Prezydent USA

Szczyt Trump – Putin sygnałem dla Europy i Chin

AFP
Pierwsze dwustronne spotkanie prezydentów Rosji i USA odbędzie się 16 lipca w Helsinkach.

Zapowiedź szczytu amerykańsko-rosyjskiego nie jest zaskoczeniem. Obaj prezydenci dawali od dawna do zrozumienia, że wcześniej czy później do takich rozmów musi dojść. Putin zgłaszał takie oferty regularnie także w wypowiedziach dla amerykańskich stacji telewizyjnych. Donald Trump z kolei zaskoczył wszystkich wypowiedzią na pokładzie Air Force One w drodze ze spotkania państw G7 do Singapuru na rozmowy z Kim Dzong Unem.

– 25 proc. naszego czasu w trakcie G7 w Charlevoix poświęciliśmy na rozmowy o Rosji. Dlatego wyraziłem pogląd, że lepiej by było, gdyby w nich uczestniczyli Rosjanie – wyjaśnił prezydent.

Czytaj także: Putin nie chce przyjechać do Białego Domu?

Słowa te przyjęto z wdzięcznością na Kremlu. Tam właśnie w czasie środowego spotkania Władimira Putina z doradcą Trumpa Johnem Boltonem uzgodniono warunki rozmów prezydentów Rosji i USA.

Doradca rosyjskiego prezydenta Jurij Uszakow przedstawił całą listę problemów, jakie Putin chciałby przedyskutować z Trumpem. Prócz rozbrojenia jądrowego najbardziej zależy Rosji na wymianie poglądów na temat konfliktu w Syrii , „kryzysu wewnętrznego Ukrainy", spawy Korei Płn. oraz wystąpienia USA z porozumienia atomowego z Iranem.

– Bez wątpienia obie strony uznają rozmowy za wielki sukces, jednak w przypadku Bliskiego Wschodu osiągnięcie porozumienia nie będzie proste. Rosja nie jest jeszcze zainteresowana kompleksowym rozwiązaniem w Syrii. Nastąpi to dopiero po znaczącym umocnieniu się prezydenta Asada – tłumaczy „Rzeczpospolitej" sir Richard Dalton, były brytyjski ambasador w Iranie.

Zwraca uwagę, że Iran wyraźnie zmniejszył zaangażowanie w syryjskich regionach graniczących z Izraelem. Z drugiej strony nie ma oznak, by amerykańska administracja miała plan rozwiązania w Syrii. Mało prawdopodobne, aby Trumpowi udało się przekonać Putina do rozluźnienia więzi z Teheranem, sojusznikiem w Syrii i dość ważnym partnerem gospodarczym Rosji. Moskwa jest sygnatariuszem porozumienia z Iranem – obok Chin, Francji, Wielkiej Brytanii i Niemiec. Podobnie jak te kraje nie ma zamiaru iść w ślady Waszyngtonu.

Były doradca rosyjskiego prezydenta Siergiej Markow twierdzi, że rozmowy Putin – Trump nie zakończą się przyjęciem żadnych wspólnych ustaleń. Nie ma mowy o uznaniu przez amerykańskiego prezydenta aneksji Krymu czy osłabieniu sankcji wobec Rosji.

– Rozmowy będą miały charakter ogólny, nieco filozoficzny, i poruszone w ich trakcie problemy staną się przedmiotem dalszych ustaleń. Wydźwięk szczytu będzie antyeuropejski – mówi Markow „Rzeczpospolitej". Ale to właśnie powinno wpłynąć pozytywnie na postrzeganie Putina w Europie jako partnera, z którym warto się porozumieć.

Z kolei Trump liczy na określony odbiór tego szczytu w Chinach. Markow ma też nadzieję, że Putin otworzy Trumpowi oczy na to, co dzieję się w Donbasie – co powinno skłonić amerykańskiego prezydenta do zmiany stanowiska wobec władz Ukrainy. Niektóre rosyjskie media idą nawet dalej, spekulując o osłabieniu NATO w wyniku ocieplenia na linii Moskwa – Waszyngton.

– Rzeczywiście na szczycie w Helsinkach chodzić będzie zwłaszcza o nieobecnych: Europę i Chiny – mówi „Rzeczpospolitej" Kai-Olaf Lang z berlińskiego rządowego think tanku Wissenschaft und Politik. W jego ocenie zarówno Putin, jak i Trump mają wspólny cel, jakim jest osłabienie Unii Europejskiej.

W następstwie szczytu te państwa europejskie, które są pragmatycznie nastawione do Rosji, będą udowadniać, że należy rozwijać dialog z Kremlem. Z kolei państwa postrzegające Rosję jako czynnik destabilizacyjny zwracać będą baczną uwagę, czy Trump nie poczyni jakichś koncesji wpływających negatywnie na bezpieczeństwo europejskie. Jednak Kai-Olaf Lang nie spodziewa się ustępstw ze strony Trumpa w sprawie Krymu czy Ukrainy ze względu na negatywne reakcje w USA, jak i stolicach europejskich.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL