Polityka

Trzaskowski: PiS stawiał na Marine Le Pen, ale przegrał

Orbán zawsze wybierze własny interes, a nie dobre relacje z Kaczyńskim
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Takich nadętych bufonów jak ministrowie PiS w Unii Europejskiej jeszcze nie widzieli – mówi poseł PO Rafał Trzaskowski.

Rzeczpospolita: Co oznacza dla nas wygrana Emmanuela Macrona?

Rafał Trzaskowski: To dobry wybór dla Europy i dla Polski. Alternatywą byłby poważny kryzys Unii Europejskiej. Marine Le Pen zapowiadała wyjście Francji ze strefy euro, a w przyszłości może nawet z UE. Wybór Macrona stanowi jednak wyzwanie dla rządu PiS.

Dlaczego?

Macron opowiada się za przyśpieszeniem integracji europejskiej i jasno mówi, że eurosceptycy mogą zostać na peryferiach UE. Pytanie, czy najgorsze od lat – z winy rządów PiS – relacje polsko-francuskie uda się naprawić. I czy rządowi uda się w UE wyjść z jakąkolwiek konstruktywną propozycją, aby Polska nie była na marginesie.

Czy można mówić o dobrym wyborze dla Polski, skoro Macron jako kandydat mocno krytykował Polskę i groził sankcjami?

Można. Wszystkie wypowiedzi, które mają na celu ograniczenie swobody przemieszczania się pracowników, są niedopuszczalne ze względu na traktaty. W tym przypadku opozycja z rządem mówi jednym głosem. Każdy kandydat na prezydenta, poza Marine Le Pen, mówił też, że należy wykonywać obowiązki członka elitarnego klubu, jakim jest UE. Jeżeli ktoś tego nie robi, to musi być gotowy na konsekwencje. Trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś może woleć Marine Le Pen, która chce zburzyć UE, tylko dlatego, że nie będzie zwracała uwagi polskiemu rządowi na łamanie praworządności.

Macron nie przesadził?

Posunął się o krok za daleko. Nawet politycy opozycji nie chcieliby, żeby Polska podlegała sankcjom. Jednocześnie wybór Macrona powinien otrzeźwić PiS. Polityka braku dialogu z UE rodzi poważne konsekwencje. Nawet Viktor Orbán wyciąga wnioski ze swoich błędnych decyzji. Orbán kalkuluje i ocenia, czy posunął się za daleko czy nie, i jest gotów do zmiany swojego postępowania.

Węgry Orbána to największy sojusznik Polski w UE.

Tylko że Orbán potrafi kalkulować, rozmawiać i jest do bólu pragmatyczny. A rząd PiS jest dogmatyczny i kieruje się emocjami. Orbán traktuje Kaczyńskiego instrumentalnie. Węgrom pasuje, że jest Polska wystawiająca się na ciosy w UE, bo dzięki temu Budapeszt jest w relatywnym cieniu. Dużo wcześniej wszyscy wiedzieli, że Węgry poprą Tuska. Orbán zawsze wybierze własny interes, ponad dobre relacje z PiS.

Czy przez jeden kontrakt na caracale Polska będzie miała gorsze relacje z Francją?

Można się wycofać z negocjacji, ale w sposób dyplomatyczny. Brak dostatecznej komunikacji, próba zrzucenia odpowiedzialności na Francuzów, premiowanie Amerykanów złożyły się na pogardliwą politykę dyplomatyczną. Rok temu chwaliłem PiS przynajmniej za konstruktywne podejście do unijnej polityki zagranicznej i obronnej. Dziś PiS obniża wiarygodność Polski na świecie. Dlatego Francja i Niemcy tracą cierpliwość do naszego kraju. Po szarży z Tuskiem wszyscy już wiedzą, że PiS w polityce kieruje się emocjami, nie rozumem. Do tego dochodzi seria gaf, np. mówienie, że Francuzi powinni uczyć się od nas jedzenia widelcem, zdjęcie szefa MSZ z Marine Le Pen...

PO zarzucała PiS, że nie szuka porozumienia z dyplomacją Donalda Trumpa przed wyborami w USA. Kiedy Witold Waszczykowski buduje relacje z kandydatami na prezydenta Francji, krytykujecie.

Waszczykowski jako jedyny szef dyplomacji fotografował się z Le Pen. Nie chwalił się zdjęciami z Macronem, Mélenchonem czy Fillonem. Jeśli takie zdjęcia są, a MSZ ich nie publikuje, to bardzo źle świadczy o tym resorcie. PiS stawiał na Marine Le Pen i przegrał.

Nikt z PiS nie spodziewał się wygranej Le Pen.

W rozmowach kuluarowych niektórzy skrajni politycy PiS na to liczyli. Również antyunijna polityka rządu PiS jest zbieżna z polityką Frontu Narodowego. To na przykład budowanie polityki na strachu, występowanie przeciwko wspólnej walucie, postawienie wyłącznie na państwa narodowe.

Czy PiS może liczyć na Francję Macrona przy stworzeniu nowego traktatu unijnego?

Kaczyński nie może liczyć na Macrona. Nikt nie będzie chciał stworzyć z PiS nowego traktatu unijnego, bo PiS nie tylko nie przedstawia nowych pomysłów na Unię, ale też nie wyciąga wniosków ze swoich błędów. PiS, atakując Tuska, tylko osłabia pozycję Polski w UE. Szef MSZ mówił, że ma ekspertyzy świadczące o nieważności wyboru Tuska, z czego się później rakiem wycofywał.

Atakując Tuska, polski rząd traci również na arenie międzynarodowej?

Wszyscy wiedzą, że to zagrywka wewnętrzna, emocje i brak powagi. Obecnie nikt nie chce nowego traktatu, wszyscy dopuszczają konieczność reform unijnych polityk, ale nie wywracania UE do góry nogami. Twardych zawodników w UE widzieli, eurosceptyków widzieli, ale takich nadętych dyletantów jak nasi ministrowie konstytucyjni z PiS jeszcze nie.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL