Polityka

Zmartwychwstanie rosyjskiego dziennikarza w Kijowie

AFP
W zabójstwo Arkadija Babczenki uwierzyli politycy i media na całym świecie. Okazało się inscenizacją ukraińskich służb.

Babczenko, 41-letni rosyjski dziennikarz, wyprowadził się z Rosji i od ponad roku mieszka w Kijowie. Krytykuje reżim Putina i specjalizuje się w tematyce wojennej, wcześniej jako żołnierz brał udział w dwóch wojnach czeczeńskich. We wtorek ukraińskie media poinformowały, że został zamordowany strzałem w plecy na klatce schodowej.

Z informacji tych wynikało, że żona znalazła go w kałuży krwi pod drzwiami mieszkania i że dziennikarz zmarł w drodze do szpitala. Kijowska policja opublikowała nawet portret pamięciowy domniemanego zabójcy. Głos w sprawie zabrał premier Wołodymyr Hrojsman, zasugerował, że za zabójstwem stoi „rosyjska maszyna totalitarna". Opozycja oskarżyła władze o nieskuteczną działalność służb. Dalej posunął się deportowany z Ukrainy były prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili, który obecnie mieszka w Holandii. – Poroszenko zostawia po sobie trupy. Wydał na pastwę losu ludzi, których miał bronić – komentował były gubernator odeski.

Zabójstwo wywołało światowe reakcje. Wśród pierwszych głos zabrał szef brytyjskiej dyplomacji Boris Johnson, wyraził „oburzenie z powodu kolejnego morderstwa (w 2016 r. w Kijowie zamordowano niezależnego rosyjskiego dziennikarza Pawła Szeremeta, sprawa do dziś nie została wyjaśniona – red.) wyrażającego głośno swoją opinię rosyjskiego dziennikarza".

Rosyjski komitet śledczy w związku z zabójstwem swojego obywatela rozpoczął nawet sprawę karną, a przedstawiciel Rosji w ONZ stwierdził, że „Kijów zwalcza niezależne media", i uprzedził, że o zabójstwo Babczenki „ukraińskie władze tradycyjnie oskarżą Moskwę".

Żadnego zabójstwa nie było, a sam Babczenko następnego dnia pojawił się na konferencji prasowej Ukraińskiej Służby Bezpieczeństwa (SBU). – Chciałbym przeprosić moją żonę za to piekło, którego doświadczyła w ciągu tych dwóch dni. Olgo, wybacz, ale nie było wyjścia – mówił. Oświadczył, że miesiąc temu został poinformowany przez ukraińskie służby, że szykowany jest na niego atak. SBU podaje, że rosyjskie służby zwerbowały obywatela Ukrainy, który miał zorganizować zabójstwo Babczenki i przekazać za to kilerowi 15 tys. dolarów zaliczki. Drugie tyle miał dostać już po wykonaniu „zlecenia". SBU twierdzi, że w tym samym czasie planowano zabójstwa kilku innych rosyjskich dziennikarzy i blogerów, mieszkających na Ukrainie i krytykujących politykę Putina.Rosyjskie służby miały też przygotowywać na terenie Ukrainy kilka magazynów z bronią.

OBWE i Reporterzy bez Granic skrytykowały ukraińskie władze za podanie nieprawdziwych informacji na temat morderstwa dziennikarza. W Kijowie twierdzą, że to było konieczne.

– Kiler od samego początku był podstawiony przez SBU. Informacje o zabójstwie podano, by zebrać materiał dowodowy o związkach organizatora morderstwa z rosyjskimi służbami. Po tym jak dowiedział się z mediów, że wszystko zostało zrobione, zadzwonił do swoich opiekunów. Wszystko nagrano, nazwiska i wiele innych informacji – mówi „Rzeczpospolitej" kpt. Ołeksij Arestowycz, ukraiński analityk wojskowy.

Jak na razie ukraińskie służby opublikowały jedynie nagrania z zatrzymania domniemanego zleceniodawcy oraz momentu przekazania pieniędzy. Wszyscy obecni na nagraniach są jednak obywatelami Ukrainy. – Na pewno nagrania rozmów z Rosjanami będą przedmiotem targów z Rosją. Znajduje się tam wiele naszych więźniów, w tym reżyser Oleg Siencow. Może nie zostaną opublikowane, a może zostaną opublikowane częściowo – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL