Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Prezydent USA

Chodzi o ciemne interesy prezydenta, nie związki z Kremlem

AFP
Comey zrobił więcej dla zwycięstwa Trumpa niż Rosjanie – mówi profesor New York University i Instytutu Spraw Międzynarodowych w Pradze Mark Galeotti.

Rz: Wyrzucenie szefa FBI uruchomiło kampanię oskarżeń wobec Donalda Trumpa. Czy w takich warunkach prezydent może jeszcze porozumieć się z Kremlem?

Mark Galeotti: Ze strony Rosjan to porozumienie nie jest już możliwe, od kiedy Baszar Asad użył broni chemicznej, a Trump odpowiedział na to atakiem rakietami manewrującymi. Byłem wówczas w Moskwie i wiem, jak dla rosyjskiego MSZ spełniał się wtedy koszmar przejęcia władzy w USA przez nieprzewidywalnego prezydenta. Teraz to porozumienie przestaje być możliwe także ze strony Trumpa: musiałby na nie przeznaczyć ogromny kapitał polityczny, którego nie ma.

Co mógł wykryć James Comey, gdyby dalej prowadził śledztwo?

Nie wierzę, aby Rosjanie chcieli zwycięstwa Trumpa, chodziło im o osłabienie prezydentury Hillary Clinton, która wydawała im się nie do uniknięcia. Po to doprowadzili do publikacji kompromitujących dla niej informacji. Z Trumpem i jego ludźmi problem jest inny niż związki z Kremlem. Oni traktują władzę jako sposób na przeforsowanie osobistych interesów, są podatni na korupcję z każdej strony, choćby Chin, w przeszłości prowadzili wiele podejrzanych interesów – w przypadku Trumpa bardziej z satrapiami Azji Środkowej niż Rosją. I prezydent obawia się, że te wszystkie sprawy wyjdą na jaw, przekształcą się w niekończącą się telenowelę, którą będzie śledziła cała Ameryka.

Mimo wszystko generał Flynn, Jeff Sessions, Jared Kushner zostali oskarżeni o kontakty z Rosją, nie z kim innym.

Weźmy przypadek Flynna; zwolniono go nie dlatego, że spotkał się z ambasadorem Rosji – to samo robili ludzie ze sztabu Clinton – tylko dlatego, że w tej sprawie skłamał. Owszem, od Rosjan dostał od 20 do 40 tys. dol., ale to za mała suma, aby można było kupić taką postać. Od samych Turków Flynn wziął dziesięć razy więcej.

Zostanie powołana niezależna komisja Senatu, która będzie kontynuowała śledztwo FBI?

Comey miał wielu wrogów w obu partiach Kongresu, odegrał w końcu większą rolę w doprowadzeniu do zwycięstwa Trumpa niż Rosjanie. Ci, którzy dziś użalają się nad jego losem, są więc niezłymi hipokrytami! Dla republikanów utworzenie komisji senackiej byłoby opcją atomową, oznaczałoby utratę Białego Domu. Być może przyjdzie taki dzień, kiedy uznają, że Trump jest dla nich nadmiernym obciążeniem, szczególnie w perspektywie wyborów do Kongresu. Ale to jeszcze nie ten etap. Po europejskiej stronie Atlantyku Trump może uchodzić za postać komiczną, ale po stronie amerykańskiej wciąż ma wielu zwolenników, w tym wpływową mniejszość konserwatystów religijnych.

Na taką postawę republikanów liczył Trump, zwalniając Comeya?

Trump wciąż czuje się, jakby prowadził „The Apprentice": tu kogoś zwolni, tam wynagrodzi. Nie ma dalekosiężnego planu. Zresztą na miejsce Comeya nie będzie mógł mianować choćby Jareda Kushnera, tylko kogoś wiarygodnego, kogo zatwierdzi Kongres. Śledztwo w sprawie powiązań z Kremlem będzie więc trwało nadal.

Za dwa tygodnie szczyt NATO w Brukseli. Trump poleci na niego mocno osłabiony...

To nie będzie miało wpływu na to spotkanie. Europejczycy wiedzą, że potrzebują Ameryki, ale i tak wolą rozmawiać z Rexem Tillersonem czy Jamesem Mattisem niż Trumpem, który jednego dnia coś obiecuje, a drugiego dnia zmienia zdanie, żyje w innym, nierealnym świecie. 

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL