Polityka

Mołdawia: Kara dla prezydenta

Władimir Putin i Igor Dodon podczas grudniowego szczytu WNP
AFP
Mołdawia. Sąd Konstytucyjny już drugi raz odebrał chwilowo pełnomocnictwa prorosyjskiemu szefowi państwa.

– Igor Dodon może temu przeciwdziałać tylko poprzez wyprowadzenie ludzi na ulicę. Wydaje się, że może to nastąpić w ciągu najbliższych dni – powiedział o prorosyjskim prezydencie Mołdawii rosyjski deputowany Igor Kałasznikow.

Sąd „tymczasowo zawiesił pełnomocnictwa" Dodona z powodu konfliktu o mianowanie nowych członków rządu. Prezydent zatwierdził dymisję pięciu ministrów i dwóch wicepremierów, ale odmówił zgody na mianowanie ich następców. Przy okazji rekonstrukcji gabinetu Dodon próbował zgłaszać kandydatury prorosyjskich polityków.

Sędziowie wykorzystali niezbyt jasne zapisy prawa, według których szef państwa może tylko dwa razy nie zgodzić się z proponowanymi kandydaturami na członków rządu. Trzeci raz (jak w ostatnim przypadku) potraktowano jako „uchylanie się od wykonywania obowiązków". Pełnomocnictwa do mianowania ministrów oraz wicepremierów na jeden raz przekazano szefowi parlamentu.

„To jest sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem" – tak na Facebooku Dodon skomentował wyrok sądu.

Nierozwiązywalny konflikt pomiędzy prezydentem (który chce strategicznego partnerstwa z Rosją) i parlamentarną większością dążącą do integracji z Unią Europejską trwa od chwili ogłoszenia zwycięzcy wyborów prezydenckich we wrześniu 2016 roku. Każda wypowiedź Dodona na temat konieczności utrzymania ścisłych związków z Rosją jest natychmiast dezawuowana przez przedstawicieli rządu.

W październiku ubiegłego roku Dodon już raz został odsunięty na chwilę od władzy. Konflikt eksplodował z powodu wysłania mołdawskich żołnierzy na ćwiczenia NATO na sąsiedniej Ukrainie. Prezydent sprzeciwił się, żołnierze jednak pojechali, ale za to z rządu usunięto ministra obrony. Dodon nie chciał podpisać nominacji jego następcy i w rezultacie sąd pierwszy raz „czasowo pozbawił go pełnomocnictw".

Rozzłoszczony prezydent wezwał zwolenników na ulice, by wymusić przedterminowe wybory parlamentarne. Ale nikt nie wyszedł manifestować. Za to deputowani zaczęli mówić, iż „należy pomóc prezydentowi, który nie daje sobie rady ze swoimi obowiązkami i ogłosić impeachment". Jednak nikt formalnie nie wszczął procedury usuwania Dodona ze stanowiska.

W swojej walce z parlamentem i rządem szef państwa jest aktywnie wspierany przez Kreml. Pod koniec listopada Moskwa rozesłała listy gończe za Władimirem Płachotniukiem, mołdawskim oligarchą i politykiem, przywódcą Partii Demokratycznej, będącym głównym antagonistą prezydenta Dodona.

Wcześniej jednak Mołdawia uznała za persona non grata rosyjskiego wicepremiera Dmitrija Rogozina, który wspierał separatystów z Naddniestrza. A tuż przed końcem ubiegłego roku Kiszyniów odwołał swojego ambasadora z Moskwy, oskarżając Rosjan o „wywieranie presji na dyplomatów i wyższych urzędników" (nie podano jednak żadnych szczegółów).

„Obecne działania władz wykonawczych Mołdawii obliczone są na wyprowadzenie Dodona z równowagi i sprowokowanie do podjęcia pospiesznych, politycznych działań, które mogłyby zostać wykorzystane do wszczęcia impeachmentu" – skomentował sytuację nad Dniestrem Aleksandr Szewczenko, ekspert z Rosyjskiego Instytutu Studiów Strategicznych (RISI – ściśle związanego z rosyjskimi służbami specjalnymi).

Wszyscy podkreślają jednak, że nadchodzi kulminacja sporu. Jesienią odbędą się w Mołdawii wybory parlamentarne. Wszystko wskazuje na to, że wygrają je przedstawiciele partii proeuropejskich. W ciągu najbliższego pół roku prezydent i jego zwolennicy prawdopodobnie zechcą doprowadzić do decydującego starcia. ©?

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL