Polityka

Talaga: Reset z Rosją to duże zagrożenie

Bloomberg
W ostatnich tygodniach politycy państw Unii Europejskiej na wyścigi zabiegają o powrót do normalnych relacji z Moskwą, Polska coraz bardziej odstaje od tego unijnego chóru.

Niewykluczone, że i u nas narodzi się w końcu pokusa resetu stosunków z Rosją, choćby w ramach wyciszania sporów z UE. Warto zdusić ją w zarodku, ponieważ – paradoksalnie – im nasze relacje z Moskwą lepsze, tym gorzej dla bezpieczeństwa Polski.

Chór miłośników resetu

Bułgaria przewodząca UE chce powrotu do projektu gazociągu South Stream, który w 2014 r. sama zablokowała, na agendzie jest też budowa przez Rosjan elektrowni atomowej w tym kraju. Niemcy prą do budowy Nord Stream 2, w czym wsparła ich Komisja Europejska, ogłaszając ugodę z Gazpromem, przeciwko któremu wszczęła w 2012 r. postępowanie za stosowanie praktyk monopolistycznych. Włoski sojusz Ligi i Ruchu Pięciu Gwiazd wpisał do umowy koalicyjnej jako cel zniesienie unijnych sankcji wobec Rosji. Wprawdzie koalicja nie może objąć władzy z powodu oporu prezydenta Włoch, ale po nowych wyborach będzie zapewne jeszcze silniejsza i sprawa rosyjska nie zniknie z jej agendy. Francja widzi w Putinie sojusznika w sporze z USA w kwestii przywrócenia sankcji na Iran, podobnie kanclerz Merkel, choć bardziej wstrzemięźliwie. Oboje zresztą spotkali się ostatnio z Putinem. Lody nie zostały jeszcze przełamane, ale z pewnością nie ma już nawet śladu po izolacji Putina na arenie międzynarodowej.

Oliwy do ognia dolewa spór pomiędzy UE a USA. W powietrzu wiszą cła na europejską stal i aluminium, które z pewnością uruchomią europejskie retorsje. Może być jeszcze gorzej, jeśli USA uderzą sankcjami w europejskie firmy handlujące z Iranem oraz zaangażowane w budowę Nord Stream 2, a takie zapowiedzi padły z ust samego prezydenta Trumpa i czołowych polityków amerykańskiej administracji.

W takiej sytuacji klasyczna w polityce międzynarodowej zasada balansowania każe przywódcom czołowych państw Unii szukać w Rosji jeśli nie sojusznika, bo to zbyt daleko idące uproszczenie, to przynajmniej partnera. Za miesiąc UE musi zdecydować, czy przedłuży sankcje nałożone na Rosję za aneksję Krymu. Zapewne tym razem je przedłuży, ale już pod koniec roku, gdy powinna zrobić to ponownie – wątpliwe.

Nieufność popłaca

W tym chórze piewców normalizacji niemal bez echa przeszedł raport międzynarodowej komisji w sprawie zestrzelenia malezyjskiego samolotu pasażerskiego nad Ukrainą dowodzący, że to nie separatyści, ale regularna armia rosyjska jest odpowiedzialna za ten mord.

Skoro życie niemal półtorej setki obywateli UE zabitych przez Rosję nie powstrzymuje nastrojów resetowych, trudno oczekiwać, by mogły tego dokonać przestrogi płynące ze strony Polski i państw bałtyckich. Stajemy się coraz bardziej osamotnieni. Nie jest to jednak powód, by iść drogą Francji, Niemiec czy Bułgarii, o Węgrzech nie wspominając, i szukać porozumienia z Putinem. Nic na tym nie zyskamy, gaz oraz ropę i tak Rosja będzie nam sprzedawała, bo dobrze na tym zarabia, a rosyjski rynek nie jest szczególnie istotny dla polskiego eksportu. Możemy za to wiele stracić.

Jeśli nastąpiłaby normalizacja relacji z Rosją, trudno będzie dalej przekonywać polskie społeczeństwo do podnoszenia wydatków obronnych. Zniknie przyczyna stacjonowania na naszej ziemi batalionu NATO i amerykańskiej brygady. Ustanie powód, by intensyfikować koordynację wojsk paktu, ćwicząc je na poligonach. Nie będzie już przyczyny, dla której państwa Europy Zachodniej miałyby podnosić budżety obronne do poziomu 2 proc. PKB. Normalizacja przyczyniłaby się walnie do skoncentrowania uwagi Europy wyłącznie na południowym wymiarze bezpieczeństwa – walce z terroryzmem i nielegalną emigracją. Trudniej byłoby też Polsce mobilizować zachód do wspierania ukraińskiej niepodległości.

Poza doraźnymi profitami gospodarczymi i wizerunkowymi nie widać żadnych zysków z normalizacji stosunków z Rosją. Wręcz przeciwnie, niosłaby ona wyłącznie straty. Znacznie korzystniejszy jest obecny stan napięcia i nieufności.

Autor jest dyrektorem ds. strategii Warsaw Enterprise Institute. Artykuł oddaje jego prywatne poglądy.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL