Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Prezydent USA

Donald Trump zamierza ograć Kim Dzong Una

AFP
Trwajš już przygotowania do spotkania prezydenta USA z krwawym dyktatorem Korei Płn. Zagadkš sš nadal motywy władcy z Pjongjangu.

To największa pokerowa zagrywka XXI wieku – takie opinie pojawiajš się w amerykańskich mediach na temat  planowanego spotkania Donalda Trumpa z dyktatorem Korei Płn. Kim Dzong Unem. Wprawdzie Waszyngton wyrażał już wczeœniej gotowoœć do rozmów z dyktatorem, ale nie liczono się ze spotkaniem na szczycie.

Sensacjš jest więc gotowoœć Trumpa do bezpoœredniej rozmowy z człowiekiem rakietš jak nazywał Kima Dzong Una. Można jš odczytać jako wielki sukces amerykańskiej polityki zagranicznej, przede wszystkim Trumpa, który doprowadził do nałożenia na reżim Kima obroży dotkliwych sankcji gospodarczych, także z udziałem Chin. Otwarcie groził też Korei Płn. wojnš.

Niewykluczone, że taka postawa USA mogła zmusić Kima do ustępstw. Innymi słowy Kim wystraszył się nieobliczalnego Trumpa. Do tego sprowadza się argumentacja prof. Haksoona Paika z południowokoreańskiego Sejong Institute, który udowadnia, że słowa prezydenta grożšcego kilka miesięcy temu Korei Płn. „ogniem i gniewem jakiego œwiat nie widział" zrobiły wrażenie nie tylko w Pjongjangu, ale też w Seulu.

– Słyszeliœmy podobne słowa także z ust senatora Lindsey'a Grahama o morzu ofiar. Nieortodoksyjne poczynania Trumpa i jego chwiejne przywództwo zaniepokoiły obu koreańskich przywódców, że opcja militarna jest jednak możliwa – mówi prof. Haksoon Paik cytowany przez BBC .

Zgodnie z takš logikš oferta Kim Dzong Una, dotyczšca denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego oraz moratorium na testy nuklearne i rakietowe, miałaby zapobiec prewencyjnemu atakowi USA i doprowadzić do osłabienia reżimu sankcji.

Prawo obecnoœci ma jednak także inna interpretacja. Nieco ponad rok temu  Korea Płn. przyœpieszyła w spektakularny sposób swój program rakietowy. W tym czasie stała się liczšcš potęgš militarnš nie tylko w regionie, udowadniajšc, że opanowała technologię przenoszenia ładunków nuklearnych. W 2017 roku przeprowadzono dziewięć testów rakietowych, w tym rakiety Hwasong-15 o zasięgu 13 tys km zdolnej dotrzeć do USA. Dodajmy do tego, że reżim w Pjongjangu dysponuje, zgodnie z amerykańskimi danymi, 13–30 ładunkami jšdrowymi, które zawierajš co najmniej 20 kg odpowiednio wzbogaconego uranu.

Nie sposób podejrzewać władcę z Pjongjangu, że przypuszczał, że taka sytuacja nie wywoła zdecydowanych reakcji w USA, nie mówišc już o Japonii. Kim Dzong Un nie mógł być więc zaskoczony groŸbami Trumpa. Może wręcz na nie czekał.

– Trudno założyć, aby Kim Dzong Un realizował jakiœ strategiczny plan, majšcy na celu doprowadzenie do rozmów ze Stanami Zjednoczonymi poprzez eskalację napięcia. Wykluczyć tego jednak nie sposób – tłumaczy „Rzeczpospolitej" Rod Wye, ekspert londyńskiego think tanku Chatham House. Wiele za tym przemawia. To dyktator Kim zapoczštkował proces zbliżenia z Koreš Płd. Wysłał sportowców z Północy na igrzyska w Pjongczangu. Towarzyszyła im siostra dyktatora, przyjęta przez prezydenta Mun Dze Ina

Obie Koree wystawiły też wspólnš kobiecš reprezentację hokejowš. W ostatnich dniach w Pjongjangu przybywała delegacja wysokich urzędników z Południa, którym Kim Dzong Un przekazał posłanie dla Donalda Trumpa. Wszystko to wyglšda na zasadniczy zwrot w konflikcie koreańskim od czasów bratobójczej wojny z bezpoœrednim udziałem Chin i USA w latach 50. ubiegłego wieku.

– Rozmów, spotkań i dyskusji było już w przeszłoœci wiele, bez znaczšcych rezultatów – przypomina Rod Wye.

Nie wiadomo, jak zakończy się spotkanie Trumpa, lidera wolnego œwiata, z przywódcš zbrodniczego reżimu. Na razie trwajš poszukiwania miejsca, gdzie mogłoby się odbyć. Jest już znana przybliżona data – pod koniec maja. Wczeœniej Kim Dzong Un spotka się w strefie zdemilitaryzowanej z prezydentem Mun Dze Inem. Wtedy okaże się, czego zażšda dyktator w zamian za rezygnację z broni nuklearnej.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL