Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Prawo karne

Odpowiedzialność za eutanazję

AdobeStock
Cierpienia psychiczne nie muszš redukować odpowiedzialnoœci zabójcy.

Jakiœ czas temu mogliœmy wszyscy usłyszeć lub przeczytać o sprawie zabójstwa w Lipinach niedaleko Hajnówki. To ofiara, według wstępnych doniesień, miała prosić sprawcę o zabicie, a przyczynš żšdania miał być zawód miłosny; miała wręczyć mu nawet załadowany pistolet. Nie podejmujšc się próby rozstrzygnięcia tej sprawy, gdyż nie tylko nie znamy wszystkich jej istotnych okolicznoœci, ale przede wszystkim nie taka jest nasza intencja, warto wskazać, co należy rozumieć pod pojęciem przestępstwa eutanazji, o którym zrobiło się głoœno z powodu tego przypadku.

Ale właœnie – czy eutanazji? Termin ten wszak nie należy do języka prawnego, a występuje w języku prawniczym dla opisania przestępstwa stypizowanego w art. 150 § 1 Kodeksu karnego. Zazwyczaj okreœla się nim zabicie, na jej żšdanie, osoby, która jest nieuleczalnie chora i która z powodu choroby doznaje ogromnych cierpień. W takich okolicznoœciach zabójstwo ma wymiar humanitarny i obliczone jest na skrócenie cierpień chorego.

Ani szczytne pobudki działania sprawcy, ani też żšdanie samego zainteresowanego nie wyłšczajš jednak w takim wypadku odpowiedzialnoœci karnej. Przyjmuje się bowiem, że życie człowieka nie jest dobrem prawnym, którym może on w sposób swobodny dysponować w tym znaczeniu, iż zgoda na naruszenie tego dobra miałaby powodować bezkarnoœć (jak w wypadku np. zgody na naruszenie nietykalnoœci cielesnej).

Nie ma jasnych przyczyn

Dokładna lektura art. 150 § 1 k.k. każe się jednak zastanowić, czy właœnie tak (i tylko tak) należy odczytywać stypizowane w nim przestępstwo. W przepisie tym ustawodawca, pod groŸbš kary pozbawienia wolnoœci od trzech miesięcy do lat pięciu (a więc daleko niższej niż przy zabójstwie w typie podstawowym – od oœmiu do 15 lat, 25 lat, dożywotnie pozbawienie wolnoœci), zabrania zabicia człowieka na jego żšdanie pod wpływem współczucia dla niego. Nie wskazuje przy tym, co miałoby być powodem takiego żšdania czy przyczynš współczucia, które majš uzasadniać łagodniejszš odpowiedzialnoœć za zabójstwo.

W doktrynie prawa karnego kwestia ta należy do wyjštkowo spornych. Wedle jednych przyczynš żšdania może być tylko i wyłšczne cierpienie fizyczne wywołane ciężkš nieuleczalnš chorobš; niektórzy rozcišgajš to także na ciężkie obrażenia doznane w wypadku. Inni natomiast przyjmujš, że powód żšdania i przyczyna współczucia nie majš znaczenia, mogš więc być wywołane np. zawodem miłosnym czy utratš bliskiej osoby.

Ten drugi poglšd jest nam zdecydowanie bliższy, zwłaszcza że ustawodawca w kodeksie karnym nie zawęża przyczyn żšdania do nieludzkiego bólu wywołanego chorobš (i to nieuleczalnš). Co więcej, w kodeksie karnym nie wskazano nawet, iżby żšdanie pokrzywdzonego i współczucie sprawcy miały być uzasadnione okolicznoœciami czynu, przede wszystkim sytuacjš, w jakiej znalazł się żšdajšcy œmierci.

Oczywiœcie, żšdanie ma być œwiadome, poważne i wyrażone dobrowolnie przed popełnieniem czynu. Oprócz tego trudno jednak doszukiwać się w ustawie karnej dodatkowych znamion, które nie zostały w niej wyrażone. Mamy œwiadomoœć tego, że w wypadku typu czynu okreœlonego w art. 150 § 1 k.k. chodzi o dobro najwyższe, istotne nie tylko z punktu widzenia jednostki, ale także nas wszystkich jako społeczeństwa. Uważamy jednak, że zmiana postrzegania znamion zabójstwa na żšdanie (rozmyœlnie nie używamy tu terminu „eutanazja") powinna nastšpić w drodze legislacyjnej, nie zaœ wykładniczej.

Znane już wczeœniej

Przypomnieć tylko należy, że ten typ przestępstwa znany był już przedwojen nemu Kodeksowi karnemu (a wczeœniej również chociażby Kodeksowi karnemu z 1903 r., obowišzujšcemu na terenie zaboru rosyjskiego, pod postaciš zabójstwa z litoœci – art. 460). Na gruncie art. 227 k.k. z 1932 r. Sšd Najwyższy już wówczas szeroko zakreœlał przyczyny żšdania zabójstwa i powody współczucia dla pokrzywdzonego, przyjmujšc, że: „Przepis art. 227 k.k. ma niewštpliwie na myœli przede wszystkim wypadki żšdania zabójstwa z powodu cierpień fizycznych, spowodowanych ciężkiem kalectwem, chorobš nieuleczalnš lub połšczonš z bólami nie do zniesienia, brak jednak jakiejkolwiek podstawy do wyłšczania możliwoœci zastosowania sankcji z tego artykułu do innych wypadków, raczej zaœ przyjšć należy, iż wchodzić tu mogš w grę jakiekolwiek przyczyny, które, gdyby nie brak odpowiedniej siły fizycznej, œrodków lub odwagi, byłyby zdolne doprowadzić żšdajšcego do samobójstwa" (orzeczenie SN z 19 stycznia 1933 r., III K 115/32). W innym z orzeczeń Sšd Najwyższy z kolei wskazał, że „o współczuciu, któreby uzasadniało zastosowanie art. 227 k.k. [z 1932 r. – dop. M.H], może być mowa tylko w wypadku, gdy sprawca przekonany jest o tym, że osoba żšdajšca œmierci cierpi tak silnie, iż ze względu na jej cierpienia œmierć stanowi dla niej raczej dobrodziejstwo i że tylko œmierć może jš od tych cierpień uwolnić", dodajšc, że „zawód miłosny może wywołać u dotkniętego nim osobnika cierpienia duchowe, zdolne nawet do spowodowania go do targnięcia się na własne życie, nie ulega kwestii" (wyrok Izby Karnej SN z 24 lutego 1936 r., K 2240/35).

Zajmujšc powyższe stanowisko, jednoczeœnie jesteœmy zdania, że obecne sformułowanie omawianego przepisu wymaga przeredagowania, by precyzyjne okreœlił okolicznoœci żšdania zabójstwa, które uzasadniać majš łagodniejszš karalnoœć.

Należy pamiętać, że życie ludzkie stanowi dobro bardzo silnie chronione przez prawodawcę, czego wyrazem jest chociażby potwierdzenie tej ochrony już w przepisie rangi konstytucyjnej (art. 38 ustawy zasadniczej), a także, wspomniany już, brak możliwoœci skutecznego wyrażenia zgody na naruszenie życia. W naszej opinii zakres zastosowania art. 150 § 1 k.k. powinien zostać wyraŸnie zawężony, z jednej stronny, do wypadków dotyczšcych fizycznego, nieludzkiego cierpienia, którego osišgnięcia medycyny nie sš w stanie przerwać albo istotnie zmniejszyć, a z drugiej – do działania sprawcy umotywowanego względami humanitaryzmu i współczucia. W konsekwencji takiej zmiany, przepis odnosiłby się wyłšcznie do przypadków, które aktualnie potocznie okreœla się jako eutanazję.

Nie zawsze usprawiedliwiajš

Cierpienia psychiczne, zwłaszcza w wymiarze werterowskim, nie powinny stanowić przyczyny obniżenia zagrożenia karš za zabójstwo. Z reguły majš one charakter przejœciowy i ustępujš, a co najmniej, z upływem czasu, ulegajš osłabieniu do tego stopnia, że wola œmierci zanika. Zwłaszcza stany spowodowane złamanym sercem, niezdanym egzaminem, utratš pracy czy innymi niepowodzeniami. Mogš one, co prawda, powodować załamanie nerwowe, obniżenie samopoczucia, ewentualnie krótkotrwałe, ale bardzo intensywne negatywne emocje. Z pewnoœciš częœć ludzi w sytuacjach takiego załamania pomyœlało, a być może wspominało o chęci zakończenia swojego życia. Stan taki jednak szybko przemijał, pojawiały się nowe możliwoœci, miłoœci i szanse, a wraz z nimi znikało też cierpienie. Niekiedy bowiem wystarcza sam upływ czasu – jak zdaje się następować w wypadkach złamanego serca. W takich sytuacjach nie ma więc silnego aksjologicznego uzasadnienia, aby w stopniu przewidzianym dla „eutanazji" tak znaczšco redukować odpowiedzialnoœć karnš zabójcy.

Na koniec, by rozwiać wszelkie wštpliwoœci, uważamy, że choć ból spowodowany zawodem miłosnym czy zdradš albo stratš bliskiej osoby może wywołać u człowieka równie silne cierpienia, to jednak jesteœmy zdania, iż żšdanie zabójstwa nie powinno być w takich okolicznoœciach spełnione, nawet w obecnym stanie prawnym. Wokół takich osób powinni znaleŸć się ludzie, którzy służyć będš raczej wsparciem aniżeli „przyjacielskim" pocišgnięciem za spust.

Autor jest adiunktem w Katedrze Prawa Karnego Akademii Leona KoŸmińskiego, członkiem Biura Studiów i Analiz, Izba Karna, Sšd Najwyższy

Współautorkš tekstu jest Monika Nazaruk, studentka IV roku prawa w Akademii Leona KoŸmińskiego

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL