Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Polityka

Friszke: Samobójcza polityka historyczna PiS

Rzeczpospolita, Darek Golik
Sprawa Przyłębskiego jest kompromitacjš i radykalnym podważeniem wiarygodnoœci IPN.

Rzeczpospolita: Minister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotr Gliński mówi: „Musimy historię o Polsce opowiedzieć œwiatu, bo nie jest ona znana". Czym jest polityka historyczna uprawiana przez PiS?

Prof. Andrzej Friszke, historyk, były członek Kolegium IPN i członek Rady IPN: Gdy mówimy o polityce historycznej, to musimy się cofnšć o lat dziesięć, kiedy została ona skodyfikowana w Polsce głównie przez teksty Kazimierza M. Ujazdowskiego i Pawła Kowala. Było to zwišzane z promocjš i dyskusjami wokół Muzeum Powstania Warszawskiego. Dzisiaj jesteœmy na zupełnie innym etapie.

Polityka historyczna rzšdzšcych jest skierowana na zewnštrz?

W minimalnym stopniu. Myœlę, że polityka historyczna PiS jest zupełnie niezrozumiała poza granicami Polski.

Czym jest sama polityka historyczna dzisiaj?

To próba przeformułowania tradycji i wartoœci narodowych na użytek wewnętrzny, by tworzyć mity w bardzo drastyczny sposób. Wydobywa się bardzo nieliczne elementy z przeszłoœci, głównie militarne. Na piedestał wynosi się Żołnierzy Wyklętych, z których robi się absolutnych bohaterów, ze szkodš dla pamięci o Armii Krajowej, która była ogólnonarodowš armiš podziemnš i sojusznikiem aliantów w wojnie z Hitlerem. Dziœ polityka historyczna jest partyjnym galimatiasem, który musi być kompletnie niezrozumiały poza Polskš, a w kraju służy wykluczaniu różnych œrodowisk i tradycji.

Reparacje wojenne to częœć polityki historycznej?

Reparacje nie mieszczš się w kategorii polityki historycznej, a przede wszystkim zdrowego rozsšdku. Reparacje abstrahujš od stanu prawnego i eskalowanie tego tematu jest bardzo groŸne dla Polski.

Dlaczego?

Podnoszenie kwestii reparacji może doprowadzić do podważenia układów międzynarodowych z Niemcami, na mocy których mamy stabilnš granicę zachodniš. Jeżeli prowadzi się tego typu kampanię politycznš bez podstaw prawnych, to prowokuje się drugš stronę, żeby również sięgnęła po drastyczne argumenty. PiS rozpoczyna międzynarodowš wojnę propagandowš, która może skończyć się tym, że prawnicy krajów niekoniecznie przychylnych Polsce również zacznš studiować traktaty powojenne. Rozpoczynamy dyskusję, która nie jest w polskim interesie.

Według prof. Glińskiego Muzeum II Wojny Œwiatowej przedstawia koncepcję niepełnš z punktu widzenia prawdy historycznej, a także polskiej racji stanu.

Nie jest tak, jak mówi pan minister. Muzeum II Wojny Œwiatowej w ogromnym stopniu dotyczy polskich doœwiadczeń wojennych, które sš również osadzone w kontekœcie międzynarodowym. Muzeum II Wojny Œwiatowej dobrze tłumaczyło, czym była wojna, nie tylko obcokrajowcom, ale również młodym ludziom, którzy mogš nie rozumieć tamtego czasu. Zarzuty ministra Glińskiego wobec Muzeum II Wojny Œwiatowej sš czysto ideologiczne. Zarzuca się, że jest tam za mało Koœcioła czy kuriozalnie się twierdzi, że jest tam za mało rotmistrza Pileckiego. To sš uznaniowe pretensje, które zawsze mogš być formułowane.

Na czym polega ideologicznoœć zarzutów?

Na mitologizowaniu wyobrażenia polskoœci przez PiS. Próbuje się pisać historię od nowa.

Krzysztof Wyszkowski uważa, że wystawa w Europejskim Centrum Solidarnoœci jest zakłamana. Wicepremier Gliński zapowiada, że dojdzie w ECS do zmian, kiedy PiS wygra wybory samorzšdowe.

ECS powstawało latami przy dyskusji z udziałem wielu wybitnych specjalistów zajmujšcych się historiš Solidarnoœci, czytajšcych akta, dokumenty, pamiętajšcych tamten czas, ale i uczestników „S".

Tadeusza Mazowieckiego nazywa człowiekiem sowieckim.

Dobrze pamiętam Krzysztofa Wyszkowskiego z lat 80. i przypomnę, że przyjšł zaproszenie Tadeusza Mazowieckiego do redakcji „Tygodnika Solidarnoœć", był sekretarzem redakcji. Takie stwierdzenia sš haniebne. Współpracował też z Wałęsš, łšcznie z kampaniš wyborczš w roku 1990.

O współpracy Wałęsy wiadomo powszechnie dopiero od czasu listy Macierewicza.

O tym, że z Wałęsš było coœ nie w porzšdku, na poczštku lat 70. sam Wyszkowski opowiadał mi w 1981 roku i wtedy to mu nie przeszkadzało. Kršg gdańskiej opozycji wiedział, że Wałęsa nie wyszedł całkiem czysto z epoki pogrudniowej, ale nie przeszkadzało im to, kiedy póŸniej z nim współpracowali. To, co dzisiaj wygaduje Wyszkowski, jest obrzydliwe.

Dzisiaj mówi się, że przywódcš „S" mógł być Wyszkowski, Anna Walentynowicz czy Andrzej Gwiazda.

Wyszkowski był zbyt niskiej rangi członkiem „S", żeby mieć szanse wejœć choćby do kierownictwa regionu. Nawet nie był delegatem na zjazd „S". Anna Walentynowicz była ikonš Sierpnia '80, ale bez żadnych zdolnoœci na bycie przywódcš ruchu. Można dzisiaj próbować wmawiać, że nadawała się na lidera, bo nie żyje, ale jej osobowoœć nie była osobowoœciš lidera. Gwiazda próbował podgryzać Wałęsę w 1981 r. bardzo ostro, ale nie miał szerokiego poparcia w „S", co skończyło się tym, że na zjeŸdzie „S" przegrał wybory.

Wracajšc do polityki historycznej...

Polityka historyczna PiS to próba usankcjonowania fałszerstwa historycznego. Przykładem takiego zakłamywania historii jest próba robienia przez polityków PiS symbolu Solidarnoœci z Lecha Kaczyńskiego, a z Wałęsy zdrajcy.

Sam Jarosław Kaczyński mówił, że w obliczu kompromitacji Lecha Wałęsy, to Lech Kaczyński będzie symbolem „S".

Robi się krzywdę Lechowi Kaczyńskiemu, wpychajšc go na siłę na cokół zajęty przez Wałęsę. Œp. Lech Kaczyński ma swoje miejsce w historii i nie trzeba dodawać mu fikcyjnych zasług. Politycy PiS oœmieszajš œp. Lecha Kaczyńskiego, czynišc z niego symbol „S". Z punktu widzenia historyka, badań naukowych, dokumentów, akt, filmów z epoki, nie da się obronić tezy Jarosława Kaczyńskiego. Robi bratu wielkš krzywdę, jak też ci, którzy powtarzajš za nim te słowa. Lech Kaczyński nie zasługuje na to, żeby go oœmieszać, bo ma swoje godne miejsce w historii jako osoba zasłużona dla Polski. Był ważnym człowiekiem drugiego szeregu „S" i nikt mu jego roli nie odbierze.

Czy o Wałęsie powinniœmy się uczyć z ksišżek jako o TW „Bolku" i czy można go porównywać do Myszki Miki?

Porównywanie Wałęsy do Myszki Miki jest obraŸliwe i pokazuje, jaki stosunek pan Gliński ma do historii Polski. To wypowiedŸ niegodna osoby noszšcej tytuł profesorski. Miejsce Lecha Wałęsy jest opisane w historii i jest jednoznacznie pozytywne.

Polska Fundacja Narodowa może opowiedzieć œwiatu prawdę o Polsce?

Mogłaby, ale w tej fundacji nie ma ani jednej osoby, która cieszyłaby się jakimœ statusem międzynarodowym, a jej opinia ważyłaby wœród zachodnich œrodowisk uniwersyteckich czy szerzej – opiniotwórczych.

Ruszyła akcja billboardowa PFN.

To, co teraz robi ta fundacja, nie ma nic wspólnego z dbaniem o dobre imię Polski na œwiecie. Wydawanie państwowych pieniędzy na partyjnš propagandę kojarzy się ze sprawš ministra Czechowicza, który w 1929 roku przeznaczył 8 mln zł na fundusz wyborczy BBWR. Skończyło się Trybunałem Stanu dla Czechowicza.

Tymczasem wicedyrektorem wydawnictw IPN mianowano człowieka, który wydawał ksišżki Davida Irvinga, negacjonisty, który chwalił nazistów. Jak można bronić dobrego imienia Polski i jednoczeœnie mianować wicedyrektorem instytucji państwowej człowieka, który wydawał ksišżki obrońcy Hitlera? Nie wiem, kto reżyseruje politykę historycznš PiS, ale to działania samobójcze.

IPN oczyœcił Andrzeja Przyłębskiego, ambasadora w Berlinie i męża obecnej prezes Trybunału Konstytucyjnego, który podpisał zobowišzanie do współpracy, ale Instytut uznał, że nie współpracował.

Pan Przyłębski sam odręcznie napisał zobowišzanie do współpracy, a tego typu sprawy były kierowane do sšdu jako kłamstwo lustracyjne. Ustawa o lustracji nie ma odpowiedzieć na pytanie, jak bardzo szkodliwym agentem był dany człowiek. Jeœli jest rozbieżnoœć między oœwiadczeniem lustracyjnym przyjmowanym w tym przypadku przez MSZ, a zachowanš dokumentacjš, to sprawa zawsze była kierowana do sšdu. Kłamstwo lustracyjne w przypadku pana Przyłębskiego zostało dokonane, a sprawa powinna znaleŸć się w sšdzie. Sprawa Przyłębskiego jest kompromitacjš i radykalnym podważeniem wiarygodnoœci IPN. Nagięto prawo i procedury, żeby chronić swojego towarzysza. Co teraz majš zrobić ludzie, których sprawy przy analogicznym stanie dokumentacji zostały skierowane do sšdów lustracyjnych?

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL