Polityka

Broń ostra na wyposażeniu sejmowych strażników

Fotorzepa, Robert Gardziński
Funkcjonariusze straży marszałkowskiej zaczęli na co dzień nosić pistolety. Powód? To niejawne – twierdzi Kancelaria Sejmu.

Środek ubiegłotygodniowego posiedzenia Sejmu. Przed budynkiem niedaleko wejścia do sali obrad stoi funkcjonariusz straży marszałkowskiej z przedmiotem przypominającym pistolet w kaburze. – To broń ostra czy paralizator, tzw. taser? – pytamy. Strażnik, orientując się, że ma do czynienia z dziennikarzem, początkowo nie chce odpowiedzieć. Później jednak przyznaje się, że to pistolet. A taser? – Też jest – mówi, klepiąc się po kurtce na wysokości piersi.

– Przed budynkami sejmowymi nietrudno spotkać też funkcjonariuszy straży marszałkowskiej w kamizelkach taktycznych wypełnionych sprzętem – mówi poseł PO Jarosław Urbaniak, który od kilkunastu tygodni bada temat uzbrojenia sejmowej służby.

Z jego informacji wynika, że w ubiegłych kadencjach strażnicy nosili tylko paralizatory. – Broń ostrą wykorzystywało się do konwojów gotówki i korespondencji. Dodatkowo w celach bezpieczeństwa u oficera dyżurnego były zabezpieczone dwa pistolety. Strażnicy mogli je pobrać, gdyby coś się zaczęło dziać – dodaje Urbaniak.

– Broń ostrą nosiła tylko grupa z odpowiednim przeszkoleniem w wyjątkowych sytuacjach, np. protestów pod Sejmem – dodaje były poseł Ruchu Palikota Marek Poznański, który w ubiegłej kadencji interesował się korzystaniem z broni przez straż marszałkowską. – Na co dzień tasery nosili tylko funkcjonariusze pracujący na zewnątrz – dodaje.

Czy funkcjonariusze ochraniający kompleks sejmowy od środka też mają broń? Kiedy uzbrojono na stałe tych stojących na zewnątrz? Tych informacji Urbaniakowi nie udało się uzyskać od szefostwa Kancelarii Sejmu.

Poruszył ten temat podczas posiedzenia Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych. Od szefowej Kancelarii Agnieszki Kaczmarskiej usłyszał tylko, że „Straż Marszałkowska broń miała od zawsze”. Podobnie Centrum Informacyjne Sejmu odpowiada „Rzeczpospolitej”. „Straż Marszałkowska dysponuje bronią palną co najmniej od początku przemian ustrojowych w 1989 r.” – tłumaczy. Na pytanie, kiedy funkcjonariusze zostali uzbrojeni na stałe, nie odpowiada, twierdząc, że te informacje „ulegają ograniczeniu m.in. ze względu na bezpieczeństwo państwa”.

Zdaniem posła Urbaniaka broń w kaburach funkcjonariuszy mogła pojawić się już latem ubiegłego roku. Wtedy marszałek Marek Kuchciński zdecydował, że aby wejść na teren Sejmu, trzeba pokazać straży marszałkowskiej uprawniające do tego dokumenty. Później pojawiły się kolejne utrudnienia w poruszaniu się, m.in. kraty między hotelem sejmowym a parlamentem. Obecnie Kancelaria Sejmu zabiega u konserwatora zabytków o postawienie stałego płotu od ul. Wiejskiej.

Według posła Urbaniaka, odgradzanie się od społeczeństwa nie ma sensu, podobnie jak wyposażenie funkcjonariuszy w broń. Były poseł PO Jerzy Budnik, wieloletni szef Komisji Regulaminowej, zauważa jednak, że w przeszłości służby wielokrotnie zwracały uwagę Kancelarii na potrzebę uszczelnienia bezpieczeństwa. – Podejrzewam, że uzbrojenie funkcjonariuszy jest związane z informacjami na temat zagrożeń i nie jest wynikiem zagęszczenia atmosfery politycznej w kraju – mówi.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL