Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk przesłuchany w Prokuraturze Okręgowej

aktualizacja: 21.03.2017, 21:16
Andrzej Adamczyk przyznaje, że mówiąc o zakazie, dokonał „skrótu myślo...
Andrzej Adamczyk przyznaje, że mówiąc o zakazie, dokonał „skrótu myślowego”
Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

Szef resortu infrastruktury tylko prosił, a nie zakazywał – wynika z jego zeznań.

REDAKCJA POLECA

Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk publicznie twierdził, że zakazał prezesowi PKP wypłaty pieniędzy dla Sensus Group za ochronę pirotechniczną dworców. Jednak nie potwierdził tego jako świadek w prokuraturze – ustaliła „Rzeczpospolita".

Minister został w miniony czwartek przesłuchany w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Śledczy wezwali go w trybie pilnym, po tym gdy oświadczył, że w sierpniu 2016 r. zakazał prezesowi PKP Mirosławowi P. wypłaty środków dla Sensus Group – spółki, z którą w maju koleje podpisały głośny kontrakt na „profilaktyczne szkolenia pirotechniczne". Według CBA i prokuratury opiewająca na 1,9 mln zł umowa była dla PKP niekorzystna.

Po zatrzymaniu na początku marca podejrzanych w tej sprawie minister zapewniał, że zablokował wypłatę 70 proc. wartości umowy. Jak ujawniliśmy w ub. tygodniu, była to nieprawda – spółka Sensus Group otrzymała od PKP prawie całą sumę.

Minister Adamczyk stwierdził wtedy, że ówczesny prezes PKP Mirosław P. złamał jego zakaz.

Rzecznik resortu infrastruktury Szymon Huptyś odpowiadał nam: „W sumie zrealizowano trzy płatności: jedna przed wydaniem polecenia o wstrzymaniu płatności i dwie po otrzymaniu i zignorowaniu tego polecenia".

Po publikacji „Rzeczpospolitej" ministra wezwali śledczy. Przesłuchany jako świadek pod odpowiedzialnością karną za składanie fałszywych zeznań stwierdził, że jedynie „sugerował", by nie wypłacać środków.

– Wprost tego nie zakazał, nie wydał żadnej pisemnej decyzji zakazującej dalszych wypłat – mówi nam osoba znająca kulisy śledztwa.

Dlaczego ministerialny zakaz jest istotny? Bo zarząd PKP (minister zdymisjonował go dwa tygodnie temu) ma postawione zarzuty „nieumyślnego wyrządzenia szkody w mieniu PKP wskutek niedopełnienia obowiązków", za co grozi do trzech lat więzienia. Z powodu „zakazu Adamczyka" prokuratura rozważała zmianę zarzutów na umyślne wyrządzenie szkody. Według śledczych nie wydaje się prawdopodobne, by prezes PKP bez przyzwolenia „z góry" polecił uruchomić dalsze wypłaty znacznych sum.

Minister Andrzej Adamczyk w rozmowie z „Rzeczpospolitą” przyznaje, że mówiąc „zakaz”, użył „dużego skrótu myślowego”.

– Rozmowa z prezesem PKP (miała odbyć się w pierwszej połowie sierpnia przez telefon – red.) była bardzo precyzyjna, podczas niej wyraziłem kategoryczne oczekiwanie w stosunku do kolejnych wypłat tej umowy – tłumaczy nam minister. – Nie pozostawiałem wątpliwości, czego oczekuję, choć oczywiście nie mogę wchodzić w kompetencje rady nadzorczej i zarządu spółki Skarbu Państwa i wydawać zakazu określonego działania – dodaje.

Zarzuty w sprawie ma cały zarząd PKP, który zgodził się podpisać umowę, Robert T., funkcjonariusz BOR, Krzysztof K., dyrektor ds. bezpieczeństwa w PKP, i właściciele dwóch spółek, które miały realizować umowę z koleją.

Były prezes PKP sprawy nie komentuje. – Toczy się śledztwo, moi adwokaci zobowiązali mnie do milczenia – ucina Mirosław P.

Miliony z PKP przepadły. Śledczy wierzą, że uda im się odzyskać przynajmniej część.

Zdeterminowany w wyjaśnieniu sprawy jest koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński.

– Nie będzie litości dla nadużyć. To, że sprawa dotyczy ludzi ze środowiska politycznego wywodzącego się z obecnie rządzących, wymaga tym bardziej dogłębnego zbadania, by całkowicie wyeliminować takie przypadki – twierdzi nasz rozmówca z wymiaru sprawiedliwości.

Właściciel Sensus Group to były wspólnik eksszefów BOR i Agencji Wywiadu.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorek: i.kacprzak@rp.pl, g.zawadka@rp.pl

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE