Polityka

Analityk z Korei Płd.: Znalezienie Kima byłoby bardzo trudne

AFP
Gdyby elitarna jednostka, której zadaniem jest rzekomo zlikwidowanie Kim Dzong Una, dostała się do Pjongjangu, zostałaby prawdopodobnie "zmieciona z powierzchni ziemi" - uważa Lee Il-woo, analityk wojskowy z Korei Południowej, cytowany przez "Financial Times".

Na początku grudnia pojawiła się informacja, że Korea Południowa sformowała oddział komandosów, który ma zabić Kim Dzong Una.

Głównym zadaniem oddziału ma być - w przypadku konfliktu - zdezorganizowanie północnokoreańskiego systemu dowodzenia poprzez zabicie Kim Dzong Una oraz około setki najważniejszych działaczy partyjnych i wyższych dowódców Północy.

Jednak, zdaniem Lee Il-woo, oddział pozbawiony jest wyposażenia - zwłaszcza chodzi o środki transportu - które pozwoliłoby na realizację takiej misji.

- Nawet gdyby jednostka dostała się do Pjongjangu, jest bardzo prawdopodobne, że zostałaby zmieciona z powierzchni ziemi przez świetnie uzbrojone jednostki chroniące północnokoreańskiego sztabu.

Analityk uważa, że Korea Południowa nie dysponuje też właściwym rozpoznaniem, często bazując na informacjach zdobytych przez wywiad USA.

Jang Young-geun, doradca resortu obrony przyznaje w rozmowie z "Financial Times", że "priorytetem (Korei Południowej) powinno być wejście w posiadanie takich środków rozpoznania, które pozwolą na zdobywanie informacji o ruchach przywódców Korei Północnej w czasie rzeczywistym".

- Znalezienie Kim Dzong Una byłoby bardzo trudne. USA, mimo posiadanych przez siebie środków, szukało Osamy bin Ladena przez 11 lat - dodał.

Źródło: Newsweek

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL