Polityka

Prawo i Sprawiedliwość utrzymuje napięcie

Pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf przed siedzibą SN
PAP, Jacek Turczyk
Rządzący są zdeterminowani, by przeforsować ustawę o zmianach w Sądzie Najwyższym.

Rozpoczynające się we wtorek rano posiedzenie Sejmu będzie jednym z burzliwszych w tej kadencji. PiS najpewniej zdecyduje się na przegłosowanie projektu dotyczącego Sądu Najwyższego w całości na ostatnim przed wakacjami posiedzeniu. Chociaż w kuluarach można usłyszeć, że rozważany jest też wariant dodatkowego posiedzenia w ostatnim tygodniu lipca.

Gdy oddawaliśmy do druku to wydanie „Rzeczpospolitej" w siedzibie PiS na Nowogrodzkiej kończyło się spotkanie kierownictwa partii, na którym ostatecznie miała zapaść decyzja co zrobić z projektem zmian w SN. Wychodzący z niego politycy PiS nie chcieli jednak powiedzieć dziennikarzom co ustalili. A ostateczna decyzja musi zapaść przed planowanym na wtorek rano posiedzeniem Konwentu Seniorów, na którym ustalany jest porządek obrad.

W poniedziałek wszystko wskazywało na to, że na Nowogrodzkiej jest determinacja, by parlament jak najszybciej rozpoczął prace nad reformą, którą opozycja nazywa zamachem stanu przybliżającym Polskę do dyktatury.

W PiS mówiło się, że tempo będzie zapewne ekspresowe, a scenariusz może zmienić jedynie zupełnie nieprzewidziany rozwój wypadków, jak np. zupełne wymknięcie się spod kontroli sytuacji w Sejmie i poza nim (jak w grudniu 2016 r.) lub jednoznaczny sygnał ze strony Pałacu Prezydenckiego.

– Wymiar sprawiedliwości w naszej ocenie z całą pewnością wymaga reformy i my tę reformę przeprowadzimy. Nie ukrywaliśmy tego, realizujemy nasz program, mamy do tego pełne prawo i będziemy w tym konsekwentni – mówiła w Sejmie rzecznik PiS Beata Mazurek.

Zostało to jednoznacznie odebrane jako stanowczy komunikat, że we wtorek ruszą prace nad reformą. Potwierdzają to nasi rozmówcy z PiS.

– Nie ma w tej chwili żadnego sygnału, że prace nie ruszą – mówił nam ważny polityk PiS. I dodał, że na liderach partii żadnego wrażenia nie robią uliczne protesty. – Gdyby w niedzielę przed Sejmem było 50 tysięcy ludzi, to sytuacja pewnie byłaby inna – twierdzi nasz rozmówca z Nowogrodzkiej. – Te protesty nie osiągnęły jeszcze takiego poziomu, by konieczna była korekta naszej strategii.

Pytanie, które zadają sobie dziś zarówno politycy opozycji, jak i posłowie PiS spoza władz partii, dotyczy tego, czy możliwe jest złagodzenie projektu ustawy. W obecnym kształcie najbardziej kontrowersyjny jest zapis o wygaszeniu kadencji wszystkich obecnych sędziów Sądu Najwyższego.

W Sejmie można było w poniedziałek usłyszeć, że wicepremier Jarosław Gowin pracuje nad kompromisową wersją projektu. Ale jego współpracownicy, z którymi rozmawialiśmy, nie potwierdzają oficjalnie, że tak jest. O poprawkach do ustawy mówił w sobotę minister Zbigniew Ziobro.

– Jeśli będą poprawki, to nie zmienią ogólnego kształtu ustawy. W najważniejszych punktach nie cofniemy się o krok, to już przesądzone. Mamy w tej sprawie poparcie społeczne – przekonuje nas jeden z polityków.

W poniedziałek o reformie sądownictwa prezydent Andrzej Duda rozmawiał z przedstawicielami Kukiz'15. Do prezydenta apeluje też PSL, które rozpoczęło zbiórkę podpisów pod projektem petycji o zawetowanie ustaw dotyczących KRS i ustroju sądów. W PiS nie ma jednak przekonania, że prezydent zdecyduje się na taki krok, jak również, że nie podpisze ustawy o Sądzie Najwyższym.

Jeśli Jarosław Kaczyński nie zmieni decyzji w ostatniej chwili, to wygląda na to, że Sejm we wtorek rozpocznie prace nad ustawą reformującą Sąd Najwyższy.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL