Polak nieufny wobec UE

aktualizacja: 02.02.2016, 07:02
Premier Beata Szydło podczas debaty Parlamentu Europejskiego na temat ...
Premier Beata Szydło podczas debaty Parlamentu Europejskiego na temat sytuacji w naszym kraju Polacy dzielą się niemal równo na pół w ocenie decyzji unijnych instytucji, by zbadać stan polskiej demokracji
Foto: AFP, Patrick Hertzog

Co się nad Wisłą najmniej podoba w Unii Europejskiej? To, że narzuca swoje prawa.

REDAKCJA POLECA

Sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej" przeprowadzony został w finale gorącego politycznie miesiąca, w którym Komisja Europejska rozpoczęła procedurę sprawdzania sytuacji w Polsce, Parlament Europejski debatował na temat rzekomo zagrożonej praworządności, agencja S&P zaś obniżyła rating naszego kraju.

Zaskakujące wybory sympatyków PO

Decyzję Komisji Europejskiej i europarlamentu, by nadzorować sytuację w naszym kraju, pozytywnie ocenia tyle samo osób (47 proc.), co negatywnie (47 proc.).

Wśród trzech najpoważniejszych wad polskiego członkostwa w UE ankietowani wymieniają przede wszystkim narzucanie przez Unię prawa, którego musimy przestrzegać. Co się jeszcze nie podoba? Polacy wytykają Brukseli nierówne traktowanie krajów członkowskich, choćby jeśli chodzi o dopłaty bezpośrednie dla rolnictwa, które w ocenie badanych są mniejsze niż dla krajów zachodnich. Ponadto uważają, że są traktowani w Unii jako tania siła robocza.

Większość Polaków sądzi, że decyzje Unii Europejskiej dotyczące Polaków, takie jak choćby wyrażenie zgody na przyjmowanie imigrantów czy kwestia pakietu klimatycznego, powinny być podejmowane najpierw u nas w kraju, a następnie negocjowane na forum unijnym. Takiego zdania jest ponad 41 proc. ankietowanych. Co niespodziewane, zwolennicy takiej rewolty przeciwko brukselskiemu systemowi podejmowania decyzji dominują wśród ankietowanych deklarujących sympatię do euroentuzjastycznej PO.

Zwolennicy PiS i partii KORWIN najchętniej opowiadają się za tym, by w sprawach dotyczących Polski decyzje podejmowano wyłącznie w Warszawie, bez konsultacji z Brukselą. Łącznie takiego modelu chciałoby 19 proc. wszystkich ankietowanych.

IBRiS zapytał także Polaków, za co lubią Unię. Za największą zaletę uznają otwarte granice pomiędzy państwami członkowskimi. Przywiązani są zatem do swobody podróżowania zagrożonej w związku z masową imigracją. Wśród trzech najważniejszych profitów bycia członkiem UE wymieniają też fundusze unijne i możliwość kształcenia się poza Polską.

Chcą Zachodu tu i teraz

Według szefa think thanku DemosEuropa dr. Krzysztofa Blusza badanie ujawnia dramatyczny podział w społeczeństwie, który odzwierciedlony został przede wszystkim w pytaniu o ocenę działań instytucji UE w stosunku do polskich władz.

Jego zdaniem sceptyczny stosunek Polaków do UE bierze się m.in. z tego, że mają dosyć doganiania tzw. starej Europy. – To oczekiwanie zostało wyrażone w ostatnich wyborach parlamentarnych i prezydenckich. My chcemy tego Zachodu tu i teraz. Lecz widzimy, że sposób funkcjonowania Unii może mieć wpływ nie zawsze dla nas pozytywny. Na to nakłada się prawdopodobnie też dyskurs polityczny o kryzysie w UE. Polakom bowiem politycy wmawiali, że przyczyną kryzysu są instytucje unijne i strefa euro, choć w rzeczywistości były to kryzysy związane z zaniedbaniami krajowych rządów, tak jak w Grecji czy we Włoszech – przekonuje ekspert.

Eurosceptycyzm słuszny czy nie

Były minister do spraw europejskich Rafał Trzaskowski w rozmowie z „Rzeczpospolitą" przyznaje, że „lekkie ochłodzenie" stosunku Polaków do Unii w pewnym sensie jest naturalne, gdyż po ponad dziesięciu latach członkostwa te oceny stają się mniej bezkrytyczne.

– Na pewno przyczynia się do tego fakt, że Unia jest obecnie w kryzysie. Zarówno jeśli chodzi o gospodarkę, jak i o problem niekontrolowanej imigracji – przekonuje Trzaskowski. Według polityka PO PiS i Kukiz'15 podgrzewają antyeuropejskie nastroje. – Przecież cała kampania wyborcza była w dużej mierze oparta na sprawie uchodźców, wykorzystywanej instrumentalnie, aby straszyć społeczeństwo. Inna rzecz, że Unia nie do końca sobie radzi z tymi problemami – zaznacza Trzaskowski.

Tłumaczy tych, którzy dobrze oceniają brukselskie procedury nadzoru nad demokracją w Polsce. – Część ludzi, widząc łamanie konstytucji, uważa, że UE nie ma wyjścia i musi się do tego odnieść. Częściej jednak dominuje wielkie zmartwienie, że Komisja rozpoczęła przeciwko Polsce procedurę, bo to niszczy ostatnie osiem lat wiarygodnej polityki i utrudnia, abstrahując od oceny politycznej, walkę o polskie interesy – przekonuje.

Za to według ministra ds. europejskich Konrada Szymańskiego (PiS) w ocenie badanych Bruksela ze swoimi nadmiernymi próbami ingerencji w wewnętrzne sprawy polskie zrobiła błąd i płaci teraz za to swoją wiarygodnością. – Świadczy o tym ta prawie połowa Polaków, która negatywnie ocenia tę decyzję. To jest znacząco więcej niż liczba wyborców PiS – zaznacza.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE