Przemysł Obronny

Niemcy ruszają ze śmigłowcami dla wojska

Adobe Stock
Szef sztabu generalnego sil zbrojnych Niemiec, generalny inspektor Bunderswehry zatwierdził plany zakupu od 45 do 60 śmigłowców o dużym udźwigu o wartości niemal 4 mld euro. Walczyć o kontrakt będą zapewne 2 największe koncerny z USA

Gen. Volker Wieker podpisał dokument, który uruchamia spodziewaną od dawna rywalizację śmigłowców CH-53K Lockheeda Martina z mniejszymi o dwóch rotorach CVH-47 Boeinga. Niemcy nie sprecyzowali, który z modeli ma ich preferencję.

Resort obrony zamierza w II półroczu 2018 zwrócić się do producentów o informacje, po zakończeniu prac nad zdolnością operacyjną nowej floty, zawarcie kontraktu powinno nastąpić w połowie 2020 r., a dostawy zaczęłyby się w 2023. Śmigłowce zastąpią obecne CH-53G. Decyzja gen. Wiekera przewiduje kontrakt na wyprodukowanie i na serwisowanie tych maszyn, Airbus i firmy niemieckie chciały, by resort rozdzielił zamówienie na dwa odrębne. Warunki kontraktu będą przewidywać, że serwisowanie będzie odbywać się w Niemczech, ale bez wymagania, by robiła to jakaś firma niemiecka.

Oba amerykańskie koncerny blisko współpracują z niemieckim przemysłem, wykazały też nadzieję, że dojdzie do partnerstwa w produkcji i serwisowania przyszłych niemieckich śmigłowców.

Niektórzy wojskowi spodziewali się, że walka o ten kontrakt zacznie się po sformowaniu nowego rządu w Berlinie, ale gen. Wieker postanowił najwyraźniej przyspieszyć, bo pojawiły się oznaki, że nowy gabinet koalicyjny Angeli Merkel może powstać dopiero za kilka miesięcy. Resort obrony zaproponował 3,84 mld euro na ten program w latach 2018-29, ale musi go jeszcze zatwierdzić parlament.

Śmigłowiec CH-46 Chinook jest na wyposażeniu 8 innych krajów NATO, będzie rywalizować z Sikorsky CH-53K Lockheeda, przeprojektowaną wersją CH-53G, które latają obecnie w Niemczech, a która trafi od 2019 r. do korpusu marynarki USA. Izrael zastanawia się nad kupnem 20 maszyn Lockheeda. Ich prasowa premiera odbędzie się w kwietniu 2018 na salonie lotniczym w Berlinie. Boeing sprowadził w lipcu do Niemiec na branżową konferencję dwa CH-47, śmigłowca Lockhheda nie było, bo właśnie ruszyła jego produkcja dla marynarki USA.

Niemieccy wojskowi badają obecnie możliwości operacyjne obu maszyn, porównują ich skuteczność w różnych warunkach. Część z nich jest za CH-47, który sprawdził się na polu walki i jest tańszy, inni uważają, że większy CVH-53K pozwoli lepiej uczestniczyć w nowych misjach.

Korpus marynarki USA podał, że średni koszt tego dużego śmigłowca wyniesie ok. 88 mln dolarów. Może jednak trochę zmaleć, jeśli kupią go również Niemcy, Izrael i Japonia. Zdaniem ekspertów, taniej wyszłoby dla Niemiec kupno Chinooków, ale ta maszyna będzie wymagać kolejnych unowocześnień w najbliższych latach, co zwiększy jej cenę. A ponieważ zabiera mniej na pokład, tu musi wykonać więcej lotów w ramach tego samego zadania.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL