Wyrok NSA o ukrywaniu żydowskich dzieci

aktualizacja: 10.08.2017, 11:37
Grupa dzieci żydowskich z przedmieść stolicy.
Grupa dzieci żydowskich z przedmieść stolicy.
Foto: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Pozostawanie dziecka żydowskiego w warunkach ciągłego terroru, zagrożenia utratą życia, konieczności ukrywania się w różnych miejscach i w warunkach fizycznego i psychicznego wyniszczania nie może być ocenione inaczej niż jak działanie w celu poddania eksterminacji – orzekł niedawno Naczelny Sąd Administracyjny.

REDAKCJA POLECA

Przepisy ustawy z 1991 roku o kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego, stosuje się m.in. osób, które podlegały represjom wojennym i okresu powojennego. Na mocy art. 4 ust. 2 represjami w rozumieniu ustawy są okresy przebywania z przyczyn narodowościowych i rasowych w gettach. Na podstawie tego przepisu B.L. zwrócił się w czerwcu 2014 roku do Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej o potwierdzenie okoliczności, że został odebrany rodzicom w celu eksterminacji lub w celu przymusowego wynarodowienia, a więc był osobą represjonowaną.

Obawy matki

IPN ustalił, że B. L. urodził się w styczniu 1937 r. w małżeństwie mieszanym (ojciec Polak, matka Żydówka) i od urodzenia mieszkał w dzielnicy żydowskiej . Po wybuchu II wojny światowej i po rozpoczęciu okupacji terytorium Polski, w czasie wprowadzenia przez okupantów niemieckich nakazu oznakowania Żydów, matka B.L. dla zapewnienia mu bezpieczeństwa przekazała go pod opiekę dziadków ze strony ojca. Pod koniec 1940 r., gdy urządziła się u znajomych, zabrała syna do siebie. Z powodu obaw przed wydaniem ich obecności przez jednego z sąsiadów, B.L. ponownie został przewieziony do dziadków.

Po wybuchu powstania warszawskiego w 1944 r. stracił kontakt z dziadkami, a następnie wraz z kuzynami został najpierw przeniesiony do obozu przejściowego, a następnie wywieziony do obozu pracy przymusowej . Stamtąd w grudniu 1944 r. przeniesiono ich do innego obozu , gdzie zostali wyzwoleni.

Ocalenie przed represjami

W tych okolicznościach Prezes IPN uznał, iż fakt odłączenia B.L. od rodziców (matki) w celu poddania eksterminacji bądź przymusowego wynarodowienia nie został potwierdzony. Organ ten wywodził, że B.L. jako dziecko został dobrowolnie przez matkę przekazany pod opiekę innych osób w celu ocalenia go przed represjami okupantów niemieckich. Warunki jego bytowania w tym czasie, niewątpliwie bolesne i dotkliwe dla dziecka w swych skutkach, nie miały jednak charakteru eksterminacyjnego. Zdaniem prezesa IPN nie doszło także do wynarodowienia.

Na takim samym stanowisku stanął Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie.

W uzasadnieniu wskazano, że zgodnie z jednolitym orzecznictwem Naczelnego Sądu Administracyjnego (przykładowo wyrok z 27 sierpnia 2009 r., sygn. II OSK 1311/08) odebranie dziecka rodzinie polskiej w rozumieniu art. 4 ust. 2 ustawy o kombatantach oznacza w praktyce możliwość wyłącznego i arbitralnego decydowania przez obce władze (niemieckie, ukraińskie) o jego dalszych losach.

Zdaniem WSA przy takiej wykładni pojęcia odebrania dziecka nie można uznać, że w opisywanej sprawie B.L. został odebrany rodzicom. - Dokonanego z inicjatywy matki oddania dziecka pod pieczę zaufanych osób w celu ratowania jego życia, nie można uznać za odebranie dziecka w celu poddania go eksterminacji, o którym mowa w art. 4 ust. 2 ustawy o kombatantach – orzekł sąd.

Odnosząc się do wynarodowienia, sąd administracyjny wyjaśnił, że poprzez wynarodowienie należy rozumieć niszczenie i pozbawianie dzieci poczucia przynależności do narodu ojczystego, np. poprzez zacieranie pochodzenia, zmianę danych personalnych itp., tak aby dziecko nie miało żadnego kontaktu z rodziną. W konsekwencji uznał zasadność stwierdzeń Prezesa IPN, że zachowania osób udzielających B.L. pomocy w okresie wojny zmierzały właśnie do uchronienia go przed przymusowym wynarodowieniem. Podkreślił, iż przepis art. 4 ust. 2 ustawy o kombatantach stanowiący o odebraniu dziecka w celu eksterminacji lub przymusowego wynarodowienia kładzie nacisk na świadomą czynność wymierzoną przeciwko dziecku skazanemu na eksterminację lub wynarodowienie. Najważniejszy jest cel tej czynności - zamierzona eksterminacja lub wynarodowienie dziecka.

Mężczyzna nie zaakceptował takiej interpretacji, i złożył skargę kasacyjną. Zarzucił błędną wykładnię poprzez przyjęcie, że pozostawienie dziecka żydowskiego przez jego rodziców i ukrycie go u polskiej rodziny nie może być traktowane, w warunkach okupacji hitlerowskiej Polski wiatach 1939-45, jako "odebrane rodzicom w celu poddania eksterminacji lub w celu przymusowego wynarodowienia".

Naród żydowski był od początku skazany na zagładę

W wyroku z 24 maja tego roku Naczelny Sąd Administracyjny uznał jego skargę za zasadną.

Skład orzekający stanął bowiem na stanowisku, że w realiach sprawy WSA dokonał błędnej wykładni pojęcia eksterminacja. Jak czytamy w uzasadnieniu, wykładnia literalna i celowościowa art. 4 ust 2 ustawy o kombatantach wskazuje, że ustawodawca uzależnił uznanie represji, którym podlegała osoba odebrana rodzicom jako dziecko, za represje o charakterze eksterminacyjnym, od wykazania okoliczności potwierdzających rzeczywiste intencje i czynności władz okupacyjnych o charakterze eksterminacyjnym. Eksterminacja to polityka zagłady, ludobójstwa, zbrodniczego niszczenia grup ludzkich z powodów rasowych, narodowościowych, religijnych" (wyrok NSA z dnia 27 sierpnia 2009 r. sygn. II OSK 1311/08).

Dla NSA rzeczą oczywistą było, że celem realizacji polityki władz III Rzeszy był generalnie proces eksterminacji Narodu żydowskiego. Naród żydowski był bowiem od początku skazany na zagładę (holokaust) polegającą na jego unicestwieniu poprzez obozy zagłady, getta oraz różnorodne akty władzy okupacyjnej nakazujące "szczególne" traktowanie Żydów. Ukrywanie, czy udzielanie pomocy Żydom zagrożone było karą śmierci (zarządzenie Hansa Franka z dnia 15 października 1941 r., Dziennik Rozporządzeń Generalnej Guberni). Karą śmierci zagrożone było również opuszczenie wyznaczonych dzielnic mieszkaniowych (getta), czego potwierdzeniem jest obwieszczenie dr Fiszera z dnia 10 listopada 1941 r. Natomiast w stosunku do ludności pochodzenia żydowskiego w żadnym wypadku nie mogło być mowy o planowanym jej wynarodowieniu, które wszakże zakłada w sobie możliwość przeżycia wynarodowionej osoby i jej funkcjonowania, jako członka innej narodowości.

Zdaniem NSA, zarówno prezes IPN w sprawie, jak i sąd wojewódzki wadliwie ocenili sytuację, w jakiej znalazł się B. L. na skutek wkroczenia do Polski wojsk III Rzeszy Niemieckiej i rozpoczęcia na ziemiach okupowanych polityki zagłady i eksterminacji wobec ludności pochodzenia żydowskiego, oraz że sytuacja ta nie może być zrównana z hipotezą normy art. 4 ust. 2 ustawy o kombatantach. - Prezes Instytutu Pamięci Narodowej Komisji Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu, jak również sąd pierwszej instancji, przyjmując stanowisko w sprawie, nie wzięli pod uwagę wprowadzenia przez władze hitlerowskie, na ziemiach okupowanych, ustawodawstwa antyżydowskiego, czyli ustaw norymberskich oraz stopniowego wprowadzenia planu ostatecznej eksterminacji całej ludności żydowskiej na tych ziemiach – wskazał NSA, zaznaczając, iż okoliczności te istotnie różnicowały sytuację prawną ludności pochodzenia polskiego i żydowskiego.

W opinii NSA, dla oceny sytuacji dziecka żydowskiego, jakim był B. L., nie powinno mieć znaczenia, czy zaistniało z jego udziałem konkretne zdarzenie polegające na odebraniu go rodzicom przez przedstawiciela władz hitlerowskich w celu poddania go eksterminacji. - Na skutek wprowadzania przez władze okupacyjne kolejnych przepisów określających egzystencję ludności żydowskiej, B. L. stał się osobą z mocy prawa podlegająca eksterminacji, która w każdej chwili mogła być zabita w majestacie prawa. Skarżący uczestniczył więc w procesie permanentnej eksterminacji, którego był ofiarą – wskazał sąd. - To właśnie warunki, jakie stworzyło państwo hitlerowskie na ziemiach okupowanych skazały go na eksterminację.

Jak dalej zauważył sąd, wprawdzie los zrządził, że B.L. nie uległ fizycznej eksterminacji dzięki osobom przechowującym go i ryzykującym przez to utratą własnego życia. Jednakże te okoliczności, jak również realia okupacyjne świadczą, że pozostawanie dziecka żydowskiego w warunkach ciągłego terroru, zagrożenia utratą życia, konieczności ukrywania się w różnych miejscach i w warunkach fizycznego i psychicznego wyniszczania nie może być ocenione inaczej niż jak działanie w celu poddania eksterminacji w rozumieniu art. 4 ust. 2 ustawy o kombatantach. W uzasadnieniu podkreślono, że nie ma linii orzeczniczej dotyczącej sytuacji dzieci żydowskich. -Niewątpliwie szczególne warunki, w jakich znalazły się te osoby w okresie okupacji, przemawiają za odrębnym ich traktowaniem – zaznaczył NSA.

Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 24 maja 2017 r. (sygn. akt II OSK 2433/15)

POLECAMY

KOMENTARZE