Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Prawnicy

Prawnik Roku/Najlepszy Autor - Piotr Hofmański: Sprawiedliwy proces przeszkadza

Piotr Hofmański
Fotorzepa/Marian
Profesor Piotr Hofmański wspólnie z prof. Waltosiem uaktualnił podręcznik do procedury karnej. Obaj zostali wyróżnieni w konkursie Prawnik Roku w kategorii Najlepszy Autor.

"Rzeczpospolita": Wraz z prof. Stanisławem Waltosiem w rankingu „Rzeczpospolitej" otrzymał pan tytuł Autora Roku. Chodzi o nowe wydanie procesu karnego. Doceniono nie tylko zawartoœć merytorycznš, ale i błyskawiczne tempo, w jakim panowie przygotowali materiały.

Profesor Piotr Hofmański: Cieszy mnie to wyróżnienie, w szczególnoœci z tego powodu, że akurat opracowanie obecnego wydania naszego „Zarysu systemu" okazało się zadaniem wyjštkowo trudnym. Do nowelizowania procesu karnego zabrali się bowiem ludzie, którzy nie majš o nim najmniejszego pojęcia. W efekcie ich radosnej twórczoœci i bezkrytycznej akceptacji parlamentu dla nowelizacji niepoprzedzonych jakškolwiek intelektualnš refleksjš powstał produkt niespójny, wręcz pokraczny. Moim zdaniem prawo procesowe utraciło przymiot bycia potencjalnym przedmiotem jakiejkolwiek analizy naukowej, podejmowanie prób analizy idiotyzmów samo w sobie jest idiotyczne. Sš jednak studenci, dla których musimy skierować prosty i możliwie jednoznaczny przekaz gwarantujšcy im przygotowanie do zadań, które w przyszłoœci przed nimi stanš.

Jak można sobie z tym radzić?

Radzimy sobie jakoœ, trochę się na procesie karnym znamy. Pojmujemy więc zarówno systemowe konsekwencje przeforsowanych zmian, jak i ich praktyczne znaczenie w rozmaitych kontekstach. Trudnoœć polega na tym, że podręcznik nie jest miejscem, gdzie można uskuteczniać krytykę ustawodawcy. Student potrzebuje jednoznacznych odpowiedzi na nurtujšce go pytania. Aktualizujšc podręcznik, staraliœmy się więc od krytyki powstrzymać, komentujšc nowoœci bez angażowania negatywnych emocji. Nie zawsze było to możliwe. W kilku kwestiach zostaliœmy postawieni pod œcianš i musieliœmy wprost napisać, że obowišzujšce rozwišzanie jest absurdalne i nie da się go racjonalnie wytłumaczyć. Nie jest rzeczš przypadku, że okładka obecnego wydania naszego podręcznika ma formę klepsydry.

Był pan zwolennikiem procesu kontradyktoryjnego?

Tak. Nie tylko zwolennikiem, ale także inicjatorem wielkiej reformy procesu, która przywróciła mu kontradyktoryjny charakter, a która padła ofiarš dobrej zmiany. Chciałbym jednak, by była jasnoœć: to nie ja wymyœliłem kontradyktoryjnoœć. Jest ona immanentnš cechš sprawiedliwego procesu karnego. Tkwišce w polskim prawie procesowym silne elementy inkwizycyjnoœci sš po prostu pozostałoœciš epoki zamordyzmu. Wcale mnie zatem nie dziwi, że powracajšcemu obecnie zamordyzmowi sprawiedliwy proces karny po prostu przeszkadza.

To błšd, że wycofano się z tego procesu tak szybko? Autorzy odwrotu twierdzš, że doszłoby do zapaœci w sšdownictwie.

W kategoriach racjonalnych twierdziłbym, że wycofanie się z reformy przywracajšcej procesowi kontradyktoryjnoœć było przedwczesne. Należało nowe rozwišzania sprawdzić, a następnie ewentualnie korygować to, co nie zagrało w sposób, jakiego oczekiwaliœmy. Rzecz jednak w tym, że gwałtowne ruchy legislacyjne, których ofiarš padł proces karny w dobie dobrej zmiany, w ogóle nie były przemyœlane. Celem było wyłšcznie osišgnięcie jak największego wpływu na wymiar sprawiedliwoœci przez prokuraturę, która błyskawicznie podporzšdkowana została egzekutywie. Efektywnoœć procesu, a tym bardziej to, czy będzie sprawiedliwy, nikogo nie interesowała. Na uzasadnienie powrotu do dobrych, sprawdzonych komunistycznych wzorów powołuje się teraz argumenty nieznajdujšce jakiegokolwiek pokrycia w realiach wymiaru sprawiedliwoœci, wpisujšc się w retorykę, zgodnie z którš durny odbiorca wszystko kupi.

Kiedy słyszy Pan dziœ o zamachu na niezależnoœć sšdów i niezawisłoœć sędziowskš polskich sędziów jako jeden z nich co Pan myœli: jak dobrze, że jestem tu gdzie jestem czy też wolałby Pan powalczyć w kraju o państwo prawa?

To bardzo trudne pytanie. To prawda, że z oddali wszystko wyglšda nieco inaczej. Ale ja nie potrafię oderwać się od spraw mojego Kraju. Œledzę wszystko i włos staje mi dęba na głowie. Najtrudniejsze jest to, że przecież Polska nie jest zawieszona w próżni. Mam codzienny kontakt z prawnikami z różnych stron œwiata, którzy dopytujš się o polskie sprawy i nijak nie mogš pojšć skšd u sprawujšcych w Polsce władzę tyle pogardy dla Polski i Polaków, także tych, których głosy wyniosły ich na piedestał. Czy chciałbym być tam i walczyć o niezawisłoœć sšdów, czy szerzej o ratowanie państwa prawa? Chciałbym, ale mam poczucie absolutnej beznadziejnoœci sytuacji, w której wszystkie poczynania władzy podporzšdkowane sš obsesjom tracšcego poczucie rzeczywistoœci nieudacznika.

Czym zajmuje się obecnie Trybunał w Hadze? Sš jakieœ problemy w jego funkcjonowaniu?

Międzynarodowy Trybunał Karny zajęty jest jak nigdy dotšd. Toczy się równolegle szereg spraw na etapie rozprawy w pierwszej instancji, kilkanaœcie œledztw i tyleż tzw. dochodzeń wstępnych. O ile poczštkowo działalnoœć Trybunału koncentrowała się na sprawach afrykańskich (Kenia, Uganda, Republika Centralnej Afryki, Kongo, Wybrzeże Koœci Słoniowej), to obecnie ruszajš sprawy z innych częœci œwiata, o znaczenie większym ładunku wrażliwoœci politycznej, jak np. sprawa Palestyny, Iraku, Gruzji czy Ukrainy. Niewštpliwie problemem jest wydolnoœć Trybunału, który nie jest w stanie efektywnie zajšć się wszystkimi okropieństwami tego œwiata, choć setki i tysišce ich ofiar woła o sprawiedliwoœć. Mamy tylko 18 sędziów (w tym pięciu w Izbie Odwoławczej), trzy sale sšdowe, ograniczony liczebnie personel prokuratury i rosnšce koszty œledztw prowadzonych na całym œwiecie przy kurczšcym się budżecie.

—rozmawiała Agata Łukaszewicz

Prof. Piotr Hofmański – sędzia Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze, w latach 1996–2015 był sędziš Sšdu Najwyższego

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL