Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Prezydent USA

Donald Trump próbuje udawać baranka

?W pierwszym orędziu o stanie państwa Donald Trump apelował o jednoœć w budowie lepszej Ameryki
AFP
Aby ratować większoœć w Kongresie, w orędziu o stanie państwa prezydent porzuca mowę nienawiœci. Bez sukcesu.

W cišgu roku w Stanach Zjednoczonych wydarzył się cud. Tak przynajmniej uważa Donald Trump. W styczniu 2017 roku, w przemówieniu inaugurujšcym prezydenturę mówił o „amerykańskiej rzezi”, kraju, który Barack Obama pozostawia na skraju przepaœci.

Ale w przemówieniu o stanie państwa w Kongresie w nocy z wtorku na œrodę czasu polskiego Trump ogłosił, że oto nadszedł „moment Ameryki”, „najlepszy czas kiedykolwiek, aby wprowadzić w życie amerykański sen”. I zaapelował o jednoœć wokół tej niezwykłej wizji wszystkich Amerykanów „niezależnie od przekonań, wiary, koloru skóry”.

Skšd taka przemiana prezydenta, który do tej pory był znany z rozpalania emocji prowokacyjnymi tweetami?

– Jest bardzo prawdopodobne, że w wyborach 6 listopada republikanie stracš większoœć w Izbie Reprezentantów. Wówczas prezydentura Trumpa zostanie sparaliżowana. Dlatego chce on zerwać z dotychczasowš strategiš konfrontacji, która zraziła do niego wielu Amerykanów – mówi „Rz” Willem Post, amerykanista w Holenderskim Instytucie Spraw Międzynarodowych Clingendael.

Sondaże dla Trumpa sš rzeczywiœcie fatalne. Zdaniem instytutu Gallupa popiera go już tylko 38 proc. wyborców, zaœ 58 proc. mu nie ufa. To najgorszy wynik w historii kraju. Na tym etapie prezydentury Barack Obama miał niepomiernie wyższe poparcie (57 proc.), a mimo to w wyborach uzupełniajšcych kilka miesięcy póŸniej demokraci stracili większoœć w Kongresie.

Analiza Gallupa wielu ostatnich dekad pokazuje, że partia, której prezydent miał niższe notowania niż 50 proc., traciła œrednio 36 deputowanych w Izbie Reprezentantów w wyborach po dwóch latach od inauguracji nowej głowy państwa. Demokratom wystarczš zaœ teraz 24 mandaty, aby odzyskać większoœć w izbie niższej Kongresu.

Demokraci nie przyjęli zresztš oferty współpracy ze strony prezydenta za dobrš monetę. Podczas gdy po stronie republikańskiej wystšpienie Trumpa było kilkadziesišt razy przerywane oklaskami, opozycja utrzymała grobowe milczenie.

Demokratyczne członkinie Kongresu włożyły czarne suknie – na znak solidarnoœci z ruchem MeToo, walki z agresjš seksualnš. Trump jest oskarżany przez 19 kobiet o naganne zachowanie na tle seksualnym. Co więcej, po tym jak wyszło na jaw, że prezydent dziesięć lat temu mógł mieć romans z aktorkš porno Stormy Daniels, jego żona Melania co prawda pojawiła się w Kongresie, ale przybyła tu sama, a nie z razem z mężem.

Częœć demokratycznych deputowanych nosiła też apaszki w kolorach Ghany – na znak protestu przeciw okreœlaniu przez prezydenta państw afrykańskich jako „gówniane”.

Wojna z Koreš Północnš

Być może najbardziej konkretna oferta kompromisu Trumpa dotyczy imigracji. Prezydent zapowiedział, że jest gotów uregulować status 1,8 mln osób urodzonych na terenie USA, ale w rodzinach nielegalnych emigrantów. Chce jednak w zamian poparcia demokratów dla budowy muru na granicy z Meksykiem i zaostrzenia pozwoleń na wjazd do USA nowych przyjezdnych.

– Nie widzę możliwoœci wypracowania w tej sprawie ponadpartyjnego kompromisu. Temat jest zbyt emocjonalny, obie strony zajęły radykalne stanowiska – uważa Post.

Nawet jednak gdyby udało się takie porozumienie w sprawie polityki migracyjnej osišgnšć, to Trump i tak przedstawił szereg innych inicjatyw, które demokraci odrzucajš. Zapowiedział w szczególnoœci unieważnienie decyzji Obamy z 2009 r. o likwidacji obozu w Guantanamo (którš potem wielokrotnie wstrzymywał Kongres). W obozie wcišż przebywa 41 więŸniów.

Trump ogłosił także przyspieszenie programu zbrojeń, w szczególnoœci atomowych. Najważniejsza jest jednak sugestia miliardera, że Waszyngton jeszcze w tym roku może zdecydować się na operację wojskowš przeciw Korei Północnej.

– Bezwzględnie forsowany program budowy rakiet atomowych oznacza, że Korea Północna bardzo szybko może zagrozić naszej ojczyŸnie. Doœwiadczenia z przeszłoœci uczš nas, że ustępstwa i pobłażliwoœć prowadzš tylko do dalszej agresji i prowokacji. Nie powtórzę błędów poprzednich administracji, które doprowadziły nas do tej bardzo niebezpiecznej sytuacji – oœwiadczył Trump.

Prezydent nie wspomniał jednak ani słowem o œledztwie w sprawie powišzań swojej kampanii wyborczej z Kremlem, jakie prowadzi specjalny prokurator Robert Muller. Po Waszyngtonie kršżš pogłoski, że prezydent mógłby zwolnić Mullera, jak to zrobił w maju ub.r. z tego samego powodu w stosunku do szefa FBI Jamesa Comeya. Demokraci sš przekonani, że gdyby nie ujawnienia przez rosyjskich hakerów e-maili Hillary Clinton, wynik wyborów mógłby być inny.

– Po długim i pełnym konfliktów roku wielu Amerykanów oczekiwało, że prezydent przedstawi wizję zjednoczenia kraju. Niestety, jego wystšpienie tylko pogłębiło podziały, zamiast zbliżyć nas do siebie – uznał Chuck Schumer, lider demokratycznej mniejszoœci w Senacie.

To Obama obniżył bezrobocie

Sytuacja gospodarcza Ameryki jest dziœ znakomita, Wall Street bije rekordy. W przemówieniu o stanie państwa Trump uznał, że to wynik prowadzonej przez niego polityki. Jednak taka teza nie oparła się weryfikacji pod kštem faktów przez amerykańskie media. Co prawda bezrobocie jest najniższe od 17 lat (4,1 proc.), ale to głównie wynik spadku liczby poszukujšcych pracy przez szeœć ostatnich lat prezydentury Obamy. Od kiedy u władzy jest Trump, utworzono 1,8 mln nowych miejsc pracy, ale to już najwolniejsze tempo redukcji bezrobocia od 2010 r.

Nie da się też obronić tezy prezydenta, że udało mu się przeprowadzić największe ograniczenie podatków w historii. Cięcia odpowiadajš 0,9 proc. PKB i sš mniejsze niż siedem innych podobnych redukcji w przeszłoœci. W 1981 r. Ronald Reagan ograniczył podatki o odpowiednik 2,89 proc. PKB.

Skromniejsza od zapowiedzi jest też zmiana polityki handlowej – sprowadza się do wycofania USA z Partnerstwa Transpacyficznego, bo już w NAFTA Ameryka pozostała.

Największym problem jest jednak to, że korzyœci z dobrej koniunktury odnoszš przede wszystkim najbogatsi. Ubożsi wyborcy Trumpa ze Œrodkowego Zachodu odczuli je już w znacznie mniejszym stopniu.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL