Prawo

RPO pyta MSWiA o legitymowanie osób zadających pytania na spotkaniach z przedstawicielami władz

Spotkanie ze Stanisławem Piotrowiczem w Witnicy
You Tube
Czy MSWiA poleciło policji legitymowanie obywateli próbujących zadawać pytania podczas otwartych spotkań z przedstawicielami władz? - takie pytanie Rzecznika Praw Obywatelskich trafiło do wiceministra spraw wewnętrznych Jarosława Zielińskiego. Wcześniej RPO wystąpił do lokalnych komendantów policji o wyjaśnienie podstaw prawnych takich interwencji na spotkaniach z marszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim i posłem Stanisławem Piotrowiczem.

Z doniesień medialnych RPO dowiedział się o legitymowaniu obywateli próbujących zabrać głos podczas spotkania Marka Kuchcińskiego z mieszkańcami Sanoka oraz Stanisława Piotrowicza w Witnicy. Rzecznik podjął sprawę z urzędu. Biuro RPO zwróciło się już do tamtejszych komendantów policji o informacje o stanie tych spraw oraz o wyjaśnienie podstaw prawnych interwencji.

Do RPO dotarła też skarga obywatela, że legitymowanie obywateli jest praktykowane  także na spotkaniach z posłami Prawa i Sprawiedliwości w innych miastach. Są podejrzenia, że policja dostała w tej sprawie odgórne zalecenia z MSWiA. Media informowały, że w jednym z opisywanych przypadków policjant tłumaczył, iż działa na podstawie art. 51 ust. 1 Kodeksu wykroczeń. Zgodnie z nim „Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny".

 

- Działania podejmowane przez funkcjonariuszy policji mogą tworzyć „mrożący skutek"' dla debaty publicznej, który będzie powstrzymywać obywateli od komentowania kontrowersyjnych wydarzeń dotyczących wybranych podmiotów władzy - wskazuje zastępca RPO Stanisław Trociuk  w piśmie do wiceministra Zielińskiego.

Przypomnijmy, że tydzień temu, odpowiadając na pytania posłów Nowoczesnej o przyczynę spisywania przez policję osób uczestniczących w spotkaniach z politykami PiS, wiceminister Zieliński  mówił, że  legitymowanie osób samo w sobie nie jest żadną karą, tylko przewidzianym prawnie działaniem policji w określonych przypadkach i nie oznacza obligatoryjnego wszczynania postępowań karnych czy mandatowych, chociaż może to mieć ciąg dalszy w zależności od okoliczności.

Korzystanie z wolności słowa nie może wiązać się z tym, że ktoś jest legitymowany, spisywany i karany za to, że chciał zadać pytanie - oceniał niedawno RPO Adam Bodnar. Podkreślał, że naturalne jest, iż na spotkaniach publicznych ludzie chcą zadawać pytania, czasem zaprotestować przeciwko różnym tezom, czasami przyjmują kogoś aplauzem albo gwizdami. Jeśli osoby, które chcą zadać pytanie, są później spisywane, to znaczy, że powoli zatracamy umiejętność dialogu i rozmowy ze społeczeństwem - mówił Bodnar.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL