty. Widać to w obszarze jaj konsumpcyjnych. Nie wyobrażam sobie, żebyœmy mogli przejœć na jaja z wolnego wybiegu w przetwórstwie. Jesteœmy również producentem płynnych jaj, które dostarczamy na całš Europę. Aby wyprodukować 1 cysternę żółtka, potrzebowalibyœmy 1,5 mln jaj. Tyle jaj z wolnego wybiegu nie kupię, nie ma takiej możliwoœci.

Wasze kury sš szczęœliwe?

Osišgamy 98 proc. nieœnoœci. Aby osišgnšć taki efekt, kury muszš być zadbane, zdrowe.

Co jest najtrudniejsze w tej branży?

Nieprzewidywalnoœć. Najtrudniejsze jest to, że nie wiemy, co się wydarzy. Sš to kwestie zwišzane z różnymi epidemiami czy kwestie mikrobiologiczne.

Jak rozwišzujecie kwestie logistyczne?

Posiadamy własnš flotę ponad 200 aut. Korzystamy również z transportu zewnętrznego. Sš to specjalistyczne chłodnie, bo jaja muszš być przewożone w temperaturze do 8 st. Celsjusza.

Jaja to nie jedyny wasz biznes. Macie też produkcję pasz, skup zbóż, wynajmujecie kombajny, usługi transportowe. To rodzaj dywersyfikacji?

Nie, to zintegrowany cišg produkcyjny. Wszystko jest powišzane, bo w produkcji jaj głównym kosztem sš pasze. Posiadamy własnš mieszalnię pasz, co pozwala nam być bardziej konkurencyjnym cenowo.

Jak wyglšdajš wyniki finansowe?

Wszystko zależy od tego, co w danym roku się wydarzy. Dokładnych danych za 2017 r. jeszcze nie podajemy. Przychód netto za 2016 r. w porównaniu do 2015 r. to wzrost o ponad 50 proc. Wynik firmy utrzymuje się cały czas na plusie i wzrost odnotowujemy rok do roku.

Kiedy zaczšł się ten biznes?

Firma swoje poczštki datuje na lata 80. Właœciciel zaczšł od jednego kurnika w Żylicach. Na poczštku firma rozwijała się organicznie, póŸniej dzięki kredytom.

Zamierzacie wejœć na giełdę?

Nie. Jesteœmy polskim kapitałem, jest to firma rodzinna, i takš chcielibyœmy pozostać. Na ten moment nie ma planów wejœcia na giełdę.

Prowadzicie ekspansje zagranicznš. Jakie sš największe przeszkody?

Sprzedaż za granicš jest uzależniona od różnego rodzaju zakazów. W zeszłym roku byłam na targach w Seulu, bo chcieliœmy tam wejœć z nowym produktem. Okazało się jednak, że nie możemy go dostarczać. Dlaczego? Często przeszkodę stanowiš kwestie polityczne. Zawsze tego typu zakazy sš pod szyldem typu „zagrożenie salmonellš czy ptasiš grypš". Byliœmy dużym dostawcš jaj do Dubaju. Od 2016 r. nie możemy dostarczać tam jaj, ponieważ występuje rzekome zagrożenie salmonellš. Dużymi dostawcami jaj na tamten rynek sš obecnie Ukraina i Białoruœ, z którymi nie jesteœmy w stanie konkurować cenowo, choć Polska ma jeden z najniższych wskaŸników kosztów produkcji w Europie. Klienci jednak chcieliby wrócić do polskich jaj, bo mamy zdecydowanie lepszš jakoœć.

Nie boi się pani, że na polskim rynku zagrożeniem mogš być tanie ukraińskie jaja?

Jest to wyzwanie. Niestety w przypadku jaj ciężko jest konkurować czymœ innym niż cenš. Stawiamy na budowę marki własnej – chcemy zbudować zaufanie konsumenta do konkretnej jakoœci.

W 2016 roku staliœcie się największym europejskim producentem jaj konsumpcyjnych. I wówczas wasze jaja zostały zgłoszone przez Holendrów do europejskiego systemu bezpieczeństwa żywnoœciowego RASFF w zwišzku z pojawieniem się salmonelli. Była salmonella, czy ktoœ poczuł się zagrożony waszš ekspansjš?

Sami do końca nie wiemy. Pojawiły się tam doniesienia o rzekomym zatruciu się polskimi jajami, konkretnie z naszych ferm. To się nie potwierdziło, na żadnym etapie nie stwierdzono salmonelli. Ani w jaju, ani na jaju. Natomiast cała lawina kłopotów, które po tym powstała była trudna do opanowania. Wišzało się to z wypowiadaniem umów przez kontrahentów, np. w Czechach.

Czyli był to typowy czarny PR i próba zdyskredytowania żywnoœci?

Tak, tylko, że jeœli pojawia się taki alarm w systemie RASFF, rozpoczyna się machina kontroli. Prewencyjnie wycofaliœmy z obrotu jaja z konkretnym numerem partii.

Straty były duże?

Oczywiœcie. Sš to utracone kontrakty, bo byliœmy zablokowani. Mówimy tutaj o dziesištkach milionów złotych.

Sposobem na podniesienie rentownoœci dalszego rozwijania się w Polsce i za granicš jest tworzenie własnych marek.

W Polsce ciężko jest dostać się do największych sieci pod własnš markš. Miliony Polaków konsumujš nasze jaja nie wiedzšc, że sš to jaja polskiego producenta. Pod koniec zeszłego roku zdecydowaliœmy o wprowadzeniu naszej marki, która nazywa się Zdrovo. Nie jest to standardem w naszej branży. Jaja pojawiły się już w jednej z sieci handlowych. Trudno jest jednak przekonać sieci, aby umożliwiły wejœcie na półki sklepowe ze swojš markš. My lubimy jednak wyzwania i mamy odpowiednie zaplecze, by być partnerem dla największych graczy.

Za granicš też pojawi się ta marka?

Jaja sprzedawane do konsumpcji sš pakowane pod markami zagranicznych dystrybutorów, więc nie ma takiej możliwoœci. Wynika to głównie z uwarunkowań rynku – na Zachodzie obserwujemy trend silnego wspierania rodzimych producentów. Produkty wytworzone lokalnie często sš droższe niż te importowane. To kwestia zaufania konsumentów do własnych producentów.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL