Prawo autorskie

Naruszenie praw autorskich przez hot spot - podmiot oferujący otwartą siecią Wi-Fi nie odpowiada za pirata

123RF
Podmiot oferujący niezabezpieczoną sieć Wi-Fi nie odpowiada za naruszenie praw autorskich przez użytkowników takiej sieci - wynika z dzisiejszego wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Można jednak zobowiązać go do zabezpieczenia sieci.

Sprawa, którą zajmował się TSUE, dotyczyła Niemca Tobiasa Mc Faddena, który prowadzi sklep ze sprzętem oświetleniowym i nagłaśniającym. W celu zwrócenia uwagi potencjalnych klientów na swoje towary i usługi, oferuje w sklepie bezpłatny dostęp do internetu przez Wi-Fi. W 2010 r. użytkownik tej sieci zaoferował publicznie i nielegalnie do pobrania utwór muzyczny, do którego prawa autorskie przysługują firmie Sony. Koncern wystąpił przeciwko McFaddenowi do sądu.

W ocenie sądu okręgowego Monachium rozpoznającego ten spór Tobias Mc Fadden sam nie naruszył praw autorskich Sony. Sąd ten zastanawiał się jednak nad możliwością uznania T. Mc Faddena za pośrednio odpowiedzialnego za to naruszenie tych praw przez to, że oferowana przez niego sieć Wi-Fi nie miała zabezpieczenia. Niemiecki sąd skierował do Trybunału Sprawiedliwości szereg pytań, m.in. o to,  czy dyrektywa o handlu elektronicznym (2000/31/WE) nie stoi na przeszkodzie takiej odpowiedzialności pośredniej.

Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu stwierdził, że bezpłatne publiczne udostępnianie sieci Wi-Fi w celu zwrócenia uwagi potencjalnych klientów na towary i usługi oferowane w sklepie stanowi „usługę społeczeństwa informacyjnego", o której mowa w dyrektywie o handlu elektronicznym. Dyrektywa wyklucza odpowiedzialność usługodawców będących pośrednikami za bezprawną działalność inicjowaną przez osobę trzecią, gdy ich usługa polega na „zwykłym przekazie" informacji. To wyłączenie odpowiedzialności zależy od spełnienia łącznie trzech warunków:

1) usługodawca nie może być inicjatorem przekazu,

2) nie może on wybierać odbiorcy przekazu oraz

3) nie może wybierać ani modyfikować informacji zawartych w przekazie.

W sytuacji, gdy te trzy warunki są spełnione, usługodawca, który tak, jak T. Mc Fadden zapewnia dostęp do sieci telekomunikacyjnej, nie ponosi odpowiedzialności. Podmiot praw autorskich nie może więc żądać od niego odszkodowania na tej podstawie, że sieć została wykorzystana przez osoby trzecie do naruszenia jego praw. Ponieważ takie roszczenie odszkodowawcze nie może zostać uwzględnione, wykluczone jest również, by podmiot praw autorskich mógł skutecznie żądać zwrotu kosztów wezwania do zaniechania naruszenia lub kosztów sądowych związanych z tym roszczeniem.

Natomiast nie ma przeszkód, żeby podmiot praw autorskich zażądał od organu administracji lub sądu krajowego wydania takiemu usługodawcy nakazu przerwania wszelkich dokonywanych przez jego klientów naruszeń praw autorskich lub zapobieżenia takim naruszeniom.

- Nakaz zabezpieczenia łącza internetowego hasłem może zapewnić równowagę pomiędzy prawami własności intelektualnej przysługującymi podmiotom praw autorskich a prawem do wolności prowadzenia działalności gospodarczej przez dostawcę dostępu do sieci telekomunikacyjnej oraz prawem do wolności informacji przysługującym użytkownikom sieci - stwierdził TSUE.

Wyjaśnił, że środek taki może zniechęcić użytkowników sieci do naruszania praw własności intelektualnej, ale tylko wtedy, gdy zostaną zobowiązani do ujawnienia swojej tożsamości przed uzyskaniem wymaganego hasła.

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL