Sąd o odpowiedzialności kierowcy pojazdu uprzywilejowanego za kolizję

aktualizacja: 15.02.2017, 10:00
Foto: 123RF

Kierujący pojazdem uprzywilejowanym może korzystać ze swych uprawnień pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności i po upewnieniu się, że inni uczestnicy ruchu prawidłowo odebrali dawane przez niego sygnały i ułatwią mu przejazd.

REDAKCJA POLECA

W ciekawym wyroku z 11 kwietnia 2014 roku (sygn. akt. IV Ka 175/14) Sąd Okręgowy w Bydgoszczy doprecyzował, jakie warunki muszą być spełnione, by kierowcę pojazdu uprzywilejowanego można było zwolnić z odpowiedzialności za kolizję.

Karetka na czerwonym

Kierujący karetką pogotowia na sygnale Robert B. wjechał na czerwonym świetle na skrzyżowanie i nie ustąpił pierwszeństwa samochodowi osobowemu Krzysztofa S. powodując zderzenie. Został obwiniony o popełnienie wykroczenia z art. 86 § 1 kodeksu wykroczeń (dalej k.w.): „Kto na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, podlega karze grzywny".

Sąd Rejonowy w Bydgoszczy uniewinnił Roberta B., lecz prokurator wniósł o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. Jego zdaniem Sąd I instancji dokonał dowolnej, a nie swobodnej oceny zgromadzonych dowodów.

Sąd odwoławczy przyznał prokuratorowi rację i orzekł zgodnie z jego żądaniem.

W uzasadnieniu stwierdził, że zagadnienie odpowiedzialności kierowcy pojazdu uprzywilejowanego sprowadza się do odpowiedzi na pytanie, czy prowadzący taki samochód zachował w konkretnych warunkach należytą ostrożność we właściwym jej stopniu, czy sposób jazdy odpowiadał istniejącym w tym czasie i miejscu warunkom drogowym, czy był zgodny z wymaganiami bezpieczeństwa.

Ostrożność szczególna

Sąd przypomniał, że odpowiedzialności z art. 86 k.w. podlega sprawca, który nie zachował "należytej ostrożności". Chodzi o zachowanie wymagane od każdego uczestnika ruchu drogowego: postępowanie uważne, przezorne i stosowanie się do sytuacji istniejącej na drodze.

- Jednak w niektórych sytuacjach od uczestnika ruchu drogowego wymagana jest ostrożność szczególna, a więc większa, bardziej nasilona niż zwykle wymagana. Polega ona na zwiększeniu uwagi i dostosowaniu zachowania uczestników ruchu do warunków i sytuacji zmieniających się na drodze, w stopniu umożliwiającym odpowiednio szybkie reagowanie. Ponieważ Robert B. zdecydował się, jako kierujący pojazdem uprzywilejowanym, wjechać na skrzyżowanie wbrew sygnałowi świetlnemu, wymagane było zachowanie przez niego szczególnej ostrożności – uznał Sąd Okręgowy.

Taki wymóg wynikał nie tylko z sytuacji drogowej, ale również z art. 53 ust. 2 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Przepis ten stanowi, że kierujący pojazdem uprzywilejowanym może, pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności, nie stosować się do przepisów o ruchu pojazdów, zatrzymaniu i postoju oraz do znaków i sygnałów drogowych tylko w razie, gdy: uczestniczy w akcji związanej z ratowaniem życia, zdrowia ludzkiego lub mienia albo koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa lub porządku publicznego albo w przejeździe kolumny pojazdów uprzywilejowanych albo w wykonywaniu zadań związanych bezpośrednio z zapewnieniem bezpieczeństwa osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, którym na mocy odrębnych przepisów przysługuje ochrona. W takim przypadku pojazd uprzywilejowany musi wysyłać sygnały świetlny i dźwiękowy (sygnał dźwiękowy nie jest wymagany po zatrzymaniu pojazdu) i mieć włączone światła drogowe lub mijania.

- Te warunki muszą być spełnione łącznie, aby kierujący pojazdem uprzywilejowanym mógł korzystać ze swych uprawnień, przy czym sposób korzystania z ułatwień nie może zagrażać bezpieczeństwu innych uczestników ruchu – podkreślił Sąd.

Sygnały muszą zostać odczytane

W ocenie Sądu Okręgowego w Bydgoszczy między zwykłym uczestnikiem ruchu a kierującym pojazdem uprzywilejowanym zachodzi pewna zależność wynikająca zarówno z art. 9 (uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani ułatwić przejazd pojazdu uprzywilejowanego, w szczególności przez niezwłoczne usunięcie się z jego drogi, a w razie potrzeby zatrzymanie się), jak i art. 53 ustawy Prawo o ruchu drogowym.

- W każdym wypadku niestosowania się do przepisów o ruchu pojazdów, zatrzymaniu i postoju oraz do znaków i sygnałów drogowych kierujący pojazdem uprzywilejowanym musi zachować szczególną ostrożność, a więc baczyć, czy inni uczestnicy prawidłowo odebrali dawane przez niego sygnały i ułatwią mu przejazd. Dopiero po spełnieniu ciążącego na zwykłym uczestniku ruchu obowiązku ułatwienia przejazdu, pojazd uprzywilejowany może skorzystać z uprawnień – wyjaśnił Sąd.

Jego zdaniem kierujący np. karetką pogotowia nie może korzystać ze swych uprawnień, mimo że ma włączone sygnały, jeżeli nie upewni się, że tych uprawnień udzielili mu inni uczestnicy przez spełnienie obowiązków wynikających z art. 9 Prawa o ruchu drogowym.

- Wjazd na skrzyżowanie na czerwonym świetle karetki pogotowia z włączonymi sygnałami dopuszczalny jest tylko po upewnieniu się kierującego, że została ona przez wszystkich zauważona, o czym świadczy udzielenie jej pierwszeństwa – uznał Sąd.

Mogą odpowiadać obaj

Podkreślił jednak, że ewentualna odpowiedzialność kierowcy karetki za spowodowanie kolizji wskutek niezachowania szczególnej ostrożności, nie oznacza automatycznie, że i drugi jej uczestnik nie może odpowiadać za nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu pojazdowi uprzywilejowanemu, jeżeli ustalenia będą wskazywały, że np. mógł i powinien słyszeć lub widzieć nadjeżdżającą karetkę .

- Oczywiście w takim przypadku kierowcy pojazdu uprzywilejowanego nie da się postawić zarzutu wjazdu na skrzyżowanie podczas emisji czerwonego światła (art. 92 k.w.), gdyż miał on do tego prawo. Można jednak postawić zarzut niezachowania szczególnej ostrożności i spowodowania przez to zagrożenia bezpieczeństwa, co wypełnia znamiona wykroczenia z art. 86 k.w. – stwierdził Sąd.

W sprawie Roberta B. powołany biegły stwierdził, że jeżeli kierowca karetki miał czerwone światło, a kierowca drugiego auta – zielone, to bezpośrednią przyczyną kolizji było nieprawidłowe zachowanie kierowcy karetki , a drugi kierowca przyczynił się do zdarzenia. Robert B. miał bowiem możliwość dostrzeżenia samochodu Krzysztofa S. i – w przypadku zachowania ostrożności wymaganej w tej sytuacji drogowej - podjęcia manewru pozwalającego na uniknięcie kolizji.

- Prawidłowa reakcja obwinionego na zaistniałą sytuację drogową pozwoliłaby mu na zatrzymanie pojazdu przed torem ruchu pojazdu Krzysztofa S. Wskazanie, iż obwiniony nie ponosi wyłącznej winy za zdarzenie, bo miało miejsce przyczynienie po stronie Krzysztofa S., w żadnym razie nie może być argumentem za koniecznością podjęcia orzeczenia uniewinniającego – stwierdził Sąd.

Wyrok jest prawomocny.

POLECAMY

KOMENTARZE