Piotr Zgorzelski: PiS cofa polską edukację do XX wieku

aktualizacja: 08.09.2017, 12:55
Foto: tv.rp.pl

- To, co PiS wyprawia z edukacją, to cofanie jej do XX wieku – ocenił w programie #RZECZoPOLITYCE poseł PSL Piotr Zgorzelski. Jego zdaniem samorządy „co najmniej pół na pół podzieliły się z rządem, jeśli chodzi o wydatki” na reformę likwidującą gimnazja.

REDAKCJA POLECA

- Niestety, dla małych środowisk, dla środowisk wiejskich, jest to cofnięcie dzieci, dla których gimnazjum stanowiło okno na świat, ale także bazę do wyrównywania szans edukacyjnych, dysproporcji, jeśli chodzi o różnice pomiędzy dziećmi na wsi i w mieście – skomentował reformę polityk PSL. - Gimnazja stanowiły tę szansę wyrównywania – zaznaczył.

Jego zdaniem przy tej okazji została zaburzona konstytucyjna zasada zaufania obywateli do państwa. – Nauczyciele zaufali państwu, przygotowali się, wydali pieniądze, ukończyli studia podyplomowe, żeby uczyć w gimnazjach chemii i fizyki – mówił.

- Jeżeli pani premier (Beata Szydło) i pani minister (edukacji Anna Zalewska) mówią, że mają „dodatkowe środki”. To jest kłamstwo - zwrócił uwagę poseł, nawiązując do listu szefowej MEN do samorządów.

Szefowa resortu edukacji pod koniec sierpnia skierowała do samorządowców list, w którym m.in. podziękowała za ich dotychczasowe zaangażowanie w ustalenie nowej sieci szkół. Podkreśliła, że zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, samorządy mogą wykorzystywać dodatkowe środki finansowe z budżetu państwa na realizację zadań związanych z wdrażaniem reformy edukacji. Jak dodała, MEN przy podziale 0,4 proc. rezerwy części oświatowej subwencji ogólnej na rok 2017 uwzględniło środki na dostosowanie szkół i placówek do nowego systemu szkolnego. Po zmianach dokonanych w toku realizacji budżetu kwota rezerwy wynosi 177 mln zł.

- Okazuje się, że dodatkowe środki, o których mówią, to istniejąca zawsze rezerwa, 0,4 (proc.) subwencji oświatowej. Ona jest przeznaczona – uwaga – na co? Na klęski. Jeżeli PiS uznaje to, co zrobił, za klęskę, to faktycznie zgadzam się, że te pieniądze właśnie tutaj, w tym paragrafie, są na to przeznaczone – skomentował Zgorzelski. - Ale mówiąc poważnie, oczywiście są to dane szacunkowe, ale samorządy pół na pół co najmniej się z rządem podzieliły, jeśli chodzi o wydatki – dodał.

- Mówię z pełnym przekonaniem (…), że to, co PiS wyprawia z edukacją, jest to po prostu cofanie polskiej edukacji do XX wieku – ocenił ludowiec.

- Kto poczuje wiatr wolności i niezależności, przytomnie myślący także...
- Kto poczuje wiatr wolności i niezależności, przytomnie myślący także o swojej karierze politycznej, nie będzie chciał wrócić na „stołeczek Adriana” - mówił gość Zuzanny Dąbrowskiej, komentując zapowiadane spotkanie Duda - Kaczyński
Foto: tv.rp.pl

„Nie zawsze było nam po drodze z prof. Królikowskim”

- Samo zaproszenie prof. (Michała) Królikowskiego świadczy o tym, że pan prezydent staje się prezydentem – powiedział poseł Zgorzelski, komentując zapowiadane przedstawienie projektów ustaw o Sądzie Najwyższym i KRS. Poseł przypomniał, że Andrzej Duda konsultacje ws. reformy sądownictwa prowadził m.in. także z Polskim Stronnictwem Ludowym.

- Prof. Królikowski jest oczywiście teoretykiem prawa, świetnym prawnikiem, ale przypomnę, że gdy był w koalicji PO-PSL, my nie do końca się z nim zgadzaliśmy, bo on był m.in. autorem reformy ówczesnego ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina, który chciał zlikwidować małe sądy. My akurat jako PSL będąc w koalicji przeciwstawialiśmy się temu i udało się te sądy obronić. Nie zawsze więc było nam po drodze z prof. Królikowskim – przypomniał polityk.

- Kakofonia, który towarzyszy relacjom wewnątrzpisowskim, wylewa się na zewnątrz i staje się pożywką dla różnego rodzaju spekulacji. Pewnie pan prezes Jarosław Kaczyński, który wrócił z urlopu, zorientował się, co jest grane – mówił poseł, komentując zapowiadane przez tvp.info na piątek spotkanie Andrzej Duda – Jarosław Kaczyński.

Czego Zgorzelski spodziewa się po tych rozmowach? - Pewnie teraz będzie próba dyscyplinowania prezydenta i wstawiania go ponownie na dawne tory. Co moim zdaniem się absolutnie nie uda, ponieważ, kto poczuje wiatr wolności i niezależności, przytomnie myślący także o swojej karierze politycznej, nie będzie chciał wrócić na „stołeczek Adriana” – stwierdził poseł.

- Politycy dwa-trzy „oczka” niżej od bohaterów dzisiejszego spotkania trochę „używali” sobie, na zasadzie takich harcowników, niepotrzebnie rozdając ciosy, a to okaże się już niedługo, w najbliższych sondażach, które po niedzieli pewnie się pojawią, nie przysporzyło poparcia PiS-owi – ocenił.

Jego zdaniem zwolennicy PiS-u są bardzo rozczarowani „rozjazdem” pomiędzy obozem prezydenckim i obozem władzy. - Wręcz boleją nad tym bardzo, więc myślę, że te sygnały także docierają do partii rządzącej – powiedział Piotr Zgorzelski.

POLECAMY

KOMENTARZE