PiS musi zapomnieć o Donaldzie Tusku

aktualizacja: 21.04.2017, 06:54
Donald Tusk jako szef RE musi uważać, by zbytnio nie angażować się w s...
Donald Tusk jako szef RE musi uważać, by zbytnio nie angażować się w sprawy krajowe.
Foto: PAP, Bartłomiej Zborowski

Szef RE doskonale wie, że partia rządząca dostarczy mu okazji do tego, by zaistnieć w kraju. I będzie z nich korzystał.

REDAKCJA POLECA
20.04.2017
Grzegorz Schetyna: Nie rozmawiałem z Donaldem Tuskiem
20.04.2017
Karczewski o powitaniu Tuska na dworcu w Warszawie: początek kampanii wyborczej
20.04.2017
Tusku, musisz? Sondaż o wyborach w 2020 roku
20.04.2017
Niespodziewana zmiana na stanowisku wicemarszałka Senatu
Kariera.pl
Menedżer nie musi być wiecznie lojalny wobec dawnej firmy
kancelarierp.pl
Stwórz swoją umowę - szybko i profesjonalnie!

Donald Tusk i Jarosław Kaczyński stanowią układ sprzężony. Środowe powitanie szefa Rady Europejskiej na dworcu, a potem ośmiogodzinne przesłuchanie w prokuraturze pokazuje działanie tego układu ze szczegółami...

Były lider PO, pełniąc swoją prestiżową funkcję europejską, jest w delikatnej sytuacji: nie może wprost angażować się w sprawy krajowe i musi uważać na każde słowo. Było to dobrze widoczne już podczas grudniowego protestu w Sejmie, kiedy wygłoszone we Wrocławiu przez Tuska emocjonalne przemówienie posłużyło PiS za pretekst do negowania jego kandydatury na szczycie UE. Ale były premier musi pamiętać także o swoim wizerunku za granicą – zbyt silne wkraczanie w polską politykę naraziłoby go na krytykę także na forum europejskim.

Jest tylko jedna sytuacja, która zarówno w kraju, jak i w UE, usprawiedliwia jego udział w wojnie PO z PiS. – Kiedy Donald Tusk jest atakowany w Polsce przez partię rządzącą, może, a nawet musi się bronić – twierdzi jeden z europejskich polityków PO. – PiS wyświadcza mu więc przysługę i pozwala zaistnieć na krajowej scenie, bo każdy widzi, że to jest polowanie na czarownice.

Rozmówca „Rzeczpospolitej" podkreśla, że ostatnie przesłuchanie było idealną okazją do upolitycznienia sporu, pokazania, że nie chodzi o jakieś nieprawidłowości czy wykroczenia, tylko o zemstę. I dodaje: – Ten protest pokazał, że Tusk ma zęby i będzie gryzł, jeśli będą go próbowali szarpać.

W interesie PiS byłoby więc zapewne wykreślenie nazwiska „Tusk" z publicznych wypowiedzi, tak by polskie media informowały o aktywności szefa RE jak najrzadziej. Tak się jednak nie stanie, bo osobista relacja między Jarosławem Kaczyńskim a byłym szefem rządu PO–PSL wykracza poza racjonalne kalkulacje. Prezes PiS uważa go za osobę politycznie odpowiedzialną za śmierć brata i nikt w jego partii nie przejdzie nad tym do porządku dziennego. Tusk będzie więc nadal atakowany i wzywany na przesłuchania. I za każdym razem będzie to dla niego okazja do zaistnienia w Polsce. Były premier wie, jakie to ważne, i dlatego, jak nieoficjalnie przyznają politycy PO, „delikatnie inspirował" akcję gorącego powitania na dworcu.

Okazji, które będą wymagały kolejnych pomysłów wizerunkowych, szykuje się co najmniej kilka. Przede wszystkim to perspektywa przesłuchania przez specjalną komisję ds. Amber Gold. W czwartek poseł Marek Suski zapowiedział, że w czerwcu przed komisją będzie się musiał stawić syn szefa RE, Michał Tusk. Jego ojciec dostanie natomiast wezwanie „na pewno nie przed wakacjami". – Zresztą nie wiadomo, czy będzie chciał się stawić – wyjaśniał Suski. – Nawet po wczorajszych przesłuchaniach, gdzie był w charakterze świadka, mówił, że jak nie będzie mu pasowało, to nie przyjedzie. Więc to przesłuchanie na pewno mu nie będzie pasowało przed komisją śledczą, chociaż deklarował, że się stawi.

Trudno się oprzeć wrażeniu, że wśród polityków PiS entuzjazm do wzywania Tuska do Sejmu znacznie osłabł. Jeśli tak ogromne zainteresowanie mediów wzbudził jego spacer po peronie, to co dopiero mówić o wizycie w Sejmie? Nie ma chyba takiego terminu w kalendarzu, włącznie z sobotnim wieczorem, który mógłby odwieść dziennikarzy od relacjonowania na żywo tego wydarzenia.

Czy w organizowaniu krajowego poparcia, oprócz wiernych zwolenników, takich jak Ewa Kopacz, Donaldowi Tuskowi ktoś jeszcze będzie pomagał? Grzegorza Schetyny na peronie nie było, bo składał kwiaty w rocznicę powstania w getcie. Nie spotkał się też z byłym szefem później, bo – jak mówi – „z powodów technicznych było to niemożliwe, Donald Tusk długo pracował potem z adwokatami".

Schetyna jednak dobrze wie, że takie wydarzenia medialne budują Platformę. Choćby jego przyjaźń z Tuskiem była niezwykle szorstka, musi go wspierać i kibicować szefowi RE. – Schetyna to rozumie – twierdzi jeden z posłów PO, obecny w środę na peronie. – Chciałby więc ładnie strzyc ten żywopłot, ale tak, żeby nie był wyższy od niego.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: zuzanna.dabrowska@rp.pl

POLECAMY

KOMENTARZE