Polityka

AfD wykańcza się sama

AFP
Po czterech latach sukcesów skrajni populiści z AfD przesuwają partię jeszcze bardziej na prawo. To zapowiedź katastrofy.
Frauke Petry, szefowa Alternatywy dla Niemiec (AfD), przegrała wewnętrzne zmagania w szeregach partii, której była współzałożycielką. To jej niejako z urzędu przypadała rola czołowej kandydatki AfD w wrześniowych wyborach do Bundestagu. Niespodziewanie ogłosiła jednak, że nią nie będzie. Oznacza to, że rywalizację wewnątrz partii wygrała frakcja radykalna zbliżona do środowisk radykalnej prawicy, której twarzą jest Björn Höcke utrzymujący kontakty z neonazistowską NPD. To on udowadnia, że wybudowanie pomnika Holokaustu w Berlinie jest hańbą, na którą Niemcy nie zasłużyli. Frauke Petry odcinała się od tego typu wypowiedzi. Napięcie w AfD rosło w miarę zbliżania się daty kongresu partii, który zbiera się w sobotę w Kolonii. Mają na nim zapaść ostateczne decyzje dotyczące programu partii, z którym pójdzie do wrześniowych wyborów do Bundestagu, a także ustalona lista czołowych kandydatów na posłów. Nie wiadomo, kto będzie na czele listy, a więc lokomotywą wyborczą partii. Wiadomo, że Frauke Petry znalazła się na bocznym torze. Niemieckie media liberalne odnotowały ten fakt z ulgą, gdyż gwałtowne przesunięcie w prawo przełoży się zapewne na mniejsze poparcie dla prawicowych populistów, będących wyrzutem sumienia zdecydowanej większości współczesnych Niemców. 50 tys. z nich zapowiedziało demonstracje przeciwko AfD w Kolonii w czasie obrad kongresu.
Frauke Petry, którą jeszcze niedawno porównywano z szefową francuskiego Frontu Narodowego Marine Le Pen, może zejść ze sceny politycznej. W rękach takich ludzi jak Björn Höcke AfD stanie się awatarem resztek dość potężnej jeszcze nie tak dawno neonazistowskiej NPD. Ma zresztą podobny nacjonalistyczny, eurosceptyczny, ksenofobiczny i momentami rasistowski program, w którym sporo się mówi o sprawiedliwości społecznej i uzasadnionych prawach socjalnych pracowników. Sam Björn Höcke nie zostanie zapewne szefem AfD, ale to on ma obecnie najbardziej aktywnych zwolenników. Są przekonani, że to dzięki prezentowanym przez niego poglądom AfD ma obecnie 145 deputowanych w 11 parlamentach landowych. To ogromny sukces partii startującej cztery lata temu niemal od zera. Ale ma ona swój okres świetności już za sobą. O ile jeszcze kilka miesięcy temu gotowych było na nią głosować 14–15 proc. Niemców, o tyle obecnie nie więcej niż 10 proc. Nie brak głosów, że jeżeli tak dalej pójdzie, AfD może nie przekroczyć nawet 5-proc. progu wyborczego. Zasadniczą przyczyną spadku popularności AfD jest wyraźne osłabienie kryzysu imigracyjnego, z którego skutkami partie niemieckiego establishmentu, zwłaszcza CDU i CSU, walczą za pomocą wielu środków propagowanych przez AfD.
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL