Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Polityka

Chiny: Xi równie wielki jak Mao

Xi Jinping i Mao Tse-tung, najważniejsi przywódcy komunistycznych Chin, razem na portretach na targu w Pekinie.
AFP
Lider KPCh zostanie w œrodę sekretarzem generalnym swej partii na kolejne pięć lat. Następcy nie widać.

Delegaci 19. zjazdu Komunistycznej Partii Chin postanowili, że idee przewodniczšcego Xi Jinpinga majš być swego rodzaju latarniš morskš dla 89 milionów członków najliczniejszej partii œwiata. Jest więc trzecim po Mao Tse-tungu oraz Deng Xiaopingu przywódcš, którego nazwisko pojawia się w statucie KPCh.

W wypadku Deng Xiaopinga, autora otwarcia Chin na œwiat, mowa jest o wartoœci jego „teorii", podczas gdy zarówno Mao, jak i Xi zostali uhonorowani z racji ich swego rodzaju dorobku intelektualnego. Zasługi Xi zdefiniowano na zjeŸdzie jako „zbiór przemyœleń na nowš epokę socjalistycznego rozwoju według modelu chińskiego".

W obecnej hierarchii wartoœci chińskich komunistów dokonania Xi sš więc równe Mao i stojš nieco wyżej od „teorii" Deng Xiaopinga. Dla zagranicznych obserwatorów wydawać się to może zaskakujšce, ale tak właœnie działa partyjna propaganda.

Władca absolutny

W sumie jest to dowód na absolutnie dominujšcš pozycję Xi Jinpinga, niekwestionowanego władcy Chin. Jak twierdzi brytyjski tygodnik „The Economist", jest on obecnie najbardziej wpływowym przywódcš œwiata.

Xi zmienił Chiny w czasie swej pierwszej pięcioletniej kadencji, ale nie było to trzęsienie ziemi, być może z wyjštkiem czystek w partii, armii i administracji państwowej. Wymienił 700 tys. funkcjonariuszy partyjnych spoœród 1,3 mln i zdymisjonował 2,5 tys. wysokich rangš dowódców wojskowych.

Większe zmiany miały miejsce po raz ostatni w czasie rewolucji kulturalnej za czasów Mao. To niewštpliwie znak rozpoznawczy epoki Xi Jinpinga. Jak i wszechobecna inwigilacja społeczeństwa oraz funkcjonowanie coraz bardziej skutecznej cenzury internetowej. Nie brak opinii, że 64-letni Xi starać się będzie o trzeciš kadencję na stanowisku prezydenta, czyli przewodniczšcego Chińskiej Republiki Ludowej. Jego obecna, druga kadencja kończy się w 2022 roku i zgodnie z konstytucjš ma być ostatniš. Na to jednak nie wyglšda.

– Na zakończonym właœnie zjeŸdzie nie widać było nikogo, kto miałby być następcš Xi – mówi „Rzeczpospolitej" Rod Wye, znawca Chin z londyńskiego think tanku Chatham House. Nie ma więc żadnych przesłanek, by sšdzić, że do siedmioosobowego Stałego Komitetu Biura Politycznego wejdš młodsi politycy, wœród których mógłby się znaleŸć przyszły przywódca. Całe Biuro Polityczne wybrane zostanie w œrodę przez uprawnionych do tego członków Komitetu Centralnego. Formalnoœciš jest wybór Xi Jinpinga na nowš kadencję na stanowisko sekretarza generalnego.

Na zakończenie zjazdu tryumfujšcy Xi wezwał do wstšpienia na nowš drogę budowy chińskiego modelu socjalizmu. Daleko nie dla wszystkich jest jasne, jaki kształt ma ta droga. Jej elementem jest na pewno absolutne władztwo partii nad wszelkimi sferami życia społecznego i gospodarczego.

Dla urzeczywistnienia „chińskiego marzenia" – jak tłumaczył na zjeŸdzie Xi – nieodzowna jest sprawna armia oraz silna gospodarka. Pozwoli to na realizację dwustopniowego planu rozwoju zaprezentowanego przez przywódcę KPCh. Pierwszy etap – do 2035 roku – będzie wstępem do drugiego, którego realizacja sprawi, iż Chiny stanš się szczęœliwym i niemal egalitarnym społeczeństwem dobrobytu.

Chińska gospodarka dostała w czasach Xi pewnej zadyszki, co partyjna propaganda okreœla „stanem nowej normalizacji". To ma się zmieniać w miarę realizacji wielkiego projektu Xi Jinpinga – Nowego Jedwabnego Szlaku, czyli Pasa i Szlaku.

Trump wkrótce w Pekinie

Za pomocš potężnych inwestycji Chiny zamierzajš rozwinšć dwa szlaki handlowe: drogę lšdowš do Europy przez Azję Œrodkowš oraz morskš przez zawłaszczane obecnie Morze Południowochińskie w kierunku Afryki i innych kontynentów. Projekt gospodarczy pomyœlany poczštkowo jako sposób na wykorzystanie nadwyżek produkcyjnych przedstawiany jest obecnie jako wyraz przywišzania Chin do idei globalizacji majšcy osłabić tendencje protekcjonistyczne na œwiecie, zwłaszcza w USA Donalda Trumpa.

Amerykański prezydent zrezygnował już z antychińskiej retoryki z czasów kampanii wyborczej, kiedy to obiecywał wprowadzenie ceł na chińskie towary, aby zapobiec „gwałtowi dokonywanemu przez Chiny na naszym kraju". Pachniało wojnš handlowš.

W przyszłym tygodniu Donald Trump przybędzie do Pekinu, lecz nie po to, aby żšdać od Chin całkowitej zmiany swej polityki. To Trump zmienił swojš. – Nawišzaliœmy przyjacielskie relacje. W dalszej perspektywie stanš się jeszcze bliższe – mówił prezydent USA, przyjmujšc Xi Jinpinga w swej rezydencji na Florydzie w poczštkach kwietnia. W chwili rosnšcego zagrożenia atomowego ze strony Korei Północnej o cłach nie ma już mowy. Wszyscy wiedzš, że była to wyłšcznie retoryka wyborcza.

– Nie wchodzi więc w grę żaden deal w rodzaju zaniechania domagania się przez Trumpa korekty chińskiej polityki handlowej w zamian za większe zaangażowanie się Chin w powstrzymanie ambicji Pjongjangu – przekonuje „Rz" Rod Wye. Jego zdaniem uczestniczšc w międzynarodowych sankcjach wobec Korei Północnej, Pekin nie jest gotowy do wyjœcia przed szereg. Mimo że polityka Kima stanowi zagrożenie dla Chin. Xi Jinping ma inny cel. Przynajmniej w rozumieniu partyjnej propagandy rozpoczyna nowš erę w budowie chińskiego socjalizmu.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL