Polityka

Trudne wybory PiS w terenie

Prawo i Sprawiedliwość ma złą passę w przedterminowych wyborach
Fotorzepa, Bartosz Jankowski
Wyniki kampanii lokalnych to dla opozycji sygnał, że kandydaci partii rządzącej są do pokonania.

Do formalnego rozpoczęcia kampanii samorządowej pozostało jeszcze wiele tygodni. Ale wyniki serii wyborów uzupełniających i przedterminowych w całej Polsce, które odbywają się od 2015 r., nie są korzystne dla Prawa i Sprawiedliwości. Nawet w bastionach PiS – jak niedawno w Jaśle – kandydaci partii rządzącej przegrywają. Opozycja uznaje to za dobry prognostyk przed kampanią samorządową. PiS uważa, że lokalne starcia w mikroskali nie są jeszcze wyznacznikiem tego, jak potoczy się kampania.

W Jaśle bez sukcesów

Opozycja jako przykład słabości PiS w terenie wskazuje to, co wydarzyło się w Jaśle. Tam, po śmierci jednego z radnych, pod koniec grudnia odbyły się wybory uzupełniające do Rady Miasta. To miasto i region zdominowane przez PiS. Jednak w wyborach szefowa biura senatorskiego Alicji Zając (z PiS) Iwona Trawińska-Ćwiertniewicz przegrała z niezależną kandydatką.

Tego typu wybory odbywają się w tej kadencji niemal co kilka tygodni. PKW podaje, że od 2014 r. odbyło się łącznie ponad 1155 wyborów uzupełniających, przedterminowych, referendów lokalnych. W większości w małych okręgach – do rad gmin, miast czy powiatów lub na wójtów czy burmistrzów miast.

– Przegrywa kandydatka PiS, i to szefowa biura senatora. To wynika z jednej dość prostej, ale ważnej rzeczy. W wyborach samorządowych głosuje się na człowieka, a nie na szyld. I sąsiedzi wiedzą, że nawet jeśli szyld kojarzy się z 500+, to znają człowieka, który kandyduje. I wiedzą, że on się nie sprawdzi, a sprawdzi się znany człowiek z PSL, który jest dobrym gospodarzem. To jest różnica – tak na antenie RDC mówił o wyborach w Jaśle prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. W podobnym tonie wypowiadał się lider PO Grzegorz Schetyna w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej". – W wyborach uzupełniających jest wysoka frekwencja, bliska 60 proc. I PiS przegrał już kolejne z nich – mówił w odpowiedzi na pytanie o wysokie sondaże PiS. Tak było np. we wrześniu 2017 r. w Nowogrodzie na Podlasiu (54 proc. frekwencji), gdzie kandydat PiS zdobył tylko 3,5 proc. w przedterminowych wyborach burmistrza. Wtedy wygrał kandydat bezpartyjny.

Ludowcy mają na swoim koncie kilka lokalnych sukcesów. W czerwcu tego roku Łukasz Kapczyński z PSL wygrał niespodziewanie z Przemysławem Iwańskim z PiS w wyborach na burmistrza Glinojecka (Mazowsze). Podobnie było w Opinogórze Górnej, gdzie w lipcu 2106 r. wyborach na wójta wygrał popierany przez PSL kandydat. Tam w kampanię kandydatki PiS zaangażował się minister Krzysztof Jurgiel. Nie pomógł.

W marcu 2016 r. w Chrzanowie kandydatka PiS zajęła w wyborach na burmistrza trzecie miejsce w I turze. To okręg, gdzie była premier Beata Szydło zdobyła ponad 100 tys. głosów.

Najbliższe lokalne wybory planowane są na 7 stycznia, m.in. na wójta gminy Krokowa w woj. pomorskim. Kandydatami są Adam Śliwicki z PiS i związany z Platformą Andrzej Styn, wcześniej radny i szef lokalnego oddziału ARiMR. Styn i Śliwicki startują z własnych komitetów. Ale nie ma wątpliwości, że na Pomorzu to głosowanie będą uznawane za test przed jesiennymi wyborami. Tymczasem w bastionie PO w Stargardzie w ubiegłym roku porażkę ponieśli politycy zarówno PiS, jak i Platformy.

PiS monitoruje sytuację

Politycy PiS, z którymi rozmawialiśmy, nie bagatelizują lokalnych porażek, ale zwracają uwagę, że nie są one miarodajne dla całej kampanii wyborczej, która się jeszcze nie rozpoczęła i w której mobilizacja elektoratu PiS będzie dużo wyższa. Jako przykład wskazują też, że w wyborach uzupełniających do Senatu na Podlasiu w marcu 2016 r. wygrała kandydatka PiS Anna Maria Anders. – Monitorujemy sytuację, ale w kampanii będzie ona zupełnie inna. W wyborach w dużej skali na Podlasiu nie przegraliśmy – komentuje w rozmowie z „Rzeczpospolitą" polityk partii rządzącej.

Decyzje za kilka tygodni

Już wkrótce wyborcza machina PiS ma ruszyć na pełnych obrotach. Partia do wyborów przygotowuje się systematycznie. Od miesięcy w terenie działają lokalni koordynatorzy kampanii. Przygotowane zostały obszerne raporty dotyczące każdego regionu, trwają też rozmowy o kształcie list z koalicjantami. Decyzje co do niektórych kandydatur mogą zapaść już na przełomie stycznia i lutego. Ale wyniki lokalne pokazują, że nie ma prostej korelacji między wysokim poparciem ogólnokrajowym dla PiS a specyfiką lokalnych warunków i sympatii.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL