Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Prawnicy

Prawnik Roku/Prawnik Edukator - Ryszard Piotrowski: Prawo to coś więcej niż mistrzostwo chytrych wykrętów

Ryszard Piotrowski
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Dr Ryszard Piotrowski mšdrze i niekoniunkturalnie wyjaœnia kwestie ustrojowo-konstytucyjne.

"Rzeczpospolita": Do niedawna prawo konstytucyjne było poza głównym nurtem dyskursu publicznego. Cieszy się pan, że Polacy nagle zainteresowali się konstytucjš?

Ryszard Piotrowski: Problematyka prawa konstytucyjnego była zawsze aktualna, ale w różnych wymiarach. Wczeœniej często pojawiał się temat praw człowieka, sens państwa, jego wady i potrzeba poprawy rozmaitych instytucji. Nawet jeœli nie odwoływano się do konstytucji jako takiej i do jej szczegółowych postanowień, to przecież refleksja nad miejscem Polski w Unii Europejskiej i w œwiecie jest bardzo bliska zagadnieniom prawa konstytucyjnego. Nieustannie dotykamy też problemu granic wolnoœci – naszej lub cudzej. To zagadnienia œciœle konstytucyjne.

Ale przyzna pan, że dwa czy trzy lata temu słowo „konstytucja" pojawiało się w debacie publicznej rzadziej.

Słowo konstytucja zawsze miało w Polsce wielkš wartoœć, ale w wymiarze symboliczno-emocjonalnym pojawia się teraz częœciej. Słowo to jest pozytywnie zabarwione znaczeniowo. Mówišc o konstytucji, odwołujemy się do reguł i porzšdku. Dlatego zwykle skojarzenia zwišzane z konstytucjš sš pozytywne. Zarazem stygmatyzuje się tych, którzy konstytucję naruszajš. Słowo to jest więc retorycznie pożyteczne.

Uważa pan, że słowo to pojawia się z powodów czysto retorycznych?

Nie. Retoryka odzwierciedla praktykę. Nie ma zapotrzebowania na dyskusję o konstytucji, gdy mechanizm państwa funkcjonuje bez zakłóceń. Konstytucja jest wówczas jak powietrze. Pozwala żyć, chociaż nie daje o sobie znać. Teraz zastanawiamy się, skšd bierze się smog, i co zrobić, by powietrze było czyste. Pojawiajš się coraz większe wštpliwoœci, czy ustawa zasadnicza nie jest łamana.

Kapituła konkursu przyznała panu wyróżnienie w kategorii prawnik edukator. Kiedy pan stwierdził, że chce uczyć?

Na pierwszym roku studiów wygłosiłem własny wykład w ramach wykładu kursowego profesora Stanisława Ehrlicha, który proponował chętnym udział w takim „eksperymencie dydaktycznym". Pamiętam, że dotyczył przymusu w prawie międzynarodowym. Dziœ myœlę, że nie był to mój najlepszy wykład. Ale się okazało, że rozważanie zagadnienia z różnych punktów widzenia, czytanie literatury i analiza argumentów bardzo mnie interesujš. Wišzało się to też trochę z innš mojš pasjš – literaturš pięknš. Jest wiele wspólnego w analizowaniu prawa i literatury. Zwłaszcza gdy chodzi o interpretację konstytucji, wymagajšcš przecież ustosunkowania się do wartoœci.

Wróćmy do konstytucji. Sędziowie przypomnieli sobie ostatnio, że mogš sięgać po niš bezpoœrednio. Do tej pory z reguły stosowali wykładnię językowš, rzadko sięgali po celowoœciowš czy funkcjonalnš.

To zależy od rodzaju spraw. Na pewno wczeœniej dominował poglšd, że wštpliwoœci natury konstytucyjnej powinien rozstrzygać Trybunał Konstytucyjny. Sšdy kierowały do niego pytania prawne. To odpowiada naszemu modelowi zcentralizowanej kontroli konstytucyjnoœci.

Z Trybunałem jest jednak coraz większy problem. Gdy ostatnio rozmawialiœmy, powiedział pan nawet, że nie mamy już do czynienia z Trybunałem Konstytucyjnym, tylko z posttrybunałem.

Jest to zwišzane z wštpliwoœciami natury konstytucyjnej co do funkcjonowania samego Trybunału w obecnej postaci. Wštpliwoœci dotyczš też charakteru jego orzecznictwa.

Nie wiadomo, czy mamy do czynienia z wyrokami?

Nie wiadomo, co powie na to Sšd Najwyższy. Trzeba się przekonać, czy Trybunał w obecnym kształcie zyska autorytet jako niezależny i odrębny od innych władz.

Stracił taki przymiot?

Fakty sš niepokojšce. Mamy wštpliwoœci co do statusu prawnego częœci składu Trybunału i jego władz. Mamy też do czynienia z praktykš wygaszania dotychczasowego Trybunału, czyli zwłaszcza arbitralnego wprowadzania zmian personalnych w zespole współpracowników sędziów Trybunału. Nie sposób przejœć obojętnie obok tych zjawisk. Do tej pory Trybunał był oœrodkiem kształtowania kultury konstytucyjnej. Cieszył się dobrš sławš w œwiecie. Nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie powrót do tego stanu miał nastšpić. Ucierpiał na tym autorytet prawa i państwa.

Czy to, co się dzieje z Trybunałem, jest dla pana jako konstytucjonalisty naruszeniem sfery sacrum?

Zdecydowanie tak. Dochodzi do naruszenia istoty prawa. Nie może być ono traktowane jako narzędzie do realizowania bieżšcych celów politycznych. To, co się wydarzyło, œwiadczy o instrumentalnym podejœciu do przepisów. Dotyczy to zarówno obecnej większoœci parlamentarnej, jak i poprzedniej. A prawo jest przecież czymœ więcej niż – jak to trafnie ujšł Julian Tuwim – mistrzostwem wykrętów chytrych. Naruszenie sacrum polega na odwróceniu ustrojowego znaczenia samej instytucji kontroli konstytucyjnoœci, jak i przepisów prawnych, które kształtujš jej funkcjonowanie.

Dla wielu prawników, w tym konstytucjonalistów, powołanie na sędziego Trybunału było ukoronowaniem kariery. Jakby Pan zareagował, gdyby Pan dostał takš propozycję?

Nie wypada mi się odnosić do projektów, które nie majš zwišzku z rzeczywistoœciš. Nie wypada mi też komentować wyboru życiowego osób, które przyjmujš propozycje udziału w pracach obecnego trybunału. To sprawa indywidualnego stosunku do Trybunału i jego roli.

Konstytucję trzeba jednak interpretować całoœciowo. Zwłaszcza ostatnio jest z tym problem. Na przykład kompetencje prezydenta interpretuje się wyłšcznie z punktu widzenia jego prerogatyw, nie bioršc pod uwagę zasady trójpodziału władz i przepisów dotyczšcych odrębnoœci sšdów i Trybunału od innych władz.

Czy Prezydent złamał konstytucję przy okazji niepowoływania sędziów wybranych przez Sejm poprzedniej kadencji?

Z punktu widzenia dotychczasowego orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego doszło do tego zarówno przy okazji niepowołania sędziów wybranych przez Sejm poprzedniej kadencji, jak też uczestniczenia w procesie powołania sędziów na miejsca już zajęte. Na tym opieram mojš ocenę, ale nie wszyscy sš tego zdania. W przypadku różnicy zdań między ekspertami warto jednak sięgnšć do autorytetu instytucjonalnego. Do tej pory takš rolę pełnił Trybunał Konstytucyjny. Teraz niestety zmienił się jego charakter, a w konsekwencji także znaczenie powoływania jego orzecznictwa.

—rozmawiała Katarzyna Wójcik

Dr hab. Ryszard Piotrowski – nauczyciel akademicki, konstytucjonalista z Wydziału Prawa i Administracji UW

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL