Prawo drogowe

Prawo jazdy: kandydat na kierowcę będzie mógł się uczyć z rodzicem

Adobe Stock
Po kursie, przed ostatecznym egzaminem, kandydat na kierowcę będzie mógł wyruszyć w trasę.

Przygotowany przez Ministerstwo Infrastruktury projekt zmian w ustawie o kierujących pojazdami właśnie trafił do Kancelarii Premiera. Dzięki niemu rodzic będzie mógł uczyć dziecko prowadzenia samochodu jeszcze przed egzaminem na prawo jazdy. Ministerstwo Infrastruktury daje zielone światło takiemu rozwiązaniu, ale stawia pewne warunki i ograniczenia. Przykład? Zakaz wjazdu na drogi ekspresowe i autostrady.

Czytaj także: Nie każdy rodzic nada się na instruktora

Co na to eksperci-instruktorzy nauki jazdy i egzaminatorzy? Generalnie są za. Uważają, że taki model nauki ma szansę okazać się efektywny.

Wolniej i z nalepką

Projekt dotyczy kursantów, którzy będą mieli ukończony praktyczny kurs jazdy. Jeszcze przed egzaminem będą mogli doszkalać się pod okiem rodzica lub opiekuna prawnego mającego już co najmniej od pięciu lat prawo jazdy.

Czytaj także: Za kłamstwo we wniosku o prawo jazdy łatwiej można trafić do więzienia

Kandydata na kierowcę obowiązywać będą jednak dodatkowe ograniczenia. Jakie? Otóż w terenie zabudowanym nie będzie mógł przekroczyć 50 km/h, natomiast poza nim 80 km/h. Nie wjedzie też na drogi ekspresowe czy autostrady. Auto będzie specjalnie oznakowane. Mówi się też, że samochody służące do nauki powinny być solidnie ubezpieczone. Powodem jest większe ryzyko spowodowania wypadku przez niedoświadczonego kierowcę.

"20 proc. wypadków, do których dochodzi na polskich drogach, powodują kierowcy w wieku od 18 do 24 lat"

MI nie planuje jednak wymogu dopasowania konstrukcyjnego auta, np wyposażenia w dodatkowy pedał hamulca.

Nie dla całkiem zielonych

W projekcie mówi się, że taki czas nauki jazdy pod okiem taty lub mamy mógłby trwać ok. dwóch lat. Potem trzeba będzie podejść do egzaminu i najlepiej go zdać.

Kandydat na kierowcę, by wsiąść do samochodu, musiałby spełnić kilka warunków. Mieć ukończone 17 lat, zakończone szkolenie praktyczne i zdane egzaminy wewnętrzne.

Mariusz Sztal przez lata egzaminował w stolicy kandydatów na kierowców. Przyznaje, że dla wielu 30 godzin nauki jazdy to za mało. Pomysł ocenia jako dobry, ale...

– Jest jednak mnóstwo niewiadomych. Co się stanie, kiedy dojdzie do wypadku czy nawet zwykłej stłuczki na drodze? Kto poniesie konsekwencje? – pyta. Zwraca też uwagę, że większość badań i statystyk pokazuje, że polscy kierowcy posiadają nie najwyższej klasy umiejętności jazdy. Zastanówmy się więc, czy kiepski kierowca powinien kogoś uczyć jeździć.

"33 proc. ?rodziców obawia się, że ich dzieci po zdaniu egzaminu na prawo jazdy będą jeździć zbyt szybko"

Przypomina też, że wielu dzisiejszych kierowców uczyło się jeździć czy parkować pod okiem rodziców, jednak na polnej drodze lub podwórku, a nie na ul. Marszałkowskiej w piątek o 15. Czego przecież, kiedy zmiana wejdzie w życie, nie można będzie wykluczyć.

Tomasz Matuszewski, przez lata szef egzaminatorów w stolicy, pomysł ocenia jako dobry, ale także po spełnieniu kilku warunków.

Jego zdaniem zanim np. tata zacznie uczyć jeździć syna czy córkę, powinien ukończyć specjalny kurs, jak uczyć. Młody kandydat na kierowcę także powinien przejść dodatkowe szkolenie przygotowujące do jazdy z opiekunem. Czas wspólnej jazdy powinien być precyzyjnie oznaczony. Kandydat wraz z opiekunem powinien się poruszać specjalnie oznakowanym autem. Kiedy termin wspólnej jazdy się skończy, opiekun z podopiecznym wracają do ośrodka na rozmowy konsultacyjne. Dopiero potem możliwe jest podejście do egzaminu państwowego.

– Taki pomysł jest drogi, ale efektywny – przekonuje Tomasz Matuszewski.

Jan Iwański z dolnośląskiego stowarzyszenia kierowców ma obawy.

– Nie możemy patrzeć na takie propozycje przez pryzmat dużych miast i świadomych kierowców. W mniejszych ośrodkach może się to skończyć tym, że 17-latek będzie prowadził auto, a obok niego usiądzie ojciec, który ma trzy czy nawet więcej promili alkoholu we krwi – tłumaczy Iwański.

Dajmy szansę

– Takie rozwiązania od wielu lat funkcjonują w niektórych europejskich krajach. Dlatego środowisko instruktorów uważa, że po zakończeniu szkolenia podstawowego kandydat na kierowcę powinien mieć możliwość jazdy z rodzicem. Zastanawiają się jednak, czy nie byłoby lepiej, gdyby możliwość wspólnej jazdy pojawiła się po odbyciu szkolenia, ale przed egzaminem wewnętrznym. Powód? Bywa, że nawet doświadczeni kierowcy mają złe nawyki, np. trzymanie nogi na sprzęgle, a takie zachowanie jest potem piętnowane na egzaminie.

Ministerstwo Infrastruktury długo analizowało ten pomysł. Do końca nie było wiadomo, czy projekt przejdzie dalej. W czwartek w biurze prasowym MI potwierdzono „Rz": projekt nowelizacji ustawy o kierujących pojazdami oraz niektórych innych ustaw jest na etapie wpisu do wykazu prac rządu. Po uzyskaniu akceptacji i wpisu rozpocznie się procedura legislacyjna, a ostateczny projekt zostanie umieszczony w Biuletynie Informacji Publicznej Rządowego Centrum Legislacji.

etap legislacyjny: uzgodnienia wewnątrzresortowe

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL