Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Praca

Płace popędzš za Węgrami

Fotorzepa, Mateusz Pawlak
Nad Balatonem płace rosnš kilkakrotnie szybciej niż nad Wisłš, choć stopa bezrobocia jest zbliżona. Czy Polskę też czeka eksplozja wynagrodzeń?

Według najnowszych danych węgierskiego urzędu statystycznego przeciętne wynagrodzenie brutto w tamtejszej gospodarce zwiększyło się w czerwcu o 14,4 proc. rok do roku. Był to już pišty miesišc dwucyfrowego wzrostu tego wskaŸnika. W ujęciu realnym, tzn. po odjęciu inflacji, czerwcowy wzrost płac był jednak rekordowy i wyniósł 12,5 proc. rok do roku. – Możliwe, że ta dynamika w kolejnych kwartałach jeszcze wzroœnie – powiedział Peter Virovacz, główny ekonomista ING na Węgrzech.

W Polsce wzrost płac też w tym roku nieco przyspieszył, ale o żadnych rekordach nie ma mowy. W sektorze przedsiębiorstw, który charakteryzuje się wyższš dynamikš wynagrodzeń niż reszta gospodarki, wynosił on między styczniem a lipcem œrednio 4,8 proc. rok do roku, w porównaniu z 4,1 proc. w ub.r. Tymczasem w 2008 r. przy znacznie wyższej niż dziœ stopie bezrobocia płace w Polsce rosły w tempie nawet 13 proc.

Hojny Budapeszt

Virovacz podkreœla, że w tym roku dynamikę wynagrodzeń na Węgrzech podbiła duża podwyżka płacy minimalnej: o 15 proc. rok do roku. W Polsce minimalne ustawowe wynagrodzenie zwiększyło się o nieco ponad 8 proc. rok do roku. To jednak nie tłumaczy wszystkiego. W styczniu, gdy efekt podwyżki płacy minimalnej na dynamikę wynagrodzeń rok do roku ujawnia się po raz pierwszy, wyniosła ona na Węgrzech 9,8 proc. rok do roku, w porównaniu z 6,2 proc. œrednio w 2016 r. Na tej podstawie można oceniać, że zmiana ustawowego minimum dodała do dynamiki œredniej płacy niespełna 4 pkt proc. Co więcej, w ub.r. – jak zresztš od dłuższego czasu – płaca minimalna nad Balatonem stała w miejscu. Nad Wisłš wzrosła o 6 proc., a mimo to przeciętne wynagrodzenie w Polsce rosło wolniej (4,1 proc.) niż na Węgrzech (6,2 proc.).

Dynamikę płac na Węgrzech w czerwcu podbiły dodatkowo wymuszone strajkami podwyżki w sektorze publicznym. Ale w samym sektorze prywatnym przeciętne wynagrodzenie wzrosło o 13,5 proc. rok do roku, zdecydowanie bardziej, niż w polskim sektorze przedsiębiorstw.

Imigracja pomaga

Węgry zmagajš się z niedoborem pracowników, ale Polska też ma ten problem. Dlaczego więc płace rosnš wolniej? – Sytuacja na węgierskim rynku pracy wyprzedza mniej więcej o dwa lata sytuację u nas – mówi „Rzeczpospolitej" Michał Dybuła, główny ekonomista ds. Europy Œrodkowo-Wschodniej w BNP Paribas CIB. – Na Węgrzech napięcia na rynku pracy, wynikajšce ze starzenia się ludnoœci, czego nie kompensuje w pełni wzrost aktywnoœci zawodowej, ujawniły się wczeœniej, bo nie łagodzi ich imigracja z Ukrainy.

– Polska spoœród krajów Europy Œrodkowo-Wschodniej wyróżnia się otwartoœciš rynku pracy na imigrację, co łagodziło dotšd presję płacowš. Ale taki napływ pracowników z Ukrainy jak w ostatnich latach jest raczej nie do utrzymania. Tymczasem obniżenie wieku emerytalnego ograniczy podaż pracy – zgadza się Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP.

W Polsce spadek liczby osób w wieku produkcyjnym, wynikajšcy ze starzenia się ludnoœci, łagodził dotšd także wzrost wskaŸników aktywnoœci zawodowej. – W przypadku mężczyzn on już się zbliża do unijnej œredniej, więc ten zasób pracy też się wyczerpuje – dodaje Bujak. Zresztš wzrost płac w Polsce już przyspiesza. Wprawdzie w lipcu w sektorze przedsiębiorstw wyniósł 4,9 proc. rok do roku, po 6 proc. w czerwcu, ale oba odczyty zaburzyły wypłaty premii w górnictwie (w tym roku przypadły wczeœniej). – Poza górnictwem płace rosnš już w tempie około 6 proc. Do końca roku dynamika płac wzroœnie do około 7–8 proc., a w 2018 r. jeszcze bardziej – przewiduje Bujak.

– Wzrost płac przyspieszy, choć może nie aż tak jak na Węgrzech – zgadza się Dybuła. Jak tłumaczy, na przyszły rok nad Balatonem również planowana jest podwyżka płacy minimalnej, co ma zwišzek z wyborami parlamentarnymi. Powtórka scenariusza węgierskiego w Polsce wydaje się mało prawdopodobna także z tego powodu, że tam do ubiegłego roku wynagrodzenia rosły wyraŸnie wolniej niż nad Wisłš.

Opinia

Jakub Borowski, główny ekonomista banku Credit Agricole w Polsce

Polska gospodarka jest w takiej fazie cyklu koniunkturalnego, że należy oczekiwać przyspieszenia wzrostu płac. Ale nie spodziewam się takiej ich eksplozji jak w 2008 r., gdy rosły one w tempie kilkunastoprocentowym. To, że na Węgrzech taka dynamika wynagrodzeń jest obecnie możliwa, jest wynikiem m.in. dużych podwyżek płac w sektorze publicznym oraz płacy minimalnej. To jest splot okolicznoœci, który u nas nie występuje. Za to mamy specyficzny czynnik hamujšcy wzrost płac: imigrację z Ukrainy. To nie jest wprawdzie niewyczerpane Ÿródło podaży pracy, ale z perspektywy Ukraińców Polska ma pewne atuty, które pozwalajš przypuszczać, że ich napływ na nasz rynek pracy szybko nie ustanie. Chodzi o brak bariery językowej i bliskoœć.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL