Polityka

Dorn: USA mają wrażenie, że Polska stroi fochy

Fotorzepa/ Rafał Guz
Gdyby prezydent Andrzej Duda podniósł słuchawkę, kiedy dzwonił Tillerson, to nie doszłoby do złamania żadnej reguły dyplomatycznej - mówił w TVN24 Ludwik Dorn, były marszałek Sejmu i były wiceprezes PiS..

Dorn skomentował w ten sposób podawaną przez media  informację, że prezydent Andrzej Duda odmówił rozmowy z odwołanym dziś sekretarzem stanu USA Rexem Tillersonem. Prezydent miałby uznać, że Tillerson nie jest urzędnikiem właściwego szczebla do kontaktów z głową państwa.

Kancelaria Prezydenta tej informacji nie zaprzecza.

 

Dorn mówił w "Faktach po Fatach", że są różne rodzaje dyplomatycznych rozmów telefonicznych. Są takie, o których informuje się opinię publiczną, i są poufne.

Jeśli chodzi o te ostatnie, jak zauważył Dorn, to i kanclerz Merkel, i prezydent Macron w takich przypadkach słuchawkę podnoszą.

Zwłaszcza że, podkreślił polityk, Rex Tillerson jest osobą, którą podczas zagranicznych wizyt przyjmowali prezydenci.

Argument użyty przez Andrzeja Derę z Kancelarii Prezydenta, który powiedział, że on jako minister nie zadzwoni na przykład do prezydenta Putina, czy do prezydenta Francji, czy do Donalda Trumpa, bo byłoby to "wbrew zasadom", Dorn skwitował stwierdzeniem, że "argumentacja ministra Dery, zwłaszcza odniesienie do własnej osoby, ma charakter mocno groteskowy".

Ludwik Dorn zapewnił, że gdyby Andrzej Duda porozmawiał z amerykańskim urzędnikiem państwowym, nie byłoby to żadne "złamanie reguł".

- Jeżeli dzwoni sekretarz stanu, to znaczy, że stronie amerykańskiej zależy na rozmowie. Polski prezydent odmawia. Po stronie amerykańskiej powstaje takie wrażenie: stroją fochy, obrażają nas, mają nas za nic, w sytuacji pewnego napięcia nie ma z kim rozmawiać, bo się obrazili i zadarli nosa, bo sekretarz stanu to za mało - powiedział Dorn

Źródło: TVN24

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL