Polityka

Marian Kowalski o zmianie szefa MON: Macierewicz odwołany, bo chciał 200-tysięcznej armii

Fotorzepa, Jerzy Dudek
- Ludzie, którzy pierwsi z pełną determinacją powiedzieli, że polska armia ma być dwa razy większa niż jest zostali zdymisjonowani - mówił o dymisji Antoniego Macierewicza były kandydat na prezydenta, były wiceprezes Ruchu Narodowego Marian Kowalski.

Kowalski skomentował dymisję szefa MON w programie internetowej telewizji "Idź pod prąd", w którym były kandydat na prezydenta komentuje polską rzeczywistość polityczną wraz z Pawłem Chojeckim, pastorem Kościoła Nowego Przymierza w Lublinie.

Mówiąc o dymisji Macierewicza (w ramach rekonstrukcji na stanowisku szefa MON zastąpił go dotychczasowy szef MSWiA Mariusz Błaszczak), Kowalski przekonywał, że "głowa Macierewicza poleciała za to, że powiedział, iż polska armia ma być 200-tysięczna)". 

- Za to poleciała głowa Macierewicza, bo Polska ma być nadal popychadłem innych, wasalem, państwem ubezwłasnowolnionym. Bo jak polska nie będzie miała armii mogącej zapewnić bezpieczeństwo Polakom (...) to wszelkie inne sprawy będzie można Polsce narzucić - mówił Kowalski.

Związany z ruchem narodowym polityk ostrzegł też, że "jak będziemy płacić za gaz Rosjanom więcej niż inni, jak będziemy harować za niecałe 2 tysiące złotych w hipermarketach niemieckich i francuskich, to dlatego, ze nie mamy armii i polityków patriotów".

- I miejmy tego świadomość - dodał łamiącym się głosem. 

 

Kowalski w wyborach prezydenckich z 2015 roku zdobył 77 630 głosów (0,52 proc. głosów ważnych). W przeszłości związany był z UPR i ONR.

 

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL