Prawo karne

Ksiądz skazany za uderzenie dziecka, które chciało podnieść hostię

123RF
Nie można usprawiedliwiać stanem wyższej konieczności zachowania księdza, który chcąc zapobiec profanacji upuszczonej hostii, uderzył dziecko w twarz.

Tak uznał Sąd Okręgowy w Poznaniu (IV Ka 1095/15) utrzymując w mocy wyrok skazujący proboszcza jednej z wielkopolskich parafii na karę 5 tys. zł grzywny za przestępstwo z art. 217 § 1 kodeksu karnego.

Obowiązek kapłana

Do incydentu doszło podczas rozdawania komunii w kościele. Proboszczowi upadł na posadzkę komunikant, 10-letni chłopiec schylił się po niego odruchowo, a wtedy został uderzony przez kapłana w twarz. Dziecko rozpłakało się i wybiegło z kościoła. Rodzice chłopca zawiadomili prokuraturę. Ksiądz konsekwentnie nie przyznawał się do winy. W odczytanym w kościele oświadczeniu napisał: "W czasie rozdawania komunii św. upuściłem komunikant, który spadł na posadzkę. Schyliłem się szybko, by nikt nie nadepnął, by nie doszło do profanacji. Schyliło się również dziecko, które odsunąłem ręką, by osobiście podnieść Najświętszą Hostię. To był mój obowiązek jako szafarza sakramentu, obowiązek wynikający z prawa kanonicznego, które nakazuje szafarzowi troskę o najdrobniejszą cząstkę konsekrowanej Hostii". Sprawę opisywały media.

Dochodzenie prokuratorskie zakończyło się jednak sporządzeniem aktu oskarżenia przeciwko księdzu. Sąd Rejonowy w Szamotułach uznał księdza za winnego przestępstwa naruszenia nietykalności cielesnej chłopca i wymierzył mu karę 100 stawek dziennych grzywny, przyjmując wysokość jednej stawki dziennej na kwotę 50 złotych.

Wyrok został zaskarżony przez obrońców proboszcza. Zarzucili rozstrzygnięciu obrazę przepisów kodeksu postępowania karnego oraz błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, który mógł mieć wpływ na rozstrzygnięcie. Żądali uniewinnienia kapłana albo uchylenie zaskarżonego wyroku w całości i przekazanie sprawy Sądowi I instancji do ponownego rozpoznania.

Można było łagodnie

Sąd Okręgowy uznał, że postępowanie dowodowe zostało w tej sprawie przeprowadzone dokładnie, wnikliwie, z należytą starannością i z poszanowaniem zasad proceduralnych. Wszechstronnie i bezstronnie została dokonana także ocena dowodów. Na podstawie zeznań świadków Sąd I instancji ustalił, że do uderzenia dziecka doszło i nie było ono przypadkowe. W ocenie Sądu Okręgowego nie było już potrzeby – jak chcieli obrońcy - przeprowadzać dowodu z opinii biegłego z zakresu doktryny kościoła katolickiego na okoliczność ustalenia obowiązującego kapłana sposobu postępowania z konsekrowanym komunikatem w przypadku jego opuszczenia oraz skutków niedochowania ustalonych procedur. Okoliczność ta nie miała bowiem znaczenia dla rozstrzygnięcia.

- Nie kwestionując prawa poszanowania kultu religijnego i uczuć religijnych oskarżonego,  a także szczególnych obowiązków, które prawo kanoniczne nakłada na osobę duchowną, Sąd Odwoławczy uważa, że nic nie usprawiedliwia zachowania oskarżonego, który uderzył w twarz małoletniego, gdy ten odruchowo schylił się i chciał podnieć upuszczony przez oskarżonego komunikant. Wystarczyłoby po prostu powstrzymać chłopca przez podniesieniem komunikantu lub powiedzieć mu, aby tego nie robił – podkreślił Sąd.

Za chybione uznał również powoływanie się przez obrońców oskarżonego na stan wyższej konieczności. Jak wyjaśnił Sąd, stan taki wyłącza winę sprawcy, jeśli dla ratowania określonego dobra sprawca poświęca dobro o wartości identycznej lub nieco wyższej, byleby nie była ona oczywiście wyższa. Przy czym znamię „oczywistości" w każdym konkretnym przypadku musi być przedmiotem rozstrzygnięcia sądu. Sąd Okręgowy podkreślił, iż poświęcenie dobra prawnego osoby trzeciej musi być jedynym sposobem ratowania dobra, a ponieważ dobro tej osoby również korzysta z ochrony prawnej, należy działać z jak największą jego oszczędnością.

- Nie można zatem rozpatrywać przedmiotowej sytuacji w kategoriach ewentualnego konfliktu dwóch dóbr chronionych prawem tj. wolności sprawowania kultu religijnego i poszanowania uczuć religijnych z jednej strony, z drugiej zaś strony nietykalności cielesnej. W chwili zdarzenia istniały bowiem inne sposoby zapobieżenia profanacji hostii, nie ingerujące w sferę nietykalności cielesnej pokrzywdzonego. Oskarżony kapłan nie działał w stanie wyższej konieczności – uznał Sąd.

Ma drogie auto, więc stać go na grzywnę

Prawidłowe okazały się także ustalenia Sądu Rejonowego dotyczące możliwości uiszczenia przez księdza wymierzonej kary grzywny. Obrońcy wskazywali w apelacji, że ksiądz uzyskuje miesięczne dochody w wysokości 2 500 zł. Okazało się jednak, że nabył samochód o wartości 120 tys. złotych, a więc pojazd o wyższym niż przeciętny standardzie. To zdaniem Sądu budzi poważne zastrzeżenia co do rzeczywistej wysokości osiąganych przez niego dochodów.

- Zasady doświadczenia życiowego wskazują na to, że osoby o stosunkowo niewysokich dochodach nie nabywają tak kosztownych pojazdów, nawet jeśli oskarżony zakupił samochód na raty, gdyż rata kredytu pochłaniałby znaczną część miesięcznych dochodów oskarżonego. A biorąc pod uwagę markę i model nabytego pojazdu również stosunkowo wysokie są koszty eksploatacji takiego samochodu – stwierdził Sąd.

Jak podkreślił, wymiar orzeczonej kary „w dostatecznym stopniu unaoczni oskarżonemu obowiązek respektowania ustalonych norm prawnych, a także ugruntuje przekonanie o nieopłacalności popełniania przestępstw."

Wyrok jest prawomocny.

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL