Wielka Brytania chce wiedzieć więcej o internautach

aktualizacja: 24.03.2016, 11:23

Nie tylko rząd PiS, ale również brytyjskie służby domagają się dostępu do danych internautów.

REDAKCJA POLECA

Brytyjczycy obawiają się, że pod pretekstem walki z terroryzmem, ich rząd zablokuje popularne komunikatory - WhatsApp czy iMessage. Wszystko przez drugie czytanie tzw. Investigatory Powers Bill, czyli brytyjskiej ustawy inwigilacyjnej. 

- Podobnie jak w Polsce, służby chcą mieć łatwiejszy i szerszy dostęp do danych internautów - komentuje Michał Ferdyniok, kierownik laboratorium informatyki śledczej Mediarecovery.
I podobnie jak w Polsce, w Wielkiej Brytanii dyskusja na ten temat budzi wiele emocji.

Choć przy okazji uchwalania nowego prawa przeciwnicy przepisów zwracali uwagę na ochronę praw człowieka, Izba Gmin takich wątpliwości nie miała. Dokument został przegłosowany stosunkiem 291 do 15. Część deputowanych nie wzięła udziału w głosowaniu.

Co wprowadzili Brytyjczycy?

- Nowe prawo inwigilacyjne zakłada, że operatorzy przez 12 miesięcy będą przechowywać dane o aktywności internautów i udostępniać je na wezwanie służb. W Polsce już od lat przepisy mówią o 24-miesięcznym przechowywaniu danych – wyjaśnia Ferdyniok.

Operatorzy nie muszą jednak przechowywać pełnej historii internetowej użytkowników, a jedynie adresy stron, które oni odwiedzają. - To znaczy, że w rejestrze operatora znajdzie się jedynie adres strony głównej, jednak służby nie dowiedzą się, jakie konkretnie podstrony odwiedzał internauta - tłumaczy kierownik laboratorium Mediarecovery.

W zakresie popularnych komunikatorów - WhatsApp czy iMessage - brytyjski rząd idzie dalej, niż większość krajów na świecie. W pierwszej wersji ustawy znalazły się bowiem zapisy zmuszające twórców oprogramowania do "osłabienia szyfrowania", co było mocno krytykowane. Jak podaje brytyjski dziennik "The Independent" nowe zapisy są tak skonstruowane, że firmy będą namawiane do "osłabienia bezpieczeństwa" swoich produktów.

- Producenci będą najprawdopodobniej namawiani do takiego osłabienia zabezpieczeń, żeby służby mogły je złamać w przypadku potrzeby. Podobnie, jak ma to miejsce w konflikcie na linii Biały Dom – Apple - uważa Michał Ferdyniok.

Żródło: rp.pl

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE