Polityka

Trump i Putin w Helsinkach. "Wszystko się może wydarzyć"

AFP
Osłabienie Ameryki jest korzystne dla Rosji – mówi „Rzeczpospolitej” rosyjski politolog, blisko związany z Kremlem, Aleksiej Muchin.

Rzeczpospolita: Prezydent USA Donald Trump sugerował, że Stany Zjednoczone mogą wycofać się z obrony Europy, jeżeli pozostałe kraje NATO nie przeznaczą 2 proc. PKB na obronę. Jak w Rosji ocenia się retorykę amerykańskiego prezydenta wobec sojuszników w Europie?

Aleksiej Muchin: Trump jest bardzo ekscentrycznym politykiem i nie ukrywa, że chodzi mu wyłącznie o interesy Ameryki. Nie liczy się z interesami zarówno swoich przeciwników, jak i sojuszników. To bardzo dziwne podejście, które do niczego dobrego nie doprowadzi. Zaostrza konflikt z przeciwnikami i jednocześnie psuje relacje z sojusznikami.

Czy jego zachowanie wobec pozostałych członków NATO osłabia czy jednak wzmacnia sojusz?

Z punktu widzenia Rosji jest to bardzo dziwna organizacja. Niezrozumiałe są zasady funkcjonowania sojuszu i cele. W NATO mówią, że chodzi wyłącznie o obronę, a sojusz nigdy jeszcze nie prowadził misji obronnej. Mamy wiele pytań do koncepcji istnienia NATO.

Nadal jest głównym wrogiem Rosji.

Z doktryny obronnej Rosji wynika, że tak. NATO w swoich doktrynach również traktuje Rosję jako zagrożenie. Osobiście jednak uważam, że zagrożenia dla Rosji ze strony NATO obecnie nie ma. Sojusz nie koncentruje przy naszych granicach znaczących sił uderzeniowych i nic nie wskazuje na to, by szykował się do ataku na Rosję.

Gdyby było inaczej, nie doszłoby do spotkania Władimira Putina i Donalda Trumpa w Helsinkach. Z oficjalnych komunikatów wynika, że prezydenci mają rozmawiać m.in. o Syrii i Ukrainie. Jaki temat jest najważniejszy dla gospodarza Kremla?

Pewne jest, że Trump będzie próbował dogadywać się w kwestii syryjskiej i prawdopodobnie poruszy temat Korei Północnej. Ukraińskiego tematu amerykański prezydent będzie starał się unikać, ponieważ uważa, że odziedziczył ten trudny temat po Obamie. Najważniejszym tematem będzie raczej Europa i Nord Stream 2. Zarówno Rosja, jak i USA próbują wpływać na politykę europejską i na ten temat będą rozmawiać.

Trump twierdzi, że Niemcy są uzależnione od Rosji, i krytykuje Angelę Merkel za kupowanie rosyjskiego gazu. Czyżby to oznaczało, że uważa, iż Rosja jest złem?

Trump jest biznesmenem i prowadzi w ten sposób rozmowy komercyjne. To nie polityka, to biznes i tu nie chodzi o Rosję. Trump chce sprzedawać gaz łupkowy Europie i tylko tyle.

Jaki ma w tym interes?

Uprawia protekcjonizm i chce poszerzyć wpływy USA, gdzie tylko się da.

Czy w Helsinkach Putin będzie rozmawiał z Trumpem prezydentem czy biznesmenem? Co mógłby zaproponować w zamian np. za uznanie aneksji Krymu czy zniesienie sankcji rosyjski prezydent?

Spotyka się dwóch najbardziej nieprzewidywalnych polityków na świecie i na pewno mogą zaskoczyć. Może się wydarzyć wszystko, trudno cokolwiek prognozować. Rosja nie potrzebuje żadnego amerykańskiego uznania. Putin na pewno pierwszy nie poruszy tematu sankcji. To nie my ich wprowadziliśmy, więc nie od nas zależy ich zniesienie. Sankcje nam nie przeszkadzają, tylko wzmacniają naszą gospodarkę.

Tymczasem rosyjski rząd podnosi wiek emerytalny i zwiększa podatek VAT.

To nie ma nic wspólnego z sankcjami. Wystarczy spojrzeć na dane amerykańskich instytucji finansowych, które odnotowują, że rosyjska gospodarka jest wśród najbardziej rozwijających się gospodarek na świecie.

A czy w Moskwie nie obawiają się, że amerykański prezydent, używając niejednoznacznej retoryki, po prostu gra z Kremlem?

Trump gra nie tylko Rosją. Krąży taka opinia, że Trump jest jakimś niedoświadczonym politykiem i że ktoś może go przewerbować. Może jako polityk nie ma tyle doświadczenia co Angela Merkel, Władimir Putin czy Xi Jinping, ale przecież nie jeździ sam i wielokrotnie udowodnił, że potrafi być konsekwentny. Prawda jest taka, że osłabienie Ameryki jest korzystne dla Rosji i wielu innych krajów.

Czy podczas spotkania Putin i Trump mogą zostać sam na sam, nawet bez tłumaczy?

Czyli będą mówili po rosyjsku? Mówiąc na poważnie, jest to możliwe. Władimir Władimirowicz bardzo dobrze mówi po angielsku. ©?

—rozmawiał Rusłan Szoszyn

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL