Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Polityka

Babiš na czele rządu: Imperium czeskiego Berlusconiego

AFP
- Posiadanie dwóch najbardziej poczytnych gazet w tak małym kraju jak Republika Czeska realnie oddziałuje na polityczne zapatrywania społeczeństwa i oczywiście miało też wpływ na wynik ostatnich wyborów - mówi Petruška Šustrová, publicystka i tłumaczka

Rzeczpospolita: Prezydent Czech Miloš Zeman mianował Andreja Babiša nowym premierem. Kim jest lider ruchu ANO, który wygrał październikowe wybory parlamentarne?

Petruška Šustrová: Jest przede wszystkim człowiekiem pragmatycznym. W poprzednim rządzie przez ponad trzy lata był wicepremierem i ministrem finansów. Dziś jest szefem najpopularniejszej partii w Czechach, która wygrała wybory. Jednak nadal do końca nie wiadomo, jaki jest jego program i z kim utworzy koalicję. Bo okazuje się, że w polityce zagranicznej jest proeuropejski, co sam lubi podkreślać. Z kolei w polityce krajowej sprzeciwia się m.in. proponowanej przez Brukselę relokacji uchodźców. Oczywiście nie można zapomnieć, że jest także wpływowym przedsiębiorcą. Stąd biorą się jego główne problemy.

Dlaczego?

Bo z powodu działalności politycznej musiał powierzyć kierowanie swoimi przedsiębiorstwami specjalnie utworzonemu przez siebie funduszowi. Formalnie Babiš nie jest już zatem właścicielem firm swojego imperium. Ale dla nikogo nie jest niespodzianką, że nadal ingeruje w swój biznes.

A jak doszło do tego, że dziś jest jedną z najbogatszych osób w Czechach?

Jeszcze w Czechosłowacji był wysoko postawionym pracownikiem handlu zagranicznego i oczywiście – jak wszyscy współpracownicy tego resortu – także agentem bezpieki. Nie wiadomo, czy donosił na znajomych, czy skupiał się na koordynowaniu kontaktów handlowych. Jednak jako wysoki urzędnik państwowy był przecież członkiem partii komunistycznej.

Dziś wypiera się tego i mówi, że nie pamięta, by cokolwiek podpisywał. Ale nie to jest teraz najważniejsze. Istotne jest przede wszystkim, że dzięki znajomościom, które zawarł podczas pracy w handlu zagranicznym, skorzystał na obaleniu komunizmu i przejął wielkie przedsiębiorstwa państwowe, które z czasem zamienił w imperium biznesowe. Polacy kojarzą go przede wszystkim z branżą spożywczą i jego sposobami na zwalczanie konkurencji, w tym polskich producentów żywności. Nie bez znaczenia jest fakt, że kilka lat temu wkroczył także na rynek medialny. To jest szczególnie kłopotliwe, bo jego własnością stały się dwie ogólnokrajowe gazety – „Lidové noviny" i „Mladá fronta DNES".

Z tego powodu porównuje się go z byłym włoskim premierem Silviem Berlusconim, który także łączył działalność polityczną z tą na rynku medialnym.

I rzeczywiście, trochę go przypomina. Różnica polega tylko na tym, że posiadanie dwóch najbardziej poczytnych gazet w tak małym kraju jak Republika Czeska realnie oddziałuje na polityczne zapatrywania społeczeństwa i oczywiście miało też wpływ na wynik ostatnich wyborów. Czeska scena polityczna jest bardzo podzielona i wygląda jak ta w czasach tuż po obaleniu komunizmu. Na marginesie pozostają socjaldemokracja, demokraci czy partia komunistyczna. W tym samym czasie ruch Babiša może liczyć na prawie 30 proc. poparcia w społeczeństwie. To niebezpiecznie dużo.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL