Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Polityka

Bartkiewicz: Sprawa Misiewicza: A u was bijš Murzynów

archiwum prywatne
A czy to ładnie, że w pana kraju syjoniœci bijš Murzynów? – pytał Wojciech Pokora vel docent Furman czarnoskórego lokatora bloku przy Alternatywy 4, odpierajšc zarzut pod adresem jednej z decyzji Stanisława Anioła. Cytat ten bardzo dobrze pasuje do wczorajszego wystšpienia Joachima Brudzińskiego w zwišzku ze sprawš Bartłomieja Misiewicza.
To dobrze, że Brudziński powiedział „przepraszam”. I dobrze, że nie przepraszał – wzorem Misiewicza – za media, które oœmieliły się pisać o dzierżycielu Złotego Medalu za Zasługi dla Obronnoœci Kraju. Brudziński przepraszał za to, za co przeprosiny się należały: za zupełnie niezrozumiałe wpychanie młodego człowieka ze œrednim wykształceniem w buty wielkiego fachowca od kwestii obronnych, który zasługuje na państwowe frukta na eksponowanym stanowisku w PGZ.
 
I gdyby na tym „przepraszam” się skończyło… Było jednak inaczej: jeszcze nie wybrzmiało „przepraszam”, a już usłyszeliœmy, że PiS wprawdzie przeprasza, ale PO powinna przepraszać bardziej. Bo oœmiorniczki, bo Amber Gold, bo fryzjer minister Joanny Muchy na eksponowanym stanowisku, bo cygara dla Donalda Tuska, bo miliony złotych dla Aleksandra Grada, bo Elżbieta Bieńkowska, która nie chce pracować za 6 tysięcy złotych, etc. - Nie chciałbym, aby powstało wrażenie, że PiS będzie się teraz licytować z PO na to, kto więcej bezeceństw w administracji czy w służbie publicznej się dopuœcił – przerwał na chwilę wyliczenie grzechów PO Brudziński. Po czym licytował się dalej.
 
Pytanie: po co? Dlaczego PiS, który przez lata w opozycji wielokrotnie (słusznie) punktował PO za to, że ich główny przekaz brzmi: „nie jesteœmy tym złym PiS-em”, nagle uznał, że argumentacja „nie jesteœmy tš aroganckš PO” będzie dobrym wyjœciem z sytuacji? W jaki sposób to, że ktoœ robił bardzo Ÿle, usprawiedliwia to, że my robimy tylko Ÿle? W dowcipie z czasów słusznie minionych Józef Stalin proszony przez małe dziecko o cukierka, odpowiada mu: won smarkaczu! A na ekranie radzieckiej kroniki filmowej pojawia się wówczas plansza z napisem „A przecież mógł zabić”. To kwintesencja argumentacji opartej na stwierdzeniu: Przecież może być gorzej.
 
PiS, który wykazał się znakomitym słuchem społecznym w okresie schyłkowych rzšdów PO i bardzo dobrze zdiagnozował problem sytej partii władzy, która uznała, iż rzšdzenie się im po prostu należy, dziœ samo wpada w tš samš pułapkę. Powtarzany do znudzenia argument, że suweren wybrał dobrze – więc dobrze mu tak, który legitymizuje absolutnie wszystko, to nie tylko maczuga na „totalnš opozycję” ale i zapowiedŸ poważnych kłopotów. Symptomatyczne jest tu podejœcie do problemu samego Misiewicza, który najwyraŸniej jest przekonany, że jedynym problemem jest fakt, iż złoœliwe media uwzięły się na niego, a on chciał tylko zdobywać doœwiadczenie zawodowe. Jemu się po prostu to należy, bo postawił na zwycięskš w wyborach formację. Ilu działaczy PiS myœli tak jak Misiewicz?
 
A kiedy Brudziński jednym tchem mówi przepraszam, a jednoczeœnie podkreœla, że przecież Misiewicz nie złamał prawa, za to PO… - to jest to dowód na to, że problem jest zamiatany pod dywan. Media i opinia publiczna męczyły, męczyły – więc PiS rzucił im koœć. Ale cenš za to ma być podziw wobec faktu, że œcisłe kierownictwo partii odważyło się rzucić wyzwanie 27-letniemu byłemu rzecznikowi MON. Zaiste – bezkompromisowe podejœcie do sprawy. Zapewne Donald Tusk przed charyzmatycznym 27-latkiem by się ugišł.
 
Czy grzechy PO, o których mówił Brudziński nie sš grzechami? Oczywiœcie, że sš. To m.in. dlatego właœnie, że grzechami sš, PiS wygrał wybory. Ale kiedy dziœ ustami Brudzińskiego Prawo i Sprawiedliwoœć tłumaczy, że robi podobnie, choć nieco inaczej – to znaczy, że opozycja niesłusznie chce, cytujšc polityków PiS, „żeby było jak było”. Jest jak było – plus 500.

 

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL