W ciągu roku w Stanach Zjednoczonych wydarzył się cud. Tak przynajmniej uważa Donald Trump. W styczniu 2017 roku, w przemówieniu inaugurującym prezydenturę mówił o „amerykańskiej rzezi”, kraju, który Barack Obama pozostawia na skraju przepaści.
Ale w przemówieniu o stanie państwa w Kongresie w nocy z wtorku na środę czasu polskiego Trump ogłosił, że oto nadszedł „moment Ameryki”, „najlepszy czas kiedykolwiek, aby wprowadzić w życie amerykański sen”. I zaapelował o jedność wokół tej niezwykłej wizji wszystkich Amerykanów „niezależnie od przekonań, wiary, koloru skóry”.