Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Polityka

Turcja w rok po puczu

AFP
Prezydent coraz częœciej mówi o wprowadzeniu w Turcji kary œmierci, a UE grozi zamknięciem zaryglowanych już i tak drzwi.

Gdy w minionš sobotę Turcy sięgnęli po swoje komórki, usłyszeli znajomy głos: „Jako wasz prezydent gratuluję wam dnia 15 lipca, dnia demokracji i jednoœci narodowej i życzę naszym męczennikom i weteranom zdrowia i boskiej łaski". Operatorzy telefonii komórkowej nie mieli innego wyjœcia, jak umieœcić słowa prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana w swych systemach.

W końcu połowa społeczeństwa stoi za prezydentem i setki tysięcy osób wzięły  w sobotę udział w uroczystoœciach na moœcie Bosforskim oraz przed budynkiem parlamentu w Ankarze w rocznicę nieudanego puczu wojskowego. Wielu z tych ludzi przywieziono z prowincji i nakarmiono.

Przemawiajšc do tłumów, prezydent w co drugim zdaniu odwoływał się do religii i zapowiedział, że oskarżeni o udział w zamachu ubrani zostanš w pomarańczowe kombinezony „jak w Guantanamo", i ostrzegał, że „odcięte zostanš głowy" zdrajców. Nazwał ich także niewiernymi. Tłum przed zbombardowanym przed rokiem parlamentem skandował w odpowiedzi, że czeka na egzekucję. Prezydent zapowiedział, że poprze ustawę wprowadzajšcš w Turcji karę œmierci, jeżeli zaproponuje jš parlament.

– Wprowadzajšc karę œmierci, rzšd zamknie definitywnie drzwi Turcji do UE – ostrzegł w niedzielnym wydaniu niemieckiego „Bilda" Jean-Claude Juncker.

Nad Bosforem takie ostrzeżenie nie robiš już wrażenia. – Mój naród nie chce do UE – mówi prezydent Erdogan.

– Nie ma żadnych przygotowań do wprowadzenia kary œmierci. Mówi o tym jedynie prezydent Erdogan, używajšc tej sprawy w charakterze czynnika utrzymujšcego konfrontacyjny kurs wobec Brukseli – tłumaczy „Rzeczpospolitej" prof. Ilter Turan, politolog z uniwersytetu Bilgi w Stambule. Czemu owa konfrontacja służy?

– Prezydent ma wizję budowy konserwatywnego społeczeństwa, co kłóci się mocno z liberalnymi wartoœciami przeważajšcymi w Unii Europejskiej – mówi Turan. Jednoczeœnie Erdogan  zdaje sobie sprawę, że nie ma szans na postęp w negocjacjach akcesyjnych, mimo że od 1963 roku Turcja jest członkiem stowarzyszonym, a oficjalnš aplikację członkowskš złożyła dokładnie trzy dekady temu. Pewne nadzieje odżyły po zawarciu w marcu ubiegłego roku przez UE porozumienia z Turcjš w sprawie uchodŸców, którego częœciš była deklaracja o przyœpieszeniu negocjacji akcesyjnych.

Postęp w tej sprawie przekreœliły represje, jakie władze zastosowały nie tyle wobec prawdziwych, ile domniemanych uczestników ubiegłorocznego puczu.

Czystki objęły nie tylko armię – z pracy zwolniono 140 tys. osób, żołnierzy, policjantów, pracowników administracji czy nauczycieli, zamknięto 150 redakcji,  w więzieniach siedzi ponad setka dziennikarzy. Obowišzujšcy nadal w Turcji stan wyjštkowy umożliwia prezydentowi rzšdzenie krajem za pomocš dekretów.

Zdaniem rzšdu represjonowani obywatele sš zwolennikami autora puczu Fethullaha Gülena, przebywajšcego w USA byłego szefa społeczno-religijnego ruchu Cemaat, przy poparciu którego AKP, partia Erdogana, rzšdziła Turcjš przez ponad dziesięć lat od chwili objęcia władzy w 2002 roku.

Nieporozumienia narastały jednak i na przełomie 2012 i 2013 roku doszło do konfrontacji i aresztowań wielu zwolenników Gülena w administracji oraz armii. Jednak trwajšca nadal fala czystek nie ma sobie równej. Prezydent dšży obecnie do wyrugowania ruchu Gülena ze œwiadomoœci społecznej. Nie ma przy tym dowodów, że pucz był dziełem Gülena, ani na poparcie tezy, że zorganizowali go ludzie prezydenta, aby umożliwić czystki.

Jeżeli przyjšć za punkt wyjœcia wyniki kwietniowego referendum konstytucyjnego, prezydent ma 51,4 proc. zwolenników. Reforma ustawy zasadniczej oddajšcej całš władzę w ręce prezydenta wejdzie w życie z poczštkiem przyszłego roku.

Opozycja mobilizuje siły przeciwko polityce prezydenta. Zorganizowany 9 lipca w Stambule wiec zgromadził ok. 1,5 mln przeciwników Erdogana. Przedstawiono dziesięć postulatów m.in. zniesienie stanu wyjštkowego, zwolnienie zatrzymanych dziennikarzy, wyjaœnienie  wszystkich okolicznoœci puczu oraz zaniechanie reformy konstytucyjnej.

– Rzšd zdaje sobie sprawę, że traci wiarygodnoœć, gdyż przy takiej skali represji niemal każdy obywatel ma znajomych, których one dotknęły – mówi prof. Turan. Na razie nie wycišga jednak z tego wniosków.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL