Sąd: podsłuchiwanie męża to przestępstwo

aktualizacja: 09.10.2016, 09:21
Foto: 123RF

Żona, która za pomocą dyktafonu nagrywała rozmowy męża m.in. z jego kochanką, została uznana za winną popełnienia przestępstwa bezprawnego uzyskania informacji.

REDAKCJA POLECA

Sprawa dotyczyła pani Anny D. (dane fikcyjne), która podejrzewała swojego męża o zdradę. Podejrzeń nabrała, kiedy sytuacja zawodowa męża zmusiła go do częstych wyjazdów. Od tej pory zaprzestał interesować się rodziną oraz nie spędzał z nią wolnego czasu.

W związku ze swymi podejrzeniami wynajęła detektywa. Jego śledztwo potwierdziło, że mąż ma kochankę.

Kobieta postanowiła też utrwalić rozmowy prowadzone przez męża, aby mieć dodatkowe dowody na jego nielojalność i niewłaściwe zachowanie. Dyktafon zostawiała w mieszkaniu oraz w ich wspólnym samochodzie. Uzyskane w ten sposób dowody wykorzystała podczas sprawy rozwodowej. Wcześniej nagrania mogli też usłyszeć jej znajomi.

Chociaż Anna D. uzyskała rozwód z winy męża, to sama naraziła się na odpowiedzialność karną, a mianowicie została oskarżona o bezprawne uzyskanie informacji (art. 267 par. 3 i 4 Kodeksu karnego).

Przepis ten wskazuje, że osoba, która w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniona, zakłada lub posługuje się urządzeniem podsłuchowym, wizualnym albo innym urządzeniem lub oprogramowaniem podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Przed sądem kobieta przyznała się do zarzucanego jej czynu, ale wyjaśniła, że robiła to w obronie siebie i dzieci. Nie była świadoma nielegalności swoich działań. Nagrania odtwarzała znajomym, ponieważ chciała poradzić się ich co ma zrobić w sytuacji zdrady męża. Nie wiedziała o tym, iż w ten sposób może zapoznać się z informacjami dotyczącymi przedsiębiorstw, w których mąż był zatrudniony.

W wyroku z 7 czerwca Sąd Rejonowy Szczecin-Prawobrzeże i Zachód (sygn. akt IV K 682/14) uznał, że czyn Anny D. polegający na nagrywaniu męża w użytkowanym przez niego samochodzie oraz w mieszkaniu przy pomocy urządzania podsłuchowego, w sytuacji, gdy w sposób niejawny, ukrywając go w tych miejscach dokonywała nagrań w celu podsłuchania rozmów pokrzywdzonego - wyczerpał znamiona czynu zabronionego z art. 267 par. 3 i 4 Kodeksu karnego.

Sąd uznał jednak , iż wina Anny D. oraz społeczna szkodliwość jej czynu nie była znaczna jeżeli uwzględni się okoliczności w jakich działała oraz to jaki przyświecał jej cel. Nie wyłącza to oczywiście bezprawności jej działania, lecz w sytuacji niewłaściwego i wysoce niemoralnego zachowania męża, które w społecznym odbiorze są oceniane gorzej aniżeli zachowanie zdradzanej żony zmierzającej potwierdzić ten stan rzeczy, w pewnym zakresie znajduje to usprawiedliwienie i przyczynia się do stwierdzenia, iż jej stopień winy nie był znaczny porównując to do stopnia winy w rozumieniu potocznym samego pokrzywdzonego.

Jak zaznaczono powinna ona poprzestać na sprawozdaniu uzyskanym z biura detektywistycznego, które potwierdziło jej przypuszczenia oraz ustalenia wynikające z nagrań.

Ostatecznie sąd uznał kobietą winną, ale umorzył warunkowo postępowanie na okres próby wynoszący 1 rok.

POLECAMY

KOMENTARZE