Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Polityka

Margwelaszwili: Rosji nasza wolność się nie podoba

Giorgi Margwelaszwili: każdy rzšd Gruzji jest prozachodni
Fotorzepa, Robert Gardziński
Giorgi Margwelaszwili | Idziemy do NATO tš samš drogš, którš wy przeszliœcie, a mamy dużo więcej przyjaciół – mówi prezydent Gruzji.

Rz: Na szczycie NATO w Bukareszcie w 2008 roku Gruzja usłyszała, że zostanie członkiem sojuszu. Upłynęło dziewięć lat, wstšpienie do NATO wydaje się nierealne. Gruzini sš zawiedzeni?

Giorgi Margwelaszwili: Zobowišzanie zostało powtórzone na póŸniejszych szczytach, w Walii (2014) i w Polsce (2016). Ważne, że ta decyzja z Bukaresztu nie uległa zmianie. Poza tym Gruzja robi postępy na drodze do integracji z NATO. Jest też bardzo aktywna w międzynarodowych misjach: NATO – w Afganistanie i unijnej w Afryce – w Mali. Ma pan rację, nie jesteœmy członkiem, ale nasz pochód ku NATO nie zwolnił. Wręcz przeciwnie.

Czy naprawdę uważa pan, że to możliwe, by w obecnej sytuacji geopolitycznej Gruzja weszła do NATO?

Powtarzam: decyzja z Bukaresztu jest bez zmian. I gruzińskie aspiracje nie wystopowały, sš coraz mocniejsze. Ale œwiat się zmienił, po 2008 roku sš inne warunki bezpieczeństwa. Po szczycie w Bukareszcie jeszcze w tym samym roku doszło do rosyjskiej agresji i okupacji dwóch regionów w Gruzji. W 2014 r. była agresja na Ukrainę. Gdyby ćwierć wieku temu zadał pan tu, w Warszawie, pytanie, czy naprawdę Polska może wejœć do NATO, pewnie odpowiedŸ brzmiałaby: to bardzo nieprawdopodobne. Ale to się Polsce udało.

Różnica jest taka, że spora częœć Gruzji jest okupowana.

Niemcy też były podzielone, ale okolicznoœci się zmieniajš, żelazne kurtyny padajš. Myœlę, że teraz członkostwo Gruzji w NATO jest bardziej prawdopodobne, niż wydawało się członkostwo Polski 25 lat temu. Bo my mamy wielkich przyjaciół w sojuszu, w tym Polskę. Nie patrzę na to w krótkiej perspektywie. A w długiej to jest nawet więcej niż realistyczne, jest nieuniknione.

To porównanie z Niemcami jest interesujšce, ale to Rosja zdecydowała się wycofać wojska z dawnej NRD i dostała za to duże pienišdze z zachodnich Niemiec. To od Moskwy zależy, czy wycofa się z okupowanych regionów Gruzji. Naprawdę wierzy pan, że to możliwe?

A czy pan naprawdę wierzył, że rosyjskie wojska opuszczš Polskę, że rozpadnie się Układ Warszawski, a NATO wygra w Europie Œrodkowej i Wschodniej? Pan patrzy na szczegóły, a jak się spojrzy na obraz ogólny, otwierajš się okna możliwoœci i trzeba być na to przygotowanym. Polska czy państwa bałtyckie miały w przeszłoœci mniej możliwoœci na przygotowanie. Ale odrobiły pracę domowš. I my też to robimy. Idziemy tš samš drogš, którš wy przeszliœcie, a mamy dużo więcej przyjaciół, niż wy mieliœcie.

Czy bioršc pod uwagę cenę, którš Gruzja zapłaciła – okupacja dwóch regionów – nie okaże się, że te natowskie aspiracje były błędem?

To nie jest cena. Często się mówi, że do okupacji doszło w 2008 roku, dlatego że chcieliœmy wejœć do NATO. Ale to nie tak. Gruzja była okupowana wczeœniej, te dwa regiony były pod rosyjskim wpływem od poczštku lat 90. To nie była cena za NATO, lecz za wolnoœć. To, co teraz się dzieje na wschodzie Ukrainy, to, co się okreœla mianem wojny hybrydowej, Rosja rozgrywała 20 lat wczeœniej w Abchazji i regionie Cchinwali. To dokładnie to samo, choć nie było tak nazywane. Na poczštku lat 90. nie było mowy o NATO. Gruzja płaci za swojš wolnoœć.

Społeczeństwo gruzińskie jest nadal gotowe płacić za wolnoœć?

Jest gotowe i pokazuje to od 25–26 lat. Ostatnie sondaże mówiš, że za integracjš z Zachodem jest około 70 proc. Gruzinów.

Jak pan reaguje na, nierzadkie, opinie, że rzšdzšca partia Gruzińskie Marzenie, która wsparła pana kandydaturę na prezydenta, jest prorosyjska?

Od czasu odzyskania niepodległoœci 26 lat temu nie było żadnego rzšdu w Gruzji, który by nie był proeuropejski i prozachodni. Większoœć partii jest jednoznacznie prozachodnia. Nie dlatego, że mamy takich miłych polityków, ale dlatego, że taki jest wybór narodu. To wyraz zaangażowana naszego społeczeństwa na rzecz europejskich wartoœci i tego, by Gruzja stała się częœciš Europy i NATO. Nie tylko Gruzińskie Marzenie jest proeuropejskie, każdy rzšd taki był.

Gruzińskie Marzenie nie jest jednoczeœnie prorosyjskie?

Absolutnie nie. Próbuję powiedzieć, że każdy gruziński rzšd jest proeuropejski.

Gruzja od wojny w 2008 r. nie utrzymuje stosunków dyplomatycznych z Rosjš. Ile to może trwać?

Patrzymy w dłuższej perspektywie. Na razie słyszymy od rosyjskich polityków, że Rosja ma interesy i prawo użycia siły w swoim sšsiedztwie. Do stołu z rosyjskim przywództwem będziemy mogli usišœć, gdy tematem rozmowy będš interesy rosyjskich obywateli. Myœlimy, że nadejdzie taki moment, usišdziemy i spytamy: dobrze, to co możemy zrobić dla naszych obywateli, tak by cieszyli się większym dobrobytem, większym bezpieczeństwem i większš współpracš między Gruzjš i Rosjš? Jak dojdziemy do takiego etapu, to problemy uda się rozwišzać. Bo to jest w interesie Rosjan. Dla nich to musi być zawstydzajšce, że okupujš częœć państwa sšsiedzkiego.

Jak odległa to perspektywa?

Trudno powiedzieć. Nasza strategia polega na utrzymywaniu pokoju, nieuleganiu prowokacjom i czekaniu na moment, gdy Rosjanie uznajš, że powinni rozmawiać z Gruzinami nie za pomocš PR-wskich sloganów, ale bioršc pod uwagę interesy obywateli.

Jaki jest najważniejszy warunek wznowienia stosunków z Rosjš?

Musimy nawzajem szanować swojš suwerennoœć – to podstawa dyplomacji. Gruzja i Polska szanujš się i swoje granice, dlatego mamy dobre stosunki. Dla każdego kraju warunkiem wstępnym współpracy jest ten szacunek.

Jak wyglšdajš kontakty między władzami Gruzji i Rosji?

Mamy ograniczone formaty dyplomatyczne. Ambasada Szwajcarii koordynuje stosunki gruzińsko-rosyjskie. Poza tym sš rozmowy w Genewie, dotyczšce terytoriów okupowanych, i tam spotykamy się z Rosjanami. Jest jeszcze trzeci format, praski, umożliwiajšcy spotkania dyplomatów obu krajów.

Niedługo po objęciu przez pana urzędu prezydenta (listopad 2013 r.) pojawiły się spekulacje na temat spotkania z Władimirem Putinem. Dlaczego do niego nie doszło?

Mówiłem o historycznej gotowoœci. Spotkania muszš poprzedzać odpowiednie warunki, a ich nie ma. Bioršc pod uwagę stanowisko Moskwy w sprawie Ukrainy, Mołdawii i Gruzji, jej politykę wobec sšsiadów, myœlę, że niestety nie nadszedł czas na rozmowy oparte na wzajemnym szacunku dla suwerennoœci i integralnoœci terytorialnej.

Jak pan widzi przyszłoœć byłego prezydenta Micheila Saakaszwilego, który tuła się teraz po œwiecie, prawdopodobnie bez żadnego obywatelstwa. Czy wyobraża pan sobie, że Saakaszwili będzie mógł wrócić do ojczyzny bez problemów z wymiarem sprawiedliwoœci i spokojnie tam żyć?

Trudno mi spekulować o przyszłoœci Saakaszwilego. On jest dostępny dla mediów i można z nim o jego planach porozmawiać. Poza tym sšdzę, że w każdym kraju prezydenci pozostawiajš jakieœ dziedzictwo, u nas dotyczy to pierwszego prezydenta Gamsachurdii, potem Szewardnadzego i Saakaszwilego. I zawsze dobrze, gdy nie ma z tym dużego problemu i po zakończeniu urzędowania prezydenci mogš się cieszyć, będšc częœciš wspólnoty. To zasada ogólna. Przypadek Saakaszwilego ma tę specyfikę, że jest bardzo aktywny politycznie.

Jeżeliby się zdecydował na powrót, to co by się z nim stało, gdyby przekroczył gruzińskš granicę?

On ma wcišż aktualne sprawy do przedyskutowania z wymiarem sprawiedliwoœci.

Zostałby aresztowany?

Nie umiem dokładnie powiedzieć, jak wyglšda stan zarzutów. Jeżeli wymiar sprawiedliwoœci ma pytania, to właœciwe jest, by na nie odpowiedzieć.

Wizerunkowi Gruzji szkodzi to, że politycy z partii Saakaszwilego, np. były premier Wano Merabiszwili, sš za kratami. Merabiszwili jest więŸniem politycznym?

To, że politycy trafiajš za swoje postępowanie przed sšd, zdarza się w wielu krajach, trzeba być ostrożnym w łšczeniu ich działalnoœci politycznej z zarzutami o charakterze kryminalnym.

Czyli Merabiszwili nie trafił za kraty z powodów politycznych.

Zarzuty nie miały charakteru politycznego, lecz kryminalny.

Czy zamierza pan w przyszłym roku walczyć o reelekcję, nawet jeżeli tym razem Gruzińskie Marzenie by pana nie poparło?

Trwajš dyskusje na ten temat. Nie mogę teraz dać wišżšcej odpowiedzi.

Jest pan teraz w opozycji do Gruzińskiego Marzenia czy nadal blisko ugrupowania rzšdzšcego?

Jestem blisko tego, co jest przewidziane w konstytucji, a ona mówi, że powinienem być pozapartyjny, odgrywać rolę nie prezydenta jednego ugrupowania, ale arbitra. Ani w opozycji, ani w ekipie rzšdzšcej. Nie powiedziałbym, że to łatwe. Zawsze ktoœ jest niezadowolony. Gdy wetuję ustawę, Gruzińskie Marzenie, gdy podpisuję – opozycja. Znacznie więcej podpisuję, niż odrzucam, ale każde weto to wydarzenie polityczne.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL