Prawo autorskie

Zespół muzyczny też potrzebuje umowy

www.sxc.hu
Na działalność zespołu muzycznego składa się wiele aspektów, które zazwyczaj idą swoim torem, a muzycy nie widzą konieczności ich umownego potwierdzenia lub uregulowania, skoro „wszystko jest OK".

Trzeba jednak zdać sobie sprawę z tego, że zespół muzyczny jest jak żywy organizm, w którym poszczególne elementy współpracują i tworzą funkcjonalną całość. Działanie organizmu może zaś zostać mocno utrudnione lub może on nawet obumrzeć, z powodu braku współpracy jego elementów lub wtedy, gdy jeden z elementów przestaje działać tak, jak powinien.

Taka historia była udziałem wielu znanych zespołów muzycznych. Można przytoczyć choćby problemy zespołu Perfect, De Mono, Pectus czy najbardziej aktualne spory wokół nazwy zespołu Piersi. Problemy pojawiają się najczęściej, gdy zespół odniesie komercyjny sukces lub gdy z jakiegokolwiek powodu zmienia się jego skład.

Najwięcej walk toczy się o prawo do korzystania z nazwy zespołu muzycznego. Znana grupa wypracowuje markę, która ma często duży potencjał komercyjny. Zrozumiałe jest zatem dążenie do czerpania korzyści z rozpoznawalności tej marki.

Sama ochrona nazwy zespołu muzycznego może wynikać z różnych podstaw – można ją opierać na przepisach o ochronie dóbr osobistych, czasem także nazwę można chronić jako utwór na podstawie przepisów prawa autorskiego. Ochrona ta przysługuje niezależnie od spełnienia jakichkolwiek formalności, jednakże osoba, która chce się na nią powołać, musi wykazać swoje uprawnienia. Często nie jest to proste.

Najmocniejszym instrumentem ochrony nazwy zespołu jest jednak zarejestrowanie go jako znaku towarowego. Ta taktyka często jest stosowana, gdy konflikt już pojawia się na horyzoncie, jednak nie zapewnia pełnego sukcesu członkowi zespołu, który jako pierwszy zgłosi się z wnioskiem o rejestrację. Znak można bowiem zawsze unieważnić, jeżeli zgłoszone zostaną ku temu dostateczne podstawy.

Tymczasem większości tych sporów można by uniknąć lub złagodzić ich przebieg poprzez umowne uregulowanie kilku podstawowych aspektów działania zespołu muzycznego na samym początku jego istnienia. Wtedy proces ten nie jest jeszcze zakłócony sporami czy wzajemnymi pretensjami.

W umowie takiej powinny się przede wszystkim znaleźć zapisy dotyczące tego, kto jest uprawniony do korzystania z nazwy zespołu lub jego logotypu. Ustalając tę kwestię, członkowie zespołu mogą także rozważyć zarejestrowanie nazwy jako słownego lub słowno-graficznego znaku towarowego. Aby to zrobić, można zawiązać spółkę. Takie rozwiązanie umożliwia komercjalizację nazwy zespołu poprzez udzielanie licencji na umieszczanie jej na koszulkach lub innych gadżetach. Wzmacnia także pozycję zespołu w ewentualnych sporach dotyczących nieuprawnionego korzystania z jego nazwy.

Muzycy powinni również ustalić pomiędzy sobą, jak będzie wyglądał podział wynagrodzeń z koncertów, reklam, sprzedaży gadżetów oraz tantiem od organizacji zbiorowego zarządzania. W szczególności twórcy utworów muzycznych wykonywanych przez zespół mogą ustalić procentowe udziały w autorskich prawach majątkowych. Oczywiście ustaleniom kontraktowym nie podlega sam fakt autorstwa utworu. O tym rozstrzyga okoliczność, kto jest jego rzeczywistym autorem, a nie to, co zostało ustalone w umowie. Warto się także zastanowić i opisać w umowie, kto ma decydujący głos w sprawach ewentualnych zmian w składzie zespołu i jakie są skutki rozstania z zespołem.

Poza tym w umowie takiej mogą się znaleźć postanowienia o poufności, zasadach dotyczących dyspozycyjności członków zespołu, zasadach komunikacji, uregulowane mogą zostać kwestie dotyczące wizerunku muzyków lub renomy zespołu, odpowiedzialności za sprzęt, organizację koncertów czy kontakty z menedżerem.

Oczywiście taka umowa nie uchroni przed wszystkimi wątpliwościami czy konfliktami, ale z pewnością wielu pozwoli uniknąć. Cenne jest samo skłonienie do prewencyjnej refleksji nad poruszonymi kwestiami, co może ułatwić współpracę i współdziałanie wszystkich członków zespołu muzycznego.

Autorka jest prawnikiem, dyrygentem chóralnym, wykładowcą na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina. Prowadzi blog: prawomuzyki.pl

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL