Polityka

Wielka Brytania chce wiedzieć więcej o internautach

Flickr
Nie tylko rząd PiS, ale również brytyjskie służby domagają się dostępu do danych internautów.

Brytyjczycy obawiają się, że pod pretekstem walki z terroryzmem, ich rząd zablokuje popularne komunikatory - WhatsApp czy iMessage. Wszystko przez drugie czytanie tzw. Investigatory Powers Bill, czyli brytyjskiej ustawy inwigilacyjnej. 

- Podobnie jak w Polsce, służby chcą mieć łatwiejszy i szerszy dostęp do danych internautów - komentuje Michał Ferdyniok, kierownik laboratorium informatyki śledczej Mediarecovery.
I podobnie jak w Polsce, w Wielkiej Brytanii dyskusja na ten temat budzi wiele emocji.

Choć przy okazji uchwalania nowego prawa przeciwnicy przepisów zwracali uwagę na ochronę praw człowieka, Izba Gmin takich wątpliwości nie miała. Dokument został przegłosowany stosunkiem 291 do 15. Część deputowanych nie wzięła udziału w głosowaniu.

Co wprowadzili Brytyjczycy?

- Nowe prawo inwigilacyjne zakłada, że operatorzy przez 12 miesięcy będą przechowywać dane o aktywności internautów i udostępniać je na wezwanie służb. W Polsce już od lat przepisy mówią o 24-miesięcznym przechowywaniu danych – wyjaśnia Ferdyniok.

Operatorzy nie muszą jednak przechowywać pełnej historii internetowej użytkowników, a jedynie adresy stron, które oni odwiedzają. - To znaczy, że w rejestrze operatora znajdzie się jedynie adres strony głównej, jednak służby nie dowiedzą się, jakie konkretnie podstrony odwiedzał internauta - tłumaczy kierownik laboratorium Mediarecovery.

W zakresie popularnych komunikatorów - WhatsApp czy iMessage - brytyjski rząd idzie dalej, niż większość krajów na świecie. W pierwszej wersji ustawy znalazły się bowiem zapisy zmuszające twórców oprogramowania do "osłabienia szyfrowania", co było mocno krytykowane. Jak podaje brytyjski dziennik "The Independent" nowe zapisy są tak skonstruowane, że firmy będą namawiane do "osłabienia bezpieczeństwa" swoich produktów.

- Producenci będą najprawdopodobniej namawiani do takiego osłabienia zabezpieczeń, żeby służby mogły je złamać w przypadku potrzeby. Podobnie, jak ma to miejsce w konflikcie na linii Biały Dom – Apple - uważa Michał Ferdyniok.

Wielka Brytania bez WhatsApp

Co w sytuacji, jeśli firmy spoza Wielkiej Brytanii nie podporządkują się zaleceniom? - Historia potwierdza, że można prawnie zabronić używania konkretnej aplikacji. Tak było w przypadku BlackBerry Messenger, który został zakazany w Arabii Saudyjskiej, bo tamtejsze służby nie mogły złamać szyfrowania, a firma nie chciała udostępniać danych – tłumaczy Ferdyniok.

Dlaczego służby tak walczą o dostęp do danych cyfrowych?
Wszystko przez to, że przestępcy i terroryści z powodzeniem wykorzystują nowe technologie do swojej działalności. - Komputery, serwery, smartfony, telefony komórkowe, tablety, nawigacje GPS, konsole do gier, aparaty cyfrowe - wszędzie tam znajdują się informacje, które odpowiednio przeanalizowane mogą być źródłem dowodów przestępstwa i poszlak. W naszym laboratorium wykonaliśmy ponad 6 000 ekspertyz, wiele z nich polegało na analizie aktywności internetowej użytkowników  - mówi Michał Ferdyniok

Czy kierunek zmian jest dobry?

- Należy precyzyjnie wyważyć kwestie związane z bezpieczeństwem Państwa i obywateli z poszanowaniem ich prawa do prywatności - podsumowuje kierownik laboratorium Mediarecovery.

Źródło: rp.pl
UKRYJ KOMENTARZE KOMENTARZE RP.PL KOMENTARZE FACEBOOK

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL