Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Polityka

Artur Bartkiewicz: Prezesie Kaczyński, ostrożnie z demonami

PAP, Paweł Supernak
Jarosław Kaczyński raz po raz sięgajšc po nacjonalistycznš retorykę, czy antyniemieckie resentymenty konsekwentnie trzyma PiS blisko prawej œciany sceny politycznej tak, aby na prawo od jego partii nie było już miejsca na żaden inny byt polityczny. Zasadne jest jednak pytanie, czy w przyszłoœci nie zapłacimy za to wysokiej ceny.

Szefowi MSWiA Mariuszowi Błaszczakowi, politykowi odpowiedzialnemu za bezpieczeństwo wszystkich obywateli Rzeczypospolitej, pojawiajšce się w czasie Marszu Niepodległoœci hasło „Biała Europa” czy slogan „Wszyscy różni, wszyscy biali” nie przeszkadzajš, bo „nie należy ulegać jednoznacznym skojarzeniom”. Cóż – zapewne można założyć, że hasła te wypisali na transparentach miłoœnicy narciarstwa marzšcy o zaœnieżonych stokach lub że jest to kryptoreklama jakiegoœ proszku do prania. A hasło „Œmierć wrogom ojczyzny” jest pewnie nieco brutalne – no ale z drugiej strony czyż wrogom ojczyzny nie należy życzyć Ÿle?

Antoni Macierewicz mówi z kolei, w kontekœcie Marszu Niepodległoœci o „fundamentach etycznych i moralnych”, na których budowana jest pomyœlnoœć narodu i – rzecz jasna – o wartoœciach chrzeœcijańskich (hasło tegorocznego Marszu to „My chcemy Boga”). Zestawienie chrzeœcijańskiego miłosierdzia z apelami o „Białš Europę” wymaga wprawdzie pewnej umysłowej ekwilibrystyki, ale – jak mówił Stanisław Anioł – „myœmy w Pułtusku nie takie numery robili”. Najważniejsze wszak, by nie urazić rodzin z dziećmi odpalajšcych race na ulicach Warszawy co mogłoby skłonić owe rodziny do szukania sobie jakiejœ nowej, ultraprawicowej reprezentacji. Tego nie chcemy, więc jedziemy 11 listopada do Krakowa i udajemy, że dach nie przecieka, bo przecież prawie w ogóle nie pada.

PiS wobec „jednoznacznych skojarzeń”, które towarzyszš aktywnoœci częœci uczestników Marszu Niepodległoœci od lat stosuje taktykę Jarosława Gowina – akceptuje, ale się nie cieszy. Z jednej strony Macierewicz mówi o Marszu „wspaniały”, z drugiej Kaczyński celebruje 11 listopada w Krakowie, którego ulicami ów wspaniały Marsz nie maszeruje. Taktyka ta jest skuteczna o tyle, że w Polsce nie doczekaliœmy się politycznej siły, która pod sztandarami „Biała Europa” weszłaby do parlamentu. Potencjalni wyborcy takiej partii widzš bowiem w PiS cichego sojusznika – co wprost powiedział w tym roku jeden z organizatorów Marszu Niepodległoœci Witold Tumanowicz przekonujšc, iż „PiS przeciera szlaki do rzšdów narodowców”. Trzeba tu jednak dodać, że PiS robi to tak, aby przecierajšc ów szlak, nigdy go nie przetrzeć. Transakcja jest prosta – wasze głosy za werbalne poparcie. Macie chociaż tyle, bo moglibyœcie nie mieć nic.

Taki charakter ma też pohukiwanie o reparacjach wojennych od Niemiec, do którego przy okazji Œwięta Niepodległoœci powrócił Kaczyński. Ów bazujšcy na antyniemieckich fobiach postulat, który ma być zwišzany, jak mówi prezes PiS, z naszym „statusem i honorem” – to również wabik na owe skrajne œrodowiska, który ma im pokazać, że PiS jest „swój”. Nie dlatego, że Kaczyński rzeczywiœcie chce być „swój” – bo gdyby tak było sam pomaszerowałby w dymie rac na błonia Stadionu Narodowego. Kaczyński po prostu wie, jak poważnym zagrożeniem dla władzy jego formacji byłby agresywny rywal na prawo od PiS, z którym musiałby œcigać się na radykalizm tracšc natychmiast centrum sceny politycznej. Dlatego woli trzymać wyborców owego potencjalnego rywala przy sobie.

Taktyka PiS w tym obszarze jak dotšd jest skuteczna – strategicznie może się jednak ono okazać błędem. Warto wycišgać wnioski z historii: w Niemczech Adolf Hitler długo wydawał się niemieckim konserwatystom zabawkš w ich rękach, niegroŸnym krzykaczem, którego można wykorzystać w wewnętrznej rozgrywce z lewicš, a potem wyrzucić na œmietnik historii. W Polsce takie zagrożenie jest dziœ czystš abstrakcjš, bo narodowa strona nie ma wyrazistego lidera, a Kaczyński od lat skutecznie odbiera potencjalnym liderom tlen rozpychajšc się łokciami po prawej stronie. Ale czy zawsze tak będzie?

Słowa Błaszczaka, zachwyty Macierewicza, podgrzewanie tematu reparacji przez Kaczyńskiego – to wszystko niebezpiecznie legitymizuje tych, którzy powinni być marginesem. To z kolei stwarza warunki, by – przy sprzyjajšcych okolicznoœciach – ów margines podniósł głowę znacznie wyżej niż dziœ jesteœmy to sobie w stanie wyobrazić. Wystarczy gorsza koniunktura gospodarcza, kryzys zaufania do władzy przy słaboœci obecnej opozycji lub brak lidera takiego jak Kaczyński, rozumiejšcego na czym polega toczšca się gra, by doszło do katastrofy.

Przesada? Być może. Ale historia uczy, że lepiej sto razy się pomylić, niż raz zlekceważyć zagrożenie.  

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL