Prawo karne

Sąd Najwyższy ws. obrazków stowarzyszenia "Duma i Nowoczesność": Internet jest miejscem publicznym

Fotorzepa, Jerzy Dudek
We wtorek Sąd Najwyższy uznał, że internet jest miejscem publicznym. Po rozpoznaniu kasacji Rzecznika Praw Obywatelskich wniesionej na niekorzyść lidera stowarzyszenia „Duma i Nowoczesność” uchylił zaskarżone postanowienie, którym umorzono postępowanie wobec obwinionego o umieszczanie w miejscu publicznym nieprzyzwoitych napisów lub rysunków.

W 2016 r. stowarzyszenie „Duma i Nowoczesność" opublikowało na swojej stronie internetowej serię obrazków z nieprzyzwoitymi i obraźliwymi napisami stylizowanymi na znaki zakazu (np. zakaz pedałowania).

Liderowi stowarzyszenia Mateuszowi S. przedstawiono zarzut umieszczania w miejscu publicznym nieprzyzwoitych treści (art. 141 k.w.). Sąd Rejonowy w kwietniu 2017 r. uznał, że rysunki przez część odbiorców mogą zostać uznane za nieprzyzwoite, ale umieszczenie ich w internecie nie wypełnia znamion wykroczenia - umieszczenia w miejscu publicznym - i umorzył postępowanie.

Rozstrzygnięcie to na niekorzyść obwinionego zaskarżył Rzecznik Praw Obywatelskich, który w kasacji uznał, że sąd błędnie przyjął, iż internet nie jest miejscem publicznym - w efekcie niezasadne umorzył postępowanie. "Wbrew przekonaniu wyrażonemu przez sąd rejonowy, internet nie jest jedynie zapisem danych w komputerach, lecz stanowi on ogólnoświatową sieć, system" uzasadniał kasację Adam Bodnar.

Sąd Najwyższy podzielił pogląd Rzecznika Praw Obywatelskich i uznał, że internet jest miejscem publicznym w rozumieniu art. 141 k.w., co skutkowało uchyleniem zaskarżonego postanowienia i przekazaniem sprawy do ponownego rozpoznania przez Sąd Rejonowy.

Argumenty, na które powoływał się Sąd Rejonowy umarzając postępowanie są anachroniczne i nie zostały uzasadnione w sposób rzetelny - wskazał sąd w ustnych motywach uzasadnienia.

Dodał, że treści publikowane w internecie choć fizycznie rzeczywiście znajdują się na dyskach twardych, to jednak tworzą „pewną przestrzeń", a jeśli są dostępne na stronie internetowej, na którą każdy, bez ograniczeń może wejść, to tym samym przestrzeń taką należy uznać za miejsce publiczne.

SN zwrócił także uwagę, że nie każda strona internetowa może być traktowana jako przestrzeń publiczna. - Dostęp do niektórych treści wymaga na przykład zalogowania się i w takich sytuacjach pojawić się może wątpliwość czy mówimy o przestrzeni publicznej - wyjaśniał sędzia sprawozdawca.

Sprawa wróci teraz do Sądu Rejonowego, który ponownie oceniając zachowanie Mateusza S., będzie musiał uwzględnić dzisiejsze stanowisko Sądu Najwyższego.

Sygn. akt IV KK 296/17?

Źródło: sn.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL