Przemysł Obronny

MON próbuje zbroić Ukrainę

Ukraińcy zainteresowani są wieżą bojową polskiego moździerza Rak
materiały
Podczas startujących w tym tygodniu targów obronnych Arms & Security w Kijowie jedną z największych ekspozycji będzie miał polski resort obrony.

Przedsiębiorcy uważają, że wystawa może mieć istotny wpływ na przyszły kształt współpracy obronnej między sąsiadami.

– Liczymy na przełom w zbrojeniowym biznesie, odejście od doraźnych transakcji na rzecz długofalowej współpracy, określenie jasnych reguł i ścieżek finansowania najbardziej zaawansowanych programów i wspólnych przedsięwzięć – mówi Sławomir Kułakowski, prezes Polskiej Izby Producentów na rzecz Obronności Kraju.

Potrzebne radiostacje

Strategicznym uzgodnieniom z sąsiadami ma w tym roku sprzyjać przejęcie negocjacyjnej inicjatywy na kijowskiej wystawie przez kierownictwo Ministerstwa Obrony Narodowej.

Po rewolucji na Majdanie i  wybuchu konfliktu w Donbasie polskie firmy, m.in. Maskpol Konieczki i Lubawa, sprzedawały na Ukrainę sprzęt defensywny: kamizelki kuloodporne , hełmy, systemy maskujące i osłony balistyczne. Stopniowo jednak polsko-ukraińska współpraca obejmowała sprzęt bojowy: Przemysłowe Centrum Optyki dostarczało noktowizory, a w tym roku zaoferowało też technologie systemów obserwacyjnych do sprzętu pancernego i pakiety wyposażenia elektrooptycznego dla ukraińskich żołnierzy. Wciąż jednak działania proeksportowe państwowego przemysłu, czyli Polskiej Grupy Zbrojeniowej, pozostawiają niedosyt.

– Spóźniony start, a teraz częste zmiany kadrowe i brak ciągłości w działaniach PGZ na specyficznym ukraińskim rynku, już od lat uniemożliwiają przyspieszenie ekspansji – mówią analitycy i eksperci w dziedzinie eksportu uzbrojenia. – Choć przyczółki współpracy istnieją.

– Efektywne współdziałanie w dziedzinie nowych technologii między polskimi i ukraińskimi firmami rozpoczęło się już kilka lat temu. Dotyczy rozwoju artyleryjskiej amunicji precyzyjnego rażenia i systemów naprowadzania głowic bojowych, a także polskiej optoelektroniki do pojazdów pancernych – mówi Andrzej Kiński, szef fachowego pisma „Wojsko i Technika", ekspert od zbrojeniowych rynków na Wschodzie. – Możliwości wymiany wiedzy w strategicznych obszarach są znacznie większe i wciąż niewykorzystane. To np. systemy rakietowe i kosmiczne – dodaje.

Zdaniem Sławomira Kułakowskiego ukraińska armia najpilniej potrzebuje dziś nowoczesnych systemów łączności i optoelektroniki do bojowej obserwacji i rozpoznania. W wielu jednostkach brakuje zaawansowanego technologicznie oprzyrządowania do pojazdów, a także wyposażenia indywidualnego żołnierzy.

Postęp w tej dziedzinie jest wciąż niewielki. Ukraińcom brakuje pieniędzy na broń nowej generacji, a Kijów nie zaproponował do tej pory systemu finansowania importu zbrojeniowego. Brak takich rozwiązań blokuje handlowców PGZ i nie zmieni tego podpisana w tym roku na Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w Kielcach w obecności ministrów obrony umowa o strategicznej współpracy narodowych koncernów zbrojeniowych PGZ i Ukroboronprom.

Ożarów uderzeniowy

Na tegorocznej kieleckiej wystawie sukcesami w obronnej współpracy z Kijowem chwaliła się przede wszystkim prywatna ożarowska WB Group (WBE). Podczas targów innowacyjna firma o 350 mln zł rocznych przychodów, zatrudniająca 850 pracowników, podpisała umowę z ukraińskim MON na dostawy „sprzętu bezzałogowego". Choć szczegółów transakcji prezes spółki Piotr Wojciechowski nie ujawniał, bo sprzęt trafia do „kraju realnie prowadzącego działania wojenne".

Nieoficjalnie wiadomo jednak, że już w minionych latach WBE eksportowało na Ukrainę taktyczne drony rozpoznawcze FlyEye, a obecnie ożarowski prywatny producent sprzedaje zagranicznym odbiorcom tzw. amunicję krążącą własnej konstrukcji, czyli zdalnie naprowadzane pociski Warmate.

Wiceprezes WBE Adam Bartosiewicz przyznaje, że obiecująco zapowiada się współtworzony z Ukraińcami niszczyciel dronów o niewinnej nazwie Stokrotka. To wyposażona w system radarowy i optoelektroniczną głowicę obserwacyjną wyrzutnia programowanych rakiet 80 mm. Zestaw bojowy jest w stanie wykryć wrogie bezpilotowce z odległości 4 km i zniszczyć je salwą niskokosztowych pocisków ukraińskiej produkcji.

– Przyznaję, mamy za sobą na Ukrainie okres bardzo rzeczowej współpracy. Mamy zamiar ją kontynuować, oferując nowoczesne radiostacje polowe naszej produkcji, systemy uderzeniowe i zaawansowane rozwiązania w dziedzinie integracji systemów komunikacji wojska i służb porządku publicznego – mówi Tomasz Badowski, rzecznik WBE.

Rosja na eksportowej liście Kijowa

Mimo embarga i ograniczeń to Moskwa była w 2016 r. największym klientem ukraińskiej zbrojeniówki. Ukraina wyeksportowała do Rosji broń za 169 mln dol., a rosyjski import broni z Ukrainy zwiększył się w ciągu roku o 72 proc. – podał Sztokholmski Międzynarodowy Instytut Badań nad Pokojem (SIPRI).

Największym partnerem Rosjan na Ukrainie są zakłady zbrojeniowe Motor Sicz należące do Wiaczesława Bogusłajewa, biznesmena z Zaporoża. Firma sprzedaje Moskwie silniki lotnicze AI-222. Ta sama firma dostarcza też Rosji silniki do lekkich szturmowych samolotów Jak-130. Kontrakt opiewa na 218 sztuk – podają Szwedzi.

Drugim co do wielkości kupcem ukraińskiej broni były w 2016 r. Chiny (90 mln dol. – dla porównania w 2014 r. Chińczycy kupili broń za 140 mln dol., a w 2015 r. za 85 mln dol.).

Na trzeciej pozycji po raz pierwszy pojawiło się Kongo (86 mln dol.), wyprzedzając Tajlandię (67 mln dol.), która kupuje od Kijowa czołgi Opłot. Na dziewiątej pozycji wśród odbiorców ukraińskiej broni znalazła się Polska (8 mln dol. za rakiety do Mig-29). Wcześniej – w 2015 i 2014 r. – polskie firmy nie kupowały broni na Ukrainie.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL