Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Polityka

Sejm zamyka się na media

Sejmowe kuluary (na zdj. wejœcie do nich) już nie sš dostępne dla dziennikarzy. Wkrótce czekajš ich kolejne restrykcje
Fotorzepa, Kuba Kamiński
Będš kolejne obostrzenia w nagrywaniu posłów, a docelowo dziennikarze zostanš przeniesieni dalej od sali obrad.

Straż marszałkowska zajmuje w Sejmie pomieszczenia w tzw. stopce. To szeroki filar naprzeciw wejœcia głównego, na którym podpiera się częœć parlamentu. Straż opuœci te pomieszczenia za kilka miesięcy, by przenieœć się do nowego budynku, który wyrósł obok hotelu sejmowego.

Jak ustaliła „Rzeczpospolita", marszałek Sejmu Marek Kuchciński do zwolnionych pomieszczeń chce przenieœć dziennikarzy. Dostanš tam miejsce do pracy i nowš salę służšcš do nagrywania polityków.

Ale oznacza to też, że nie będš mogli już poruszać się po korytarzach Sejmu, co obecnie robiš niemal bez ograniczeń. W dodatku będš skazani na nagrywanie tylko tych posłów, którzy się do nich pofatygujš.

Szerszy plan

Przeniesienie reporterów to końcowy element projektu, który PiS zaczęło realizować po wyborach. W grudniu ubiegłego roku marszałek Marek Kuchciński zakazał operatorom kamer i fotoreporterom wstępu do kuluarów, czyli korytarza okalajšcego salę obrad. Z kolei 11 stycznia weszło w życie zarzšdzenie, które zamknęło kuluary dla wszystkich dziennikarzy.

Pod koniec stycznia pisaliœmy w „Rzeczpospolitej", że PiS chce zamknšć dla mediów kolejne strefy. I rzeczywiœcie, podczas ubiegłotygodniowego posiedzenia zagrodzono wejœcia do korytarza, przy którym znajdujš się gabinety marszałka Kuchcińskiego i jego zastępców. Tym samym reporterzy nie mogš już czatować na polityków wychodzšcych z obrad Konwentu Seniorów.

Kolejnym krokiem ma być zmiana tzw. zarzšdzenia wstępowego, regulujšcego poruszanie się po Sejmie. Z naszych informacji wynika, że projekt jest już gotowy i trafił do akceptacji przez marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego. Tego typu zarzšdzenie marszałek Sejmu wydaje bowiem w porozumieniu z szefem izby wyższej.

Projekt zakłada, że dziennikarze będš mogli przebywać w Sejmie w godz. 7.30–21, a w przypadku nocnych obrad do godziny po ich zakończeniu. Będš mogli utrwalać dŸwięk i obraz tylko w dwóch miejscach: w sali konferencji prasowych i na stanowiskach niedaleko galerii nad salš obrad.

Oznacza to, że nie będš już mogli czekać na polityków przy wejœciu na salę obrad. Jeszcze bardziej bolesny będzie zakaz filmowania w korytarzu marszałkowskim, głównym cišgu komunikacyjnym w Sejmie.

O pracach nad zarzšdzeniem nieoficjalnie mówiš politycy PiS, ale marszałek Senatu Stanisław Karczewski nie potwierdza, że trafiło do jego akceptacji. Nie ukrywa za to, że rozmawia z Kuchcińskim o zmianach dotyczšcych mediów. Uważa, że ekip w Sejmie ostatnio przybyło i sš zmuszone walczyć o ciekawe ujęcia.

– Bieganie z kamerami jest niebezpieczne. Zdarzało się, że kamerzysta się przewrócił albo uderzył kogoœ w głowę. Dobrym kierunkiem jest więc ucywilizowanie zasad poruszania się dziennikarzy i odbywania rozmów z politykami, którzy sobie tego życzš. Obecnie często sš zaskakiwani – mówi „Rzeczpospolitej" Karczewski. Dodaje, że w większoœci parlamentów, które odwiedzał, dziennikarzy obowišzujš bardziej restrykcyjne zasady.

Uprzedzenia prezesa

Posłanka PO i była dziennikarka Iwona Œledzińska-Katarasińska podejrzewa, że plany PiS wynikajš z uprzedzeń prezesa Jarosława Kaczyńskiego. – Nie znosi, gdy jest zaczepiany na korytarzu. Poza tym PiS nie lubi być obserwowane i woli samo dozować informacje – dodaje.

Posłanka zgadza się, że ekip jest w Sejmie za dużo, ale jej zdaniem PiS lepiej by zrobiło, siadajšc z nimi do rozmów. – Nie znam nikogo, komu opłaciłyby się rygory wobec mediów – mówi.

Sejmowi reporterzy już kilka razy buntowali się przeciw decyzji władz Sejmu. Przykładowo na poczštku 2008 roku, gdy marszałkiem był Bronisław Komorowski z PO, biuro prasowe postanowiło ograniczyć liczbę stałych kart prasowych. Sprawa odbiła się echem w mediach, a na wniosek opozycji zajęła się niš Komisja Regulaminowa i Spraw Poselskich.

Czy tym razem też mogš wybuchnšć protesty? Sceptycyzmu wobec planów PiS nie kryje Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy, dyrektor Biełsatu i wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

– Być może obecnoœć kamer powoduje dyskomfort polityków, ale tę otwartoœć uważam za wielkie osišgnięcie polskiej demokracji. Wielokrotnie oprowadzałam po Sejmie goœci z Białorusi i Ukrainy. Zawsze byli pod wrażeniem tego, że nasza władza nie odcina się od człowieka, bo u nich jest zupełnie inaczej – opowiada.

– Jeœli nastšpiš zmiany, to po to, by dobre warunki były dla wszystkich – uspokaja marszałek Karczewski. – Nie tylko polityków, ale też dziennikarzy.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL